SWP





   Polska


 2024-02-22 Mira w czerwonym Bugatti

22 lutego 1901 r. urodziła się Mira Zimińska-Sygietyńska, aktorka, pieśniarka, reżyserka, pedagog, dyrektor zespołów artystycznych. Czerwony kabriolet Bugatti był onegdaj znakiem rozpoznawczym ulubienicy polskiej inteligencji, muzy Witkacego, kobiety, która zawracała w głowie młodopolskim poetom. Dowcipna, błyskotliwa, wszechstronnie uzdolniona. Jej biografia ma w sobie cały klimat polskiego świata artystycznego, romansów, wojen i kobiecej emancypacji. Teatr był pierwszą, największą miłością życia Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, a założony po II wojnie światowej Zespół Pieśni i Tańca "Mazowsze" – drugą.

"Wpadłam w objęcia cyganerii. Od tego dnia zaczęło się codzienne życie artystki, rozpusta w oparach alkoholu, wywiady, szaleństwa, szalbierstwa, szynele, szynszyle, beszamele, szatobriandy, szafiry, szantaże szatynów, szympansy…" – pisze o początkach swojej kariery teatralnej. Jako pierwsza Polka brała udział w rajdach samochodowych, bo automobile też leżały w orbicie szerokich zainteresowań aktorki. "Duma mnie rozpierała, kiedy mijałam dorożki" ... za kierownicą wspomnianego czerwonego Bugatti.

Przedwojenna inteligencja warszawska i środowisko artystyczne uwielbiało Sygietyńską. Swoim poczuciem humoru, celnymi ripostami, błyskotliwością przyciągała do siebie jak magnes publiczność i wielbicieli. Jednym z nich był Tadeusz Boy-Żeleński. To między innymi pozytywne recenzje Boya pozwoliły Zimińskiej zaistnieć w szerokim świecie.

Występowała przed Józefem Piłsudskim, przyjaźniła się z Witkacym, aż pewnego razu do jej mieszkania przyszli Tadeusz Sygietyński i Julian Tuwim. I tak można długo, życiorys aktorski jest bowiem niezwykle bogaty i burzliwy, ale zacznijmy od początku.

Urodziła się 22 lutego 1901 roku w Płocku, chociaż sama mówiła, że prawdziwym rokiem jej urodzin był 1895. Właściwie nazywała się Maria Burzyńska. Ze sceną zetknęła się w najwcześniejszych latach życia, co związane było z historią jej rodziny. Matka była bileterką i bufetową w płockim teatrze. Tu również pracował jej ojciec - był maszynistą, a później dekoratorem płockiej sceny. Późniejsza sława warszawskich teatrów i kabaretów swoje pierwsze wtajemniczenia teatralne odbywała właśnie w teatrze rodzinnego miasta.

W wieku lat siedmiu zadebiutowała rólką Stasi w "Ich czworo" Gabrieli Zapolskiej. Udany debiut sprawił, że powierzono jej także rólkę w sztuce Tadeusza Rittnera "W małym domku", później zaś grała także w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego, wystawianym nie tylko w płockim teatrze, ale pokazywanym także w objeździe okolicznych miast. Szybko ujawniła także talent śpiewaczy - jako nastolatka występowała w chórze płockiej katedry. Z tego właśnie wczesnego okresu pochodzi przybrane przez nią imię Mira - jako bardziej "poetyczne". Zaczerpnęła je - jak sama wspominała - z lektury romansu dla nastolatek.

Jej pierwszym mężem był Jan Zimiński, syn płockiego organmistrza, prowadzący orkiestrę miejscowego teatru. Małżeństwo to nie było jednak szczęśliwe i w chwili gdy Jan Zimiński objął funkcję kapelmistrza teatru w Radomiu - stało się fikcją. Ostatecznie rozpadło się w 1920 roku.

Młoda aspirantka do zawodu aktorskiego szybko znalazła się w Warszawie i tu, w wieku osiemnastu lat zadebiutowała w jednym z najsłynniejszych teatrzyków literackich, które były wówczas modną formą rozrywki. Był to mieszczący się na rogu ulic Świętokrzyskiej i Nowego Światu Miraż. Zimińska miała okazję zetknąć się w nim z ówczesnymi sławami lekkiej warszawskiej Muzy. Zagrała tu między innymi w farsie "Intendent w opałach" i w operetce "Księżniczka czardasza".

Swoją największą sławę miała jednak zawdzięczać innemu teatrzykowi - legendarnemu Qui Pro Quo, działającemu od 1919 roku przy ulicy Senatorskiej. Jak wspominała później - angaż do Qui Pro Quo był pomysłem architekta i scenografa Tadeusza Sobockiego, jednego ze współzałożycieli teatrzyku. Po raz pierwszy pojawiła się na tej scenie pod koniec sierpnia 1920 roku w rewii "W godzinie cudu", która swą premierę miała zaledwie dwa tygodnie po słynnej bitwie pod Radzyminem, oznaczającej tryumf młodego polskiego państwa i klęskę Rosji Sowieckiej. Ze sceną tą związana była - z przerwami - aż do końca jej istnienia w 1931 roku. W Qui Pro Quo występowała nie tylko jako aktorka - śpiewała tu także piosenki, z których wiele stawało się szlagierami. Spełniała czasem także funkcję konferansjera zastępując legendarnego Fryderyka Járosyego, a w tej roli zadebiutowała w marcu 1925 w legendarnej rewii "Hallo! Ciotka!". W Qui Pro Quo Zimińska wykształciła swój charakterystyczny styl, którego elementem był kpiący stosunek do granej przez siebie postaci. Ogromna vis comica, aktorski i taneczny talent zyskały jej przydomek Chaplina w spódnicy.

