Kazimierz Wierzyński

Boże, pozwól nam wrócić do twego stworzenia


Zbigniew Herbert powiedział o Wierzyńskim, że był to poeta jak sejsmograf zapisujący dolę narodu. O sobie Wierzyńśki zaś pisał (w Pamiętniku poety): „Miewam czasem złudzenia, że żyłem kilka razy, że na moje życie złożyło się kilka egzystencji, że każda z nich była inna i że nie wiadomo, jak wszystkie zjednoczyły się w nieprzerwany ciąg moich 70 lat”.

Wychowała mnie prowincja

Poeta, prozaik, eseista, felietonista radiowy, autor artykułów sportowych, współtwórca grupy poetyckiej Skamander. Urodził się 27 sierpnia 1894 roku w Drohobyczu, mieście Brunona Schulza, Artura Grottgera i wielu innych wybitnych artystów. Jego ojciec, wysoki urzędnik kolejowy, nosił niemieckie nazwisko Wirstlein, w 1912 roku cała rodzina zmieniła je na Wierzyński. W tym samym roku Kazimierz uzyskał maturę w liceum klasycznym w Stryju.

W "Pamiętniku poety" Wierzyński pisał: "Wychowała mnie prowincja (...) wzbudziło to we mnie sentyment do Stryja, Drohobycza, Sambora i Chyrowa, do tych małych miast i miasteczek, między którymi krążyłem do 18. roku życia. Jako syn emerytowanego wówczas urzędnika kolejowego najlepiej czułem się w okolicach dworca, skąd – jak mi się zdawało – wylatują drogi w szeroki świat lub nadciągają smutki i tęsknoty".

Studiował najpierw filologię polską i romańską oraz filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, po roku przeniósł się do Wiednia na slawistykę, germanistykę i filozofię (w tym czasie należał też do niepodległościowej organizacji Drużyny Sokole). Tam zastała go I wojna światowa, ale zanim wstąpił jako ochotnik do Legionu Wschodniego, zadebiutował w 1913 roku wierszem Hej, kiedyż, kiedyż w ukazującej się w Drohobyczu jednodniówce „1863”. 21 września 1914 Legion został rozwiązany z powodu odmowy złożenia przysięgi wierności cesarzowi Franciszkowi Józefowi I, a Kazimierza Wierzyńskiego wcielono do armii austriackiej. W lipcu 1915 roku po bitwie pod Kraśnikiem dostał się do niewoli i trafił do obozu jenieckiego w Riazaniu. Pobyt w niewoli był swego rodzaju cezurą w poetyckim myśleniu Wierzyńskiego.

W obozie nauczył się języka rosyjskiego i poznał rosyjską literaturę, z której najbardziej zafascynował go Aleksandr Błok. Na początku 1918 roku uciekł z obozu i przez pół roku przebywał w Kijowie, gdzie wstąpił do konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). Pracował też jako wychowawca w internacie dla chłopców, prowadzonym przez Macierz Polską. Latem 1918, z dokumentami wystawionymi na nazwisko panieńskie jego matki, jako Kazimierz Dunin-Wąsowicz wyruszył w podróż do Warszawy. Pracował tam w „Gazecie Warszawskiej” jako korektor, a także współpracownik pisma „Pro Arte et Studio”. Uczestniczył w spotkaniach w kawiarni Pod Picadorem, gdzie poznał Tuwima, Lechonia, Słonimskiego, Iwaszkiewicza i Grydzewskiego. W 1919 wstąpił do Wojska Polskiego, obejmując stanowisko podporucznika w Biurze Prasowym Naczelnego Dowództwa. W tym samym roku współtworzył nowo powstałą grupę poetycką ‒ Skamandrytów.

To puste życie pośród tłumnej rzeszy

Twórczość międzywojenna Wierzyńskiego rozpoczyna się tomami "Wiosna i wino" (1919) oraz "Wróble na dachu" (1921), przynosząc nieznaną wcześniej poezji polskiej dawkę radości życia o ogromnym nasileniu, co przy tradycyjnie poważnej i koturnowej polskiej liryce było istotną nowością. Podmiot liryczny, występujący jako młody człowiek żyjący wśród konkretnych realiów współczesnej miejskiej cywilizacji obnosi po ulicach swoją radość życia, programowo niefrasobliwy i zbuntowany przeciw rygorom, powadze i nudnej pryncypialności zastanego świata.

