Germanizacja polskich dzieci


19 lutego 1942 roku wydano zarządzenie Reichsfuehrera SS Heinricha Himmlera ws. zniemczenia polskich dzieci z sierocińców z tzw. Kraju Warty. Z okupowanej Polski zabrano od 50 tys. do 200 tys. dzieci. Okręg Rzeszy Kraj Warty ze stolicą w Poznaniu powstał w związku z dekretem Adolfa Hitlera o wcieleniu do III Rzeszy części ziem polskich. Zamieszkiwało go prawie 5 mln osób, w przeważającej większości Polaków.

Zamierzenia władz Rzeszy wobec Polaków wyraził dobitnie Heinrich Himmler: „gdziekolwiek spotkacie dobrą krew macie ją zdobyć dla Niemiec, albo postarać się o to, by przestała istnieć”.

Inteligentny naród

Dlaczego zainteresowano się polskimi dziećmi? Wyjaśnia to po części sam Hitler, który w tajnym memoriale z 4 marca 1944 pisał do Himmlera: „Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie […] są jedynym narodem w Europie, który łączy w sobie wysoką inteligencję z niesłychanym sprytem. Jest to najzdolniejszy naród w Europie.” Wystarczyło "tylko" je zgermanizować...

Prologiem działań germanizacyjnych wobec najmłodszych obywateli było rozporządzenie Urzędu Spraw Rasowo-Politycznych z dnia 25 września 1939. Na jego podstawie odbierano dzieci w wieku od 2 do 12 lat rodzicom wysiedlonym do Generalnego Gubernatorstwa i umieszczano w domach wychowawczych. Zabroniono im kontaktów z rówieśnikami i zniemczano nazwiska tworząc je napodstawie pierwotnego źródłosłowu.

Najważniejszym urzędem koordynującym politykę okupanta było RSHA - Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy powoływany 27 września 1939 roku na mocy rozkazu Reichsführera SS Heinricha Himmlera. 1 października 1939 utworzono oddzielny Urząd Komisarz ds. Umacniania Niemczyzny ściśle współpracujący z Głównym Urzędem Rasy i Osadnictwa SS (RuSHA) kierowanym przez Günthera Pancke. Trudne do przecenienia znaczenie przy germanizacji dzieci miała rasistowska organizacja popierania macierzyństwa posiadająca kompetencje urzędu stanu cywilnego Lebensbon e. V (Źródło życia) powstała w latach 1935- 36. W procesie tworzenia ideologii germanizacji kluczowe znaczenie mieli pracownicy Instytutu im. Cesarza Wilhelma.

Dwa dni po klęsce pod Kockiem i dzień po podpisaniu przez gen. Kleeberga kapitulacji Hitler poruczył Himmlerowi, jako Komisarzowi ds. Umacniania Niemczyzny zadanie osiedlania Niemców mieszkających poza granicami Rzeszy na ziemiach polskich. Pełnomocnik szefa SS Wilhelm Koppe szybko uczynił zadość żądaniom führera i w połowie października utworzył Sztab Specjalny do Spraw Przesiedlenia w Poznaniu na którego czele stanęli funkcjonariusze SD.

Urzędy ds. grabieży i przesiedleń

Z czasem Sztab zastąpiła Centrala Przesiedleńcza, którą ulokowano w Łodzi. Miejsce to nieprzypadkowe, stanowiło największe polskie skupisko mieszkańców, po licznych sporach kompetencyjnych Franka z Greiserem bezpośrednio włączone do Rzeszy w listopadzie 1939 roku. Ponad to w planach hitlerowców Łódź miała stać się obiektem eksperymentalnym, gdzie testowałoby metody prowadzące do totalnej germanizacji. To właśnie do Łodzi przywożono bydlęcymi wagonami dzieci z terenów okupowanej Polski. Transport organizował dr Bartels kierownik samorządu okręgowego w Poznaniu i pełnomocnik Lebensbornu.

Na miejscu funkcjonował szereg instytucji powołanych do niemczenia i wiedereindeutschungu. Najbardziej znaczącym urzędem łódzkim była Ekspozytura Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS. Prowadziła ona obóz selekcji rasowej przy ul. Spornej 73.

Ważną funkcję pełnił Urząd Pracy, który dostarczał organom medycznym młodzież do badań rasowych, Wydział Opieki z Oddziałem Młodzieżowym Zarządu Miejskiego, wreszcie centrala całego procesu selekcji – Oddział Rasy i Dziedziczenia Wydziału Zdrowia Zarządu Miejskiego w Łodzi kierowany od lipca 1940 przez dra Herberta Grohmanna.

Narodowosocjalistyczne Towarzystwo Opieki Społecznej (NSV) roztaczało „opiekę” nad sierocińcami i zakładami wychowawczymi. To ono wpajało dzieciom i młodzieży uwielbienie dla führera, uczyło pieśni nazistowskich i tępiło polskość. Placówki takie na terenie Wartengau prowadzono w Poznaniu, Kaliszu, Puszczykowie, Bruczkowie i Ludwikowie pod szyldem domów dziecka, a w PołczynieZdroju jako sierociniec.

Grabieżą dzieci zamordowanych zakładników i partyzantów zajmował się Urząd Przesiedlenia Niemców Etnicznych – Vomi. Dziewczynki zapisywano do Bund Deutscher Mädel. W Łodzi funkcjonowały także placówka Lebensbornu oraz Konderheimy przy Karolewskiej i Lokatorskiej, miejsca rasowej selekcji przy Kopernika, Przędzalnianej, obozy karne dla dzieci przy Przemysłowej i Brzeźnej, wreszcie Prewencyjny Obóz Policji i Bezpieczeństwa dla Młodzieży Polskiej w Łodzi zwany „małym Oświęcimiem”.

Od lutego 1940 okupant wprzęgał w germanizację aspekty medyczne. W Oddziale Rasy i Dziedziczenia Wydziału Zdrowia Zarządu Miejskiego w Łodzi mierzono czaszki, rozstaw oczu, szerokość nosa, fotografowano w trzech pozach, spisywano kolor oczu i włosów. Badano wreszcie krew co było bezcelowe, gdzyż nie wykazuje ona żadnych różnic pod względem rasy.

Dzieci, które uznano za przydatne rasowo były najczęściej przez Kalisz wywożone do Rzeszy i tam oddawane do rodzin adopcyjnych lub kierowane do pracy przymusowej. Małe dzieci do lat 6 przejmowało Lebensborn. Z relacji świadków wynika, że wiele dzieci nie wracało z badań. Najprawdopodobniej zagazowywano je w specjalnie do tego przystosowanych samochodach.

Proces germanizacji

Proces germanizacji dzieci na terenach włączonych do Rzeszy miał ściśle określone etapy.

Najpierw pozyskiwano dzieci - siłą od rodziców, z sierocińców, od matek, które nie chciały podpisać Volkslisty, itp., by następnie poddać je procesowi selekcji i badaniom rasowym. Kwalifikowano je następnie do jednej z trzech kategorii: 1) element pożądany, 2) możliwy do przyjęcia, 3) niepożądany. Wartościowe rasowo dzieci zamykano w tzw. szkołach ojczyźnianych i poddawano intensywnej germanizacji językowej i światopoglądowej, następnie zaś wysyłano do rodzin niemieckich do adopcji. Resztę wywożono do pracy przymusowej w Rzeszy (dzieci powyżej 14 lat), zamykano w obozach, przesiedlano do Generalnego Gubernatorstwa lub zabijano.

U dzieci odseparowanych od rodziców sukcesywnie niszczono ślady ich polskości. Zmieniano metryki urodzenia, zacierano polskie korzenie. Za używanie języka polskiego bito szpicrutą po twarzy, kopano do nieprzytomności, zamykano w ciemnych małych pomieszczeniach. Uciekano się też do przekupstwa lub sugestii. Do zwracających się z szacunkiem do portretu Hitlera spadały "z nieba" cukierki. Po zmianie portretu - na Stalina - ten sam zabieg stosowała sowiecka Rosja.

Dzieci dla Hitlera

Hitlerowcy nie ograniczali się wyłącznie do zabierania już narodzonych dzieci. Organizowali także domy publiczne do których zwożono rasowo wartościowe kobiety, które gwałcone przez żołnierzy miały urodzić "wartościowe" potomstwo. Od 1943 roku ciężarne kobiety wywiezione na prace przymusowe do Rzeszy, u których zachodziło podejrzenie, że urodzą rasowo wartościowe dzieci przekazywane były pod opiekę Lebensbornu. Zakłady położnicze, w których rodziły się polskie niemowlęta były zwykłymi barakami o katastrofalnych warunkach higienicznych. Umieralność noworodków sięgała 65%.

Powojenne losy

Dzięki staraniom Polskiego Czerwonego Krzyża, Polskiej Misji Wojskowej, a także wytrwałości rodziców wielu udało się powrócić do ojczyzny. Niestety o bardzo licznych nie wiemy nic. Tych krzywd nie uda się już naprawić.



TROCHĘ HISTORII, TROCHĘ KULTURY - INDEX



KOPIOWANIE MATERIAŁÓW Z CZĘŚCI HISTORIA-KULTURA PORTALU PAI - ZABRONIONE

Zgodnie z prawem autorskim kopiowanie fragmentów lub całości tekstów wymaga pisemnej zgody redakcji.