WIADOMOŚCI POLONIJNE

Informacje pochodzą od osób prywatnych, mediów i organizacji polonijnych. POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA STOWARZYSZENIA "WSPÓLNOTA POLSKIA" NIE BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚCI PRAWNEJ ZA ICH RZETELNOŚĆ I KOMPLETNOŚĆ JEDNAK UZNAJE JE ZA CENNE ŻRÓDŁO WIEDZY O CODZIENNYM ŻYCIU NASZYCH RODAKÓW. ZACHĘCAMY PAŃSTWA DO UDZIAŁU W REDAGOWANIU WIADOMOŚCI POLONIJNYCH  



   Brazylia




 2019-10-31 Brazylijczycy o polskich korzeniach: wielka duma i radość ze swojej polskości ks. Zdzisław Malczewski SChr

Reportaż ks. Zdzisława Malczewskiego SChr, rektora Polskiej Misji Katolickiej, polonijnego duszpasterza, który od 40 lat pełni posługę w Brazylii. Ks. Zdzisław Malczewski jest także członkiem Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu RP.

Na wstępie tego reportażu wyznam z całą szczerością i prostotą, że byłem do wczoraj (niedziela: 27 października 2019 r.) przekonany, iż w mojej 40-letniej posłudze wśród Polonii brazylijskiej zdążyłem ją bardzo dobrze poznać: z autopsji, a także moich chałupniczych badań, mając na celu publikowanie artykułów czy książek, gdyż - na ogół - w Polsce bardzo mało się zna brazylijską Polonię!

Tymczasem na moje czterdziestolecie bycia emigrantem z własnego wyboru, aby posługiwać tutejszym Polonusem, otrzymałem – właśnie wczoraj - najwspanialszy prezent, jaki mógł mi być ofiarowany! Przemierzyłem przez te moje brazylijskie lata wiele tysięcy kilometrów biorąc udział w uroczystościach polonijnych w metropoliach tego kraju, ale także w jego głębi tzw. interiorze, wśród potomków naszych osadników. Czasem ktoś pisze, o polskich wioskach w Brazylii. Moja percepcja jest inna. Jeżeli np. miasteczko municypalne w Guarani das Missões – według statystyk brazylijskich – liczy ponad 8 tys. mieszkańców to nigdy nie nazwę tego miasteczka polską wioską. Nawet wspominana ostatnio bardzo często w internecie 3-tysięczna Áurea, siedziba władz municypalnych, nigdy dla mnie nie będzie wioską. Tak się złożyło, że w początkach mojego życia brazylijskiego pracowałem w parafii św. Anny w Carlos Gomes, która w tamtych latach była osadą liczącą około 70 domów (w parafii było blisko 90% osób polskiego pochodzenia). Áurea jest siedzibą parafii Matki Boskiej Jasnogórskiej. Często w tamtym okresie pomagałem moim sąsiadom w spowiedziach, czy w zastępstwach. W owym okresie Áurea była większa od Carlos Gomes, nawet miała ulice, ale nikt z parafian w tych dwóch miejscowościach nie nazywał ich wioskami. Zresztą nigdy nie słyszałem od potomków polskich osadników słowa: wioska! „Vila” – tak, czyli osada… Kiedy wracałem z kościołów filialnych do centrum parafii, o której wspominam powyżej i spotykałem Polonusów idących do osady i zatrzymując samochód, pytałem dokąd pan/pani idzie: w odpowiedzi zawsze słyszałem: „do miasta”! Zabierałem tych ludzi do samochodów i rozmowa toczyła się w języku polskim. Usłyszeć o osadzie mającej 70 domów, że jest miastem to, był dla mnie swoisty szok kulturowy….