Poezja Wierzyńskiego jest odbiciem jego życia, widoków, które mijał, miejsc, które odwiedzał i ludzi, których spotkał. W 1921 roku wyjechał wraz z bratem Bronisławem do Szwajcarii i Francji. Powstał tam cykl wierszy, włączony do jego trzeciego zbioru poezji pod tytułem Wielka Niedźwiedzica. Poezja Wierzyńskiego traci radość, euforyczny nastrój przygasa, przechodzi w pogłębioną refleksję nad złożoną naturą życia i świata

Po powrocie do Warszawy zaangażował się w pracę dziennikarską. Był stałym współpracownikiem pism „Skamander” i „Wiadomości Literackie”, publikował recenzje teatralne w „Gazecie Polskiej”.

W 1923 roku ożenił się z Bronisławą Koyałłowicz (rozwiedli się w 1933 roku), z którą zamieszkał w Warszawie przy ul. Hożej 23. Dwa lata później Wierzyński został uhonorowany nagrodą Polskiego Towarzystwa wydawców Książek. .

Hołd dla sportu

W 1926 roku objął funkcję redaktora naczelnego ukazującego się wówczas od pięciu lat „Przeglądu Sportowego”. Dzięki jego pomysłom i staraniom „Przegląd” stał się najbardziej rozpoznawalnym pismem sportowym.

Zaangażowanie w sport widoczne było także w jego wierszach, zebranych w nagrodzonym złotym medalem w konkursie literackim IX Letnich Igrzysk Olimpijskich tomiku wierszy Laur olimpijski (w 1928 roku). Zdawać by się mogło, że sport był dla niego pewnego rodzaju urzeczywistnieniem żywiołu, który on próbował oddać w słowie poezji: „Sport wyrasta z potrzeby oporu, a nawet rebelii, jest wyżyciem instynktu walki i nasyca poczucie rywalizacji. Pomiędzy rozkoszą zwycięstwa a goryczą klęski otwiera obszary, które zdobywa się wolą. Z napięcia jej budzi się radość życia, odwaga, siła i wiara. W sporcie kojarzy się zabawa i ryzyko, natchnienie i spekulacja, poryw i opanowanie”.

Antoni Słonimski powiedział wówczas o Wierzyńskim, że jest "najlepszym poetą wśród sportowców i najlepszym sportowcem wśród poetów". Publicysta Jan Bielatowicz napisał o poecie medaliście: "Nazwisko Wierzyńskiego wpłynęło na usta mas. I tych, co go czytali, i tych, co nigdy o nim nie słyszeli. Stał się bożyszczem chłopców biegających za piłką po zielonej murawie, wiosłujących po Wiśle i jej dopływach, goniących się z wiatrem po pylnych drogach".

Będąc naczelnym "Przeglądu Sportowego" wymyślił takie inicjatywy, jak kolarski wyścig "Tour de Pologne" i "Plebiscyt na 10 Najlepszych Sportowców Polski". Oba pomysły z powodzeniem realizowane są także dzisiaj.

Sam zaś Wierzyński wspominał: "Olimpiada amsterdamska była dla nas szczęśliwa. Halina Konopacka zajęła pierwsze miejsce w rzucie dyskiem i dzięki temu Polska zdobyła po raz pierwszy złoty medal. Drugie takie odznaczenie przyznano "Laurowi olimpijskiemu"".

Jednocześnie tom "Pieśni fanatyczne" (1929), przynosi ekspresjonistyczną, czy nawet preturpistyczną wizję miejskiej nędzy, wzorowaną na mechanizmach snu, zbliżoną w pewnym stopniu do onirycznych wizji Schulza, być może nawet zapowiadająca poezje miejskiego wyobcowania autorstwa Białoszewskiego.

Rok później Wierzyński wyruszył w trwającą sześć miesięcy podróż po Stanach Zjednoczonych. Podróż związana była z promowaniem organizowanej w Poznaniu Powszechnej Wystawy Krajowej, na której prezentowano osiągnięcia dokonane przez Polaków w ciągu dziesięciolecia niepodległości. Wiersze, napisane podczas podróży, zawarł między innymi w tomie Gorzki urodzaj, wydanym w 1933 roku.

