Eroica

Wojna według Munka


63 lata temu miała miejsce ważna z punktu widzenia dyskusji o polskiej historii premiera filmu „Eroica” w reżyserii Andrzeja Munka. Film należy do rzadko spotykanego gatunku - składa się z dwóch luźno ze sobą związanych tematycznie nowel. Część pierwsza opowiada o warszawskim cwaniaku Dzidziusiu, który przypadkowo wciągnięty w Powstanie Warszawskie zdobywa się na czyn bohaterski, choć właściwie niepotrzebny. Akcja drugiego opowiadania rozgrywa się w niemieckim oflagu i po raz pierwszy przedstawiono w niej życie polskich oficerów w obozie jenieckim w czasie ostatniej wojny.

Podobnie jak inni twórcy polskiej szkoły filmowej, Munk analizuje postawy Polaków podczas II wojny światowej, ale czyni to z właściwym sobie dystansem i przekorą. Ironia zawarta jest już w samym tytule, którego podniosłość nie współgra z konwencją filmu. "Eroica" to bowiem tyle co "Bohaterska" - nazwa kojarzona III Symfonii Beethovena – dedykowanej Napoleonowi. Muzyczne (klasycznie odnoszące się do tempa utworów) są też skojarzenia tytułów nowel "Scherzo alla polacca" (dosł. "żart polski") i "Ostinato lugubre" ("jednostajnie posępnie").

Bohaterem pierwszego z nich jest Dzidziuś Górkiewicz (Edward Dziewoński), cwaniaczek, który nie chce szafować swoim życiem i ucieka z powstania warszawskiego. Los (a dokładniej mówiąc nie tyle los, ile niewierność żony) sprawi, że uciekinier spotka w swoim domu węgierskiego oficera (Leon Niemczyk), oferującego pomoc militarną dla polskich powstańców. Dzidziuś trochę mimowolnie zostanie łącznikiem pomiędzy Węgrami a polskim wojskiem i będzie miał okazję przysłużyć się ojczyźnie. W jednej z najlepszych scen pierwszej części kompletnie pijany Górkiewicz cudem przechodzi nietknięty przez plac boju – Niemcy nie zadają sobie nawet trudu, by go zastrzelić, jedynie śmieją się do rozpuku. Znakomicie zagrany przez Dziewońskiego (anty)bohater "Eroik" już w zamierzeniu miał być przeciwwagą dla tragiczno-romantycznych postaci polskiego kina: Dzidziuś bardziej dba o własne życie niż o ojczyznę i racjonalnie ocenia rzeczywistość. Tym bardziej zaskakuje finałowy wybór mężczyzny – niemający w sobie nic z podniosłego patriotyzmu, ale jednak w pewien sposób heroiczny.

Druga nowela rozgrywa się w niemieckim obozie dla oficerów. Munk ze smutną ironią opisuje środowisko polskich dowódców, skłóconych ze sobą i prowadzących małostkowe spory nawet w niewoli. Wskutek długotrwałego przebywania w oflagu mężczyźni zamieszkujący wspólny pokój nabawili się nerwic i psychologicznych urazów. Jak mówi tytuł noweli, atmosfera jest posępna, a dowódców łączy jedynie kultywowana wspólnie pamięć o poruczniku Zawistowskim któremu rzekomo udało się uciec z obozu. Tylko nieliczni wiedzą, że w rzeczywistości Zawistowski ukrywa się na strychu, gdzie – chory i wyniszczony – walczy o życie.

Gombrowiczowska ironia z rytuałów konfrontująca mit z rzeczywistością wywołała żywą dyskusję nad filmem Munka. On sam przeszedł wraz z nim do historii, a historia? ... historia musi obronić się sama.



TROCHĘ HISTORII, TROCHĘ KULTURY - INDEX



W przypadku kopiowania materiału z portalu PAI

zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora - jeżeli jest wymieniony
pełny adres internetowy artykułu wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.