Wracam do niedzielnego prezentu! Otóż w głębi stanu Rio Grande do Sul jest sporo polskich kolonii, gdzie potomkowie naszych osadników zajmują się rolnictwem. Kilka tygodni przyjechały dwie nauczycielki z uczniami szkoły podstawowej z kolonii (takim słowem nazywamy potocznie siedliska, gdzie żyją rolnicy polskiego pochodzenia) z Baixa Grande należącej do parafii i municypium Riozinho. Nauczycielki, polskiego pochodzenia, chciały pokazać swoim uczniom nie tylko stolicę stanu, ale przede wszystkim Towarzystwo Polonia i Polski Kościół pod wezwaniem Pani Jasnogórskiej. Przyjmując tę grupę opowiedziałem o obrazie Pani Jasnogórskiej i historii Polskiego Kościoła budowanego przez naszych emigrantów ich potomków w czasie największego kryzysu ekonomicznego. Kiedy zbliżała się uroczystość Patronki naszej Kapelanii i 85-lecia poświęcenia polonijnej świątyni, zaplanowaną na 15 września br. Sergio Sechinski - koordynator rady duszpasterskiej Kapelanii i zarazem Konsul honorowy RP w Rio Grande do Sul – podał ogłoszenie o tym świętowaniu do dziennika „Zero Hora”. W ten sposób – poprzez gazetę - można dotrzeć do Polonusów, którzy pod kilkuletnią nieobecność polskiego księdza w Kapelanii rozpierzchli się i poprzez prasę należało im przypomnieć, że duszpasterstwo polskie nadal prowadzi działalność! Po kilku dniach po naszym świętowaniu odbieram telefon. Dzwonił ksiądz z sąsiedniej diecezji Nova Hamburgo i prosił, abym przyjechał do jego parafii odprawić Mszę św. i wygłosić kazanie, bo ma wspólnotę polonijną, która co dwa lata organizuje wielkie spotkanie Polonusów z całego tamtego regionu. Chciał im sprawić radość, że na ich festynie będzie ksiądz Polak! Oczywiście, że z radością przyjąłem to zaproszenie i podczas niedzielnych spotkań z Polonusami i Brazylijczykami „sympatyzującymi” z polską pobożnością, albo złączonymi węzłem małżeńskim z osobą polskiego pochodzenia, sugerowałem, aby i oni wybrali się ze mną do kolonii polskiej liczącej około 30 rodzin, oddalonej od stolicy stanu o jakieś 130 km. Na początku tego miesiąca przyszedł do mnie jeden z przedstawicieli tamtej społeczności polonijnej, aby w jej imieniu mnie zaprosić na ich siódmy z kolei festyn polski. Z Porto Alegre w niedzielny poranek wyjechały dwa autobusy (w jednym zespół folkloru, który miał zaprezentować piękno nie tylko tańców, ale i strojów regionalnych zakupionych za pieniądze otrzymane z Senatu RP za pośrednictwem Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, w drugim autobusie jechali chętni poznania innej rzeczywistości polonijnej). Pojechało też kilka samochodów. Problem był taki, że od wczesnych godzin rannych padał ulewny deszcz, który towarzyszył nam podczas podróży. Do miasteczka municypalnego Riozinio jechaliśmy drogą asfaltową. A dalej do kolonii Baixa Grande trzeba było przejechać blisko 20 km drogą bitą, kamienistą i pełną zakrętów, wspinającą się na wzgórze. Patrząc przez okno samochodu mogłem podziwiać piękny, zalesiony górzysty region. Dojeżdżając przed kościół usytuowany na wzgórzu, kierujący samochodem musiał uważać ze względu na śliską jezdnię oraz bardzo dużo samochodów zaparkowanych na skraju polnej drogi.