Mira Zimińska szybko stała się ulubienicą warszawskiego high life'u ze wszystkimi jego śmiesznostkami. Stąd też liczne role modnych pań z towarzystwa parodiowanych w pisanych dla niej skeczach i piosenkach. Jej "nadwornym" autorem był Marian Hemar, z którym Zimińską połączył wieloletni uczuciowy związek. Była jedną z najbardziej kasowych gwiazd warszawskich teatrzyków, szybko stając w czołówce najlepiej zarabiających polskich aktorek. Jej portrety zdobiły reklamy luksusowych dóbr: futer, perfum, a także… samochodów. Zimińska stała się jedną z pierwszych polskich automobilistek. Prowadziła tak luksusowe maszyny jak mercedesy oraz słynny na całą Warszawę czerwony kabriolet marki Bugatti.

Jej błyskotliwa inteligencja, cięty język pozwalający na błyskawiczne riposty, sprawiły, że szybko stała się ulubienicą warszawskich literatów i intelektualistów. Jej wielbicielem był Tadeusz Boy-Żeleński, serdeczna przyjaźń łączyła ją przed wojną z Jerzym Stempowskim. Zimińska próbowała także swoich sił w dziennikarstwie. W 1934 roku redagowała własny dodatek do popularnego "Kuriera Porannego" zwany "Duby smalone".

Na początku lat trzydziestych dwudziestego wieku Zimińska poszerzyła horyzont artystycznych zainteresowań. Występowała w słynnych teatrzykach literackich (między innymi w Bandzie i Cyruliku Warszawskim), ale coraz bardziej pociągała ją duża scena. W 1929 roku na scenie warszawskiego Teatru Polskiego zagrała z sukcesem Mazie w "Artystach" Artura Hopkinsa i George'a M. Watersa w przeróbce Mariana Hemara i reżyserii Karola Borowskiego. Grała u boku tak wielkich sław jak Stefan Jaracz i Maria Modzelewska.

W roku 1932 Zimińska stworzyła wielką kreację jako tytułowa Stefa Maliczewska w komedii Gabrieli Zapolskiej "Panna Maliczewska", wystawionej przez Stanisławę Perzanowską na scenie Teatru Ateneum.

Podobne zachwyty towarzyszyły jej pojawieniu się jako Juliasiewiczowej w "Moralności pani Dulskiej", wyreżyserowanej znów przez Perzanowską na inaugurację efemerycznego Teatru Aktora w 1934 roku. Znakomite poczucie stylu epoki, finezja w prowadzeniu dialogu, lekkość i trafność każdego gestu wysunęły tę rolę na czoło. W kilka miesięcy później w Ateneum zagrała jedną z najświetniejszych ról - znów u boku Stefana Jaracza, wcielającego się w Napoleona - zagrała tytułową Madame Sans-Gene w komedii Victoriena Sardou reżyserowanej przez Karola Bendę.

Jej ostatnimi scenami przed wybuchem wojny były znów literackie kabarety - założone w 1937 roku przez byłego szefa Qui Pro Quo - grające w sali słynnej kawiarni Ziemiańskiej Małe Qui Pro Quo, później zaś otwarty wiosną 1939 roku teatrzyk Ali Baba. Zagrała tam w trzech programach, w tym w wystawionej 2 września satyrycznej rewii "Pakty i fakty".

Zimińska była także lubianą aktorką filmową - choć jej kinowy dorobek nie jest tak pokaźny jak innych gwiazd jej czasu. Zadebiutowała na filmowym ekranie filmem niezwykłym. "Wszystko się kręci", "kinorewietka" - jak określono ten powstały w 1922 roku film Danny Kadena - był próbą połączenia ekranu kina z teatrem żywego planu. Wystąpiła w tym formalnym eksperymencie u boku między innymi Karola Hanusza. Stosując dzisiejszą nomenklaturę można powiedzieć, że Zimińska była pionierką kultury multimediów, wyprzedzając o kilkadziesiąt lat tak modne dziś projekcie wideo, będące składnikiem wielu nowoczesnych produkcji teatralnych. Jej przedwojenne filmowe role obejmują czasy rozwoju kina niemego, ale także polskie "dźwiękowce" - jak nazywano wówczas w naszym kraju filmy ze ścieżką dźwiękową. Występowała z powodzeniem grając i śpiewając w muzycznych komediach reżyserowanych przez Michała Waszyńskiego, Henryka Szaro, Konrada Toma i Mieczysława Krawicza.

Czas drugiej wojny światowej jest najbardziej kontrowersyjnym okresem jej życia. Została aresztowana w 1942 roku i osadzona na Pawiaku.

W czasie powstania warszawskiego