Józef Brandt

Malarz historii


Żyjących pod zaborami Polaków, krainą, która ucieleśniała marzenie o nieskrępowanej niczym wolności, życiu pełnym niebezpieczeństw, ale i sarmackiej fantazji były Kresy Wschodnie I Rzeczpospolitej. Wielu ówczesnych pisarzy i poetów tam właśnie umieszczało akcje swoich utworów. Niezastąpionym mistrzem opisu literackiego tamtych terenów stał się Henryk Sienkiewicz w Trylogii. Za tego, który najlepiej oddał te tęsknoty i wyobrażenia w malarstwie, uznać można Józefa Brandta.

Edukacja

Józef Brandt urodził się 11 lutego 1841 w Szczebrzeszynie, pochodził ze strony ojca z rodziny znanych warszawskich lekarzy, a ze strony matki – architektów. Bardzo wcześnie osierocony przez ojca, początkową edukację, w tym również artystyczną – plastyczną i muzyczną – zawdzięczał matce. Również w dzieciństwie Brandt poznał styl życia charakterystyczny dla polskiego dworu oraz pokochał konie. Te wczesne doświadczenia ukształtowały jego charakter i zainteresowania, znacząco wpłynęły też na tematykę obrazów.

Młody Józef edukację artystyczną kontynuował w Paryżu, do którego wyjechał w 1858 roku. W tamtejsze środowisko wprowadził go poznany już wcześniej w Warszawie Juliusz Kossak. Z Kossakiem bardzo wiele go łączyło: otwarty i szlachetny charakter, zamiłowanie do ziemiańskiego trybu życia, zainteresowanie historią Polski XVII wieku i miłość do koni. Szczególnie w pierwszych pracach Brandta widać bardzo silne wpływy twórczości starszego przyjaciela. W stolicy Francji Brandt uczęszczał również do pracowni Léona Cognieta (1794-1880), bardzo znanego wówczas malarza scen historycznych i jednocześnie nauczyciela wielu Polaków. Oprócz tego szkicował konie w koszarach żandarmerii, kopiował dzieła sztuki w Luwrze i zachwycał się twórczością Rubensa (1577-1640), podziwiał obrazy Rosy Bonheur (1822-1899), słynnej malarki zwierząt i Ernesta Meissoniera (1815-1891), mistrza scen batalistycznych. Te artystyczne sympatie wskazują wyraźnie na to, co fascynowało młodego malarza: koń, bitwa, bogate i dynamiczne kompozycje.



Po powrocie i krótkim pobycie w Polsce, Brandt wyruszył na dalszą naukę do Monachium, popularnego wśród Polaków miejsca artystycznych studiów. Od lutego 1863 był studentem Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych, ale od maja tego roku uczył się już w prywatnym atelier Franza Adama, wybitnego batalisty. Studiował tam z natury anatomię, ruch i charakter koni (modelami były cztery wierzchowce różnej maści trzymane specjalnie w tym celu przez Adama), a także podziwiał i korzystał w pracy z kolekcji starej broni innego monachijskiego artysty Theodora Horschelta (po śmierci Horschelta zakupił do własnych zbiorów wiele cennych eksponatów z tego zbioru).

Ukoronowaniem studiów Brandta pod kierunkiem Franza Adama stał się obraz Chodkiewicz pod Chocimiem. Jego prezentację na Exposition Universelle w Paryżu w 1867 roku można uznać za pierwszy międzynarodowy sukces młodego artysty.

Pierwsze sukcesy artystyczne

Na początku lat 70. malarz stał się znaczącą postacią w kręgu Polaków przebywających w Monachium i zaczął odnosi tam liczne sukcesy artystyczne i osobiste. Został przedstawiony księciu bawarskiemu Luitpoldowi (w późniejszych latach bywał często zapraszany na różne uroczystości dworskie, a książę regent kilkakrotnie odwiedzał jego pracownię). Z czasem osiągnął też wysoki status majątkowy i zaczął przynależeć do najściślejszej elity towarzyskiej Monachium. Otrzymał również Order Zasługi Korony Bawarskiej, który nadawał szlachectwo królestwa Bawarii.

Nigdy jednocześnie nie zapomniał o tym, że jest Polakiem. Pracownia Brandta stała się miejscem spotkań polskiej kolonii artystycznej. Otaczał opieką młodych artystów, udostępniał swoje atelier, udzielał gościny i pomocy finansowej oraz lekcji. Mieszkając w Monachium i mając świadomość niemieckiego brzmienia swojego nazwiska, od 1873 roku demonstracyjnie sygnował obrazy „Józef Brandt z Warszawy”, manifestując swoją przynależność narodową i poczucie polskości.

Pracownia artysty należała do najwspanialszych i najsłynniejszych w mieście. Wypełniał ją wspaniały zbiór dawnej broni, mebli i strojów. Były to nie tylko rekwizyty służące w pracy malarskiej, ale prawdziwa kolekcja niezwykle cennych przedmiotów, zbieranych z miłością i znawstwem. Tak o atelier artysty pisał w 1897 Cezary Jellenta: „Niezbyt obszerna, raczej ciasna, ale dysząca atmosferą na wskroś artystyczną, a w stylu swym pół-wschodnia. Trudno wyliczyć wszystkie nagromadzone tu osobliwości, pamiątki i trofea z czasów tatarskich, tureckich wojen”.

Rozkwit

Od lat 70 XIX wieku Józef Brandt był już dojrzałym, zupełnie ukształtowanym artystą. Jego sztuka będzie jeszcze z czasem przechodziła pewne ewolucje, ale malarz ma już wówczas uformowany zbiór ulubionych tematów, które będzie potem powtarzał w różnych redakcjach.

W jego twórczości wyodrębnić można następujące grupy tematyczne: sceny z XVII-wiecznych wojen, pochody żołnierzy podczas wypraw wojennych, pochody śpiewających i grających żołnierzy lub Kozaków przemierzających step, niewielkie oddziały wojska stojące u przeprawy przez rzekę, sceny z czasów konfederacji barskiej, wyjazdy i powroty z jarmarków, sceny na targowisku, przed karczmą, sceny o tematyce myśliwskiej, zaloty.



Obrazy historyczne, ukazujące konkretne wydarzenia, oparte były na wnikliwych studiach: dokumentach, opisach literackich, znajomości przedmiotów z epoki. Wiele jednak „potyczek”, „pościgów”, przemarszów” to pewnego rodzaju fantazje malarskie, opiewające barwny świat rubieży Rzeczpospolitej.

Józef Brandt, obdarzony doskonałym słuchem muzycznym, był mistrzem w sugerowaniu wrażeń dźwiękowych za pomocą malarskich środków wyrazu. Ten aspekt jego twórczości ujawniają przede wszystkim takie dzieła, jak Powitanie stepu (1874), Wesele kozackie (przed/lub 1896), Bogurodzica (1909).

Artysta był malarzem niezwykle pracowitym, pozostał też aktywny zawodowo niemal do końca życia. Doskonale opanował reguły malarskiego rzemiosła, nigdy jednak nie był eksperymentatorem szukającym nowych rozwiązań formalnych. Pod koniec życia zaczął powielać własne pomysły, koncentrując się głównie na eksponowaniu brawurowej dynamiki ruchu ludzi i koni.

Józef Brandt opiewał swoim malarstwem to, co najbardziej kochał: burzliwą historię i barwną egzotykę I Rzeczypospolitej, jej pejzaż, typy ludzkie i wspaniałe konie. Kształtował wizję dawnego polskiego rycerstwa jako symbolu tego, co najszlachetniejsze w narodzie. Jego wyrosłe z ducha romantyzmu, choć realistyczne w formie obrazy doskonale odpowiadały oczekiwaniom społeczeństwa żyjącego pod zaborami. Uznać je można, podobnie jak romantyczną poezję Bohdana Zaleskiego czy powieści Henryka Sienkiewicza, za dzieła tworzone „ku pokrzepieniu serc”. Jednak dzięki swojej barwności, dynamice, interesującej anegdocie, okazały się one atrakcyjne nie tylko dla Polaków, ale również dla obcokrajowców. Takimi zresztą pozostają do dziś, przyciągając wzrok widzów zwiedzających muzealne galerie.

Henryk Sienkiewicz w liście, w którym dziękował malarzowi za otrzymany obraz napisał: „…przesyłam Wam Czcigodny Mistrzu, słowa najserdeczniejszej podzięki za to dzieło waszego pędzla, które będzie nie tylko perłą w zbiorze lubownika, ale i drogą od was pamiątką dla gorącego waszego wielbiciela. Mówię to zupełnie szczerze, albowiem otwarcie wyznaję, że waszemu mistrzostwu i waszemu niezrównanemu poczuciu rycerskiego i stepowego życia dawnych Polaków, zawdzięczam niejedno natchnienie, niejeden pomysł i wprost niejedną scenę w mojej Trylogii”.

Józef Brandt zmarł 12 czerwca 1915 w Radomiu.





TROCHĘ KULTURY - INDEX





facebook