Dla kogoś, kto nie zna interioru brazylijskiego to, trzeba wyjaśnić, że przy tych kamienistych drogach, a czasem prowadzących po ubitej ziemi, nie ma znaków informacyjnych. Przy rozjazdach trudno by się było rozeznać, którą drogę wybrać. Gospodarze, zadbali już o takich gości jak my, czy przybywających z okolicznych kolonii i miast, poumieszczali symboliczne biało-czerwone tabliczki informujące kierunek jazdy na polski festyn! Miejscowy duszpasterz przyjął mnie bardzo serdecznie i wyznał, że ¼ jego pochodzenia jest polska po kądzieli. W trakcie naszej rozmowy dało się odczuć, że lubi swoich parafian i podziwia obrotnych i dumnych Polonusów! Sprawowaliśmy Mszę św. w dwu językach! Śpiewy, oczywiście wszystkie były po polsku! Nawet zaśpiewali słynną „Barkę”! Jedno z czytań było po polsku, a inne po portugalsku! Oczywiście, że okolicznościowe kazanie było w języku dla większości znanym, czyli po portugalsku, ale w duchu polskim i o polskiej pobożności maryjnej! Jednak prefację zaśpiewałem po polsku o NMP Królowej Polski! Ojcze nasz też śpiewaliśmy w mowie ich ojców…

Pod koniec celebracji poproszono Sergia Sechinskiego - konsula honorowego o zabranie głosu! Mówił o wartości kultury polskiej! Podczas Mszy św. wyczuwało się pobożne skupienie. Na jej zakończenie miejscowi muzycy i wierni zaskoczyli mnie mówiąc, że będziemy śpiewać hymn Polski! Mieli w rękach tekst wydrukowany komputerowo, ale nie tak jak się pisze, tylko tak, jak się wymawia! Pierwszy raz w moim życiu widziałem coś takiego….

Proszę sobie wyobrazić, że tak mała wspólnota polonijna, powiedziałbym, zagubiona w górzystym regionie, zbudowała własnym wysiłkiem Muzeum Osadnika Polskiego! Miejscowy proboszcz ks. Alceu Zarino Marino poświęcił muzeum, w którym potrafili zgromadzić dużo eksponatów, dokładnie opisanych, kto podarował, oraz z którego mniej więcej roku dany przedmiot pochodził! Po zawiedzeniu muzeum udaliśmy się do olbrzymiego salonu, gdzie serwowano obiad na ponad tysiąc osób! Miejscowi mówili mi, że przed kryzysem ekonomicznym, na ich festyny przybywało nawet do 4 tysięcy osób! Przybywający na festyn to, ci którzy po ukończeniu szkoły przenieśli się tam, gdzie znajdowali pracę. Przybywali tez i Brazylijczycy z innych etni, bo lubią święta organizowane przez Polonusów! Podziwiałem w trakcie obiadu sprawność obsługujących stoły! Przypuszczam, że wcześniej mieli spotkania i podejmowali się różnych zadań. Liturgia, śpiewy, upiększanie drogi biało czerwonymi flagami! Zasługuje na odnotowanie zorganizowanie po lewej stronie podejścia do kościoła plac dedykowany Papieżowi Janowi Pawłowi II. Oprócz tablicy z podobizną św. Jana Pawła II jest też krzyż i u jego stóp umieszczona tablica z nazwiskami pierwszych polskich osadników! Czy nie można wyrazić podziwu i szacunku dla tego pokolenia, które dba o pamięć historyczną? Muzeum, plac, duży orzeł umieszczone w salonie, gdzie odbywają się festyny, jak też i cmentarz to są znaki, które wyraźnie świadczą o polskiej obecności w tamtym górzystym terenie! Pięknym trzeba podkreślić dla oczu przybysza, ale przenosząc się myślami do początków polskiej kolonizacji, ile trudu, poświęcenia musieli włożyć, aby wykarczować bory i zamienić teren w uprawne pola! Nie przesadzę pisząc, że tamtą ziemię głęboko i przez długie lata zrosił pot polskich osadników, którzy swoim mozołem osiągnęli to co zamierzali opuszczając Polskę: wolność, swobodę mówienia po polsku i posiadania kawałka ziemi!

Po obiedzie, nasz polonijny zespół folkloru zaprezentował zebranym kilka polskich tańców regionalnych! Będąc z natury ciekawym, rozglądałem się wokół i patrzyłem na skupione twarze i oczy chłonące piękno polskiego ludowego tańca i kolory strojów regionalnych. Większość obecnych trzymała telefony komórkowe w rękach i albo robiło zdjęcia, albo nagrywała nasz piękny folklor! Po zakończonej prezentacji, trzeba było powoli myśleć o powrocie do Porto Alegre. Jadąc samochodem z konsulem honorowym Serio Sechinskim, prezesem Towarzystwa Polonia Mariano Hossa, i prof. ekonomii jednej z uczelni w stolicy Arno Uszackim, przez całą podróż wyrażaliśmy nasze spostrzeżenia o tamtej społeczności polonijnej! Oczywiście byliśmy pod wrażeniem ich polskiej dumy, gościnności, jaką nam okazali, solidarności i duchu wspólnoty, jaki jest wśród nich!

W poniedziałek (28.10) Alice Kuzniar, choreograf i prowadząca zespól folkloru w Porto Alegre poinformowała mnie, że młodzież z kolonii Baixa Grande, która zrobiła na nas tak wspaniałe wrażenie, już podjęła decyzję przyjeżdżania specjalnym autobusem do Porto Alegre, aby w sobotnie popołudnia w Towarzystwie Polonia uczestniczyć w nauce polskich, regionalnych tańców!

Rozmawiając ze starszymi tamtejszymi Polonusami (babcie, dziadkowie) wypytywałem, kto z ich przodków przybył tutaj z Polski, w odpowiedzi słyszałem: dziadek, pradziadek… Jeżeli tak mała społeczność polonijna wykazuje taką dumę, żywotność polskości to, można wyciągnąć wniosek, że polskość tak szybko nie zaniknie w tym południowym stanie, gdzie żyje ponad 600 tys. osób o polskich korzeniach. Uśmiech, radość tych ludzi i ich głęboka wiara oparta o polskie wartości religijne wpłynęły na moje serce i pamięć, że też i we mnie pogłębiła się duma bycia Polakiem!

Warto było 40 lat temu opuścić Polskę, aby w tym „emigranta jubileuszowym roku”, dzięki spotkanej w górzystych stronach małej społeczności polonijnej, w głębi tego stanu federacji brazylijskiej, poczuć się jeszcze bardziej dumnym Polakiem! Tak myślę o tym wczorajszym pięknym dniu, pomimo nieprzerwanej ulewie, że możemy pogłębiać integrację tutejszych Polonusów żyjących w miastach z tymi, którzy są w interiorze i na odwrót! Jako duchowny mam misję być przewodnikiem duchowym tutejszych Polonusów, a w zamian za to, oni mnie umacniają w mojej polskości! Czy to nie piękne i nie wzruszające?


Informacja: Polonijna Agencja Informacyjna
Na podstawie: ks. Zdzisław Malczewski SChr



PODZIEL SIĘ INFORMACJĄ



MATERIAŁY MULTIMEDIALNE - ZDJĘCIA, FILMY, NAGRANIA DŹWIĘKOWE - ZAMIESZCZANE SĄ W WERSJI ORYGINALNEJ, BEZ INGERENCJI REDAKCJI. JEDNOCZEŚNIE REDAKCJA ZASTRZEGA SOBIE PRAWO DO SKRACANIA TEKSTÓW, KOREKTY POD WZGLĘDEM POPRAWNOŚCI JĘZYKOWEJ ORAZ UZUPEŁNIEŃ, JEŻELI ZACHODZI TAKA POTRZEBA DLA LEPSZEGO ZROZUMIENIA TREŚCI.


NAPISZ DO REDAKCJI - PODZIEL SIĘ WIADOMOŚCIĄ

This files is made available under the Creative Commons CC0 1.0 Universal Public Domain Dedication.
The person who associated a work with this deed has dedicated the work to the public domain by waiving all of his or her rights to the work worldwide under copyright law, including all related and neighboring rights, to the extent allowed by law.




POLECANE NOWOŚCI






facebook