Tom "Wolność tragiczna" (1936) to zamknięty wierszami epitafijnymi życiorys Piłsudskiego, kreujący i czerpiący z istniejącego w dwudziestoleciu mitu tej postaci, legendy o wielkim samotniku, przywódcy, który przerasta własny naród i bezskutecznie próbuje pchnąć go na drogi wielkości. Ostatni z przedwojennych tomów Wierzyńskiego, "Kurhany" (1938), napisany jest w patetycznej retoryce, 13-zgłoskowcem, opisuje bohaterów (głównie XIX-wiecznych) narodowej mitologii - kontynuacją i zamknięciem tego nurtu w poezji Wierzyńskiego jest napisana w końcu sierpnia 1939 "Wstążka z Warszawianki", synteza polskiej mitologii, w której znowu główną rolę odgrywa Piłsudski, a która zakończona jest pointą "Coś jak grecka tragedia, coś jak wieś spokojna".

Po powrocie z Ameryki Kazimierz podjął się wydawania czasopisma literackiego, które nazwał „Kultura” (ukazywała się do maja 1932). Wśród jego współpracowników znaleźli się między innymi Jerzy Stempowski, Zofia Nałkowska, Mieczysław Grydzewski, Wacław Kubacki. Kiedy w 1938 roku zmarł Bolesław Leśmian (również publikujący w „Kulturze”), na jego miejsce w Akademii Literatury wybrano właśnie Wierzyńskiego.

Wojna

Wybuch II wojny światowej zmusił go do ewakuacji z Polski wraz z redakcją „Gazety Polskiej”. Przedostał się do Lwowa, stamtąd do Francji, z której w 1941 roku wyruszył przez Portugalię i Brazylię do USA. Przez dwadzieścia lat mieszkał w domu na Long Island, współpracując z londyńskimi „Wiadomościami”, paryskim i londyńskim Instytutem Literackim oraz Radiem Wolna Europa.

W okresie wojennym Wierzyński pisze dużo (wydaje pięć tomów), stając się bardem walczącej Polski, towarzysząc żołnierzowi polskiemu w jego walce o prawo do ojczyzny i ocalenie wartości europejskiego humanizmu. Zmagania te przedstawione są jako tragiczne, pełne zwodów i rozczarowań, o czym świadczyć mogą także symboliczne tytuły tomów - "Ziemia-Wilczyca", czy "Krzyże i miecze".

W tym czasie przeżył śmierć najbliższych, rodziców i braci. Rozpoczął wówczas prace nad biografią Chopina, która ukazała się w 1953 roku i była wielkim sukcesem. Wiersze pisane przez niego w czasie wojny opisują walkę i straty, są opłakiwaniem ofiar, a także zwrotem w stronę Boga. Powojenna twórczość Wierzyńskiego to liryczny egzystencjalizm, poszukiwanie sensu życia, tęsknota za krajem.

Od początku lat pięćdziesiątych wydaje kolejne tomy wierszy, stanowiące nowy rozdział w dziejach jego liryki. Zmienił warsztat poetycki, odrzucił klasyczne rygory i retoryczne wysłowienie, nadał swoim wierszom formę intymnej rozmowy, wykorzystując poetykę humoru, ironię i autoironię. Wyraził w nich stoicką afirmację istnienia, poczucie więzi z ojczystą mową i ziemią, a także wyraził tragizm wygnańczego losu oraz porażenie okrucieństwem powojennego świata.

W 1964 poeta roku przeniósł się do Rzymu, a później do Londynu. Pracował nad kolejnym tomem wierszy, Sen mara, który zakończył niedługo przed swoją śmiercią 13 lutego 1969 roku. Dziewięć lat później jego prochy przeniesiono z londyńskiego Hampstead Cementery do Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach.

Uznanie współczesnych

22 lutego 2019 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej jednogłośnie poparł uchwałę upamiętniającą 100. rocznicę debiutu i 50. rocznicę śmierci Kazimierza Wierzyńskiego. Podkreślono w niej "szczególne znaczenie jego dorobku artystycznego i ofiarnej służby Ojczyźnie, a także niezłomną wierność w podtrzymywaniu ducha suwerenności narodu polskiego".

Kazimierz Wierzyński - Strofa o człowieku

W ciemnej, bezbożnej puszczy narodów i świata,
Gdzieśmy stracili głos nasz, sumienie człowieka,
Nikt nam dróg nie objawi i nic nas nie zbrata
I z wszystkich złych przeznaczeń najgorsze nas czeka;
Pomyleni szukamy – ach, jakże na próżno –
Gusła co świat czaruje, a ludzi nie zmienia,
Zamiast ostatnią zmówić modlitwę podróżną:
Boże, pozwól nam wrócić do twego stworzenia.



TROCHĘ KULTURY - INDEX





facebook