Stanisław Przybyszewski


“Genialny Polak”, tak nazwał go August Strindberg, wybrał sobie niemiecki jako język swojego wyrazu i wpłynął na niemiecką literaturę ostatniego dziesięciolecia XIX wieku jak mało kto. Stanisław Przybyszewski był jednym z najwybitniejszych przedstawicieli modernizmu, którego twórczość zdobyła sławę poza granicami Polski. To niemogący opędzić się od kobiet alkoholik, żyjący na krawędzi bankructwa prowokator, a przede wszystkim legenda polskiej literatury.

Jak pisano w „Głosie”: Każde jego dzieło – to szereg głębokich refleksji, genialnych myśli, rzucanych jak perły, pełnymi garściami – szereg wybuchów, obrazów, wizji i halucynacji, wstrząsających swą potęgą. Jednym słowem są to – drgania duszy ludzkiej, obdarzonej olbrzymią inteligencją i nadludzką iście wrażliwością.

Urodził się 7 maja 1868 roku w Łojewie, wsi położonej niedaleko Mysiej Wieży i Kruszwicy. Pół mili dalej urodził się Jan Kasprowicz, którego los nierozerwalnie splątał z Przybyszewskim. Cechy melancholijnego ojca-despoty i sentymentalnej, marzycielskiej matki odbiły się na charakterze i twórczości Stacha. Wychowywany był na muzyka, co później ujawniało się w jego licznych występach. We właściwy sobie, ekstatyczny sposób grał wtedy Chopina. Muzyk pozostawił ślad także na dziełach twórcy. To właśnie porównanie Chopina i Nietzschego przyniosło mu rozgłos w Berlinie i rozpoczęło światową karierę.

Początkowo uczył się w domu, lecz w wieku niemal trzynastu lat rozpoczął edukację w toruńskim gimnazjum. Częste powroty do rodzinnej miejscowości i lektura Szekspira szybko ustąpiły fascynacji życiem marginesu społecznego i „Nędznikom” Victora Hugo. Wszystko zmieniło się wraz z poznaniem starszego o dwa lata Gdyki, nieślubnego dziecka akuszerki. Dotychczasowa wesołość i beztroska ustąpiły ciemności.

W 1884 roku zaczął naukę w Wągrowcu, gdzie otrzymał świadectwo dojrzałości. Dotąd kiepski w nauce, dzięki znajomości niemieckiego nabytej w Toruniu miał przewagę nad tutejszymi Polakami.

Stanisław Przybyszewski przybył do Berlina w 1888 roku jako absolwent gimnazjum w Wągrowicach na Kujawach i został na następne sześć lat. W 1889 roku zaczął studia architektoniczne, po roku zamienił je na medycynę. Żadnych ze studiów nie ukończył, ponieważ za kontakty z ruchem robotniczym został aresztowany a w rezultacie ostatecznie wydalony z uczelni w 1893 roku. Przykładne życie studenta architektury czy medycyny zupełnie mu nie odpowiadało. Był jednym z tych, którzy kreowali życie berlińskiej bohemy.

Dużo czyta. Zwłaszcza Nietzschego , pod którego wpływem zmienia spojrzenie na świat i własne życie. Sam rozpoczyna przygodę z literaturą. 1892 roku wydaje essej Zur Psychologie des Individuums. I. Chopin und Nietzsche. II. Ola Hansson (O psychologii jednostek) który trafia do rąk krytyka i redaktora „Neue Freie Presse” Franza Servaesa zyskując pochlebną opinię.

"Na początku była chuć" – tak rozpoczyna się słynne Requiem aeternam. Jego autor szokował nie tylko swoją literaturą. Miał wielki czar, któremu nie można było się oprzeć. Kobiety do niego lgnęły, mężczyźni go podziwiali. Nałogowy alkoholik, nihilista, kobieciarz, jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiej sceny literackiej.

Wokół “Stacha” zbierali się wielcy artyści i literaci lat dziewięćdziesiątych końca XIX wieku, tacy jak August Strindberg, Ola Hansson, Paul Scheebart, Carl Ludwig Schleich, Otto Erich Hartleben, Franz Ewers, Julius Bierbaum, Franz Sarvaes, Julius Hart i Edvard Munch. Ten ostatni będąc pod wrażeniem „Mszy żałobnej” (Requiem aeternam) Przybyszewskiego namalował słynny obraz “Krzyk” (1903) i wręczył mu go w prezencie. Także niemiecki pisarz Richard Dehmel był z Polakiem blisko zaprzyjaźniony.

Ola Hansson pisał: "Grał marzyciela, a był intrygantem, i nikt nie wiedział, gdzie szła granica między prawdziwym a udanym upiciem się. Był szczery z wyrachowania, a zamknięty z pozy. Sam zapalał swoją namiętność ludzką i duchową i pozwalał jej gasnąć; prawdziwą była tylko jego gimnastyka psychologiczna i jego rancune." Zachwycał się jednak jego twórczością: "To najpiękniejsze, com tu przeżył: poznałem duszę człowieka."

Grupa przyjaciół wraz z Przybyszewskim spotykała się głównie w knajpie „Das schwarze Ferkel“ (na rogu ulic Neue Wilhemlstrasse i Unter den Linden), która była najważniejszym punktem spotkań dla całonocnych sympozjów. Mimo lub z powodu intensywnego stylu życia, czas Przybyszewskiego spędzony w Berlinie był bardzo owocny. Tutaj zostały wydane m.in. „Msza żałobna“ 1895, „Wigilie” 1899 i “De profundis” 1895.

W Berlinie Przybyszewski pracował także na stanowisku redaktora polskojęzycznego, wydawanego na miejscu, socjalistycznego tygodnika „Gazety Robotniczej“. Także tu był jednym z założycieli artystyczno literackiego czasopisma “PAN”, najważniejszego pisma modernistycznego w Niemczech. Publikował także na łamach gazety “Die Fackel” (satyryczna gazeta pisarza i wydawcy Karla Krausa), a także w “Freie Bühne” (gazeta literacka wydawnictwa S. Fischer).

W marcu 1893 roku w poznał pisarkę Dagny Juel. Skandynawska muza artystów, kochanka Muncha i Strindberga była jedną z najbardziej pożądanych kobiet epoki. Kochali się w niej Boy-Żeleński, Wyspiański, Weiss, łączy się ją z samobójstwem Stanisława Koraba-Brzozowskiego. Ta nieprzeciętnie inteligentna, kontrowersyjna piękność pijąca wódkę ze szklanki imponowała mężczyznom, którzy tracili dla niej rozum. Zafascynowany Stanisław twierdził, że dopiero Dagny była w stanie wydobyć na zewnątrz tajemnice jego duszy, zainspirować go do czerpania z jej nieodkrytych pokładów. I tak to zabiegając o jej względy w latach 1894 - 1898 Przybyszewski kursował między Berlinem a Norwegią. 18 sierpnia 1893 roku biorą ślub. Małżeństwo trwało w biedzie, powiększając swoje długi suto zakrapianymi spotkaniami skupionej wokół niego cyganerii. Wzajemne uwielbienie kochanków oddziaływało twórczo na nich samych, lecz także przyciągało rzesze wielbicieli, zafascynowanych ekstrawagancką parą. Nieprzeniknieni, kontrowersyjni artyści pobudzali wyobraźnię, a ich dom stał się przybytkiem młodych naśladowców. Mimo problemów finansowych był to najbardziej płodny literacko okres dla Przybyszewskiego.

W 1898 roku wyprowadził się do Krakowa, gdzie wydawał gazetę “Życie”. Chciał pisać w swoim ojczystym języku. Ich wystawne życie pod Wawelem szokowało krakowskie środowisko. Do historii przeszły spotkania bohemy i przyjęcia, na które nie było ich stać. Tak było z chrzcinami narodzonej w 1897 roku Iwy – zorganizowanymi z wielką pompą, nieopłaconymi nawet groszem przez Przybyszewskiego. Zapłacili przyjaciele.

W 1899 roku miał miejsce kolejny przełom w życiu Przybyszewskiego. Pisarz udał się do Lwowa, by wygłosić odczyt. Miał zostać tam tydzień, lecz jego wizyta się przedłużyła – z powodu choroby musiał opóźnić swój występ. Zatrzymał się u swego przyjaciela, słynnego poety Jana Kasprowicza, którego twórczość podziwiał i propagował. Za tymi słowami kryło się drugie dno – właśnie wtedy wdał się w romans z żoną Kasprowicza, Jadwigą. Teraz Jadwiga przeobrażała się w muzę Stacha, a Dagny odchodziła w zapomnienie.

Boy Żeleński po latach pisał życiu prywatnym Przybyszewskiego: (...) ten głęboko dobry człowiek był straszliwym niszczycielem. Musiał żyć tragedią, musiał mieć ją na co dzień i od święta, jak teatr. Bo szatan – jak wszystkie sztuki, tak wymyślił i teatr, i maski. Przybyszewski był wielkim histrionem. Wciąż grał sobie jakąś komedię – tragedię – dell’arte. Obok smutku (...) lęk – nieustanny głód podrażnień.

Warszawa, Toruń (gdzie leczył się z alkoholizmu) i Monachium były jego następnymi przystankami. Po I Wojnie Światowej mieszkał krótko w Pradze. W 1919 roku powrócił ostatecznie do Polski, gdzie zaangażował się silnie w odbudowę państwa Polskiego. W 1924 roku przeprowadził się do Warszawy gdzie pracował w Kancelarii Cywilnej Prezydenta Polski, mieszkał zaś na Zamku Królewskim, w jednym z urządzonych tam apartamentów.

Pisał także dla poznańskiego „Zdroju”, którego twórcy mieli ambicje stworzenia nowatorskiego pisma kulturalnego, czerpiącego z najnowszych prądów sztuki.

Jako symbol uznania i jego zaangażowania w odnowę Młodej Polski otrzymał w 1925 roku Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. W 1927 roku wrócił na Kujawy gdzie w majątku Jaronty, niedaleko od rodzinnego domu pisarza.

Nigdy nie zerwał z nałogiem alkoholowym, a na dodatek zaczął sięgać po narkotyki. Wyniszczający tryb życia doprowadził do jego śmierci w wieku 59 lat – pisarz zmarł w 1927 roku.

Uważany za propagatora modernizmu w Polsce, wpłynął nie tylko na rodzimą, lecz także światową – głównie niemiecką – twórczość. Wątki z jego życia można dostrzec w „Czarodziejskiej górze” Tomasza Manna, „Weselu” Wyspiańskiego (pierwowzór Nosa?), a także u Boya, jego legendę tworzyli zaś sami Karol Irzykowski i Stanisław Brzozowski. Nawet Stefan Żeromski, pełny podziwu dla pisarza, twierdził, że jest do niego podobny.

Literaturoznawcy widzieli w Przybyszewskim pisarza-filozofa. Został zapamiętany za indywidualizm i swoje koncepcje, m.in. nagiej duszy (artysta twierdził, że doznać absolutu można jedynie poprzez poznanie duchowe, intuicję, a nie rozum) i sztuki dla sztuki (sztuka jest drogą do poznania jądra rzeczywistości) znalazły wielu naśladowców.



TROCHĘ HISTORII, TROCHĘ KULTURY - INDEX



W przypadku kopiowania materiału z portalu PAI

zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora - jeżeli jest wymieniony
pełny adres internetowy artykułu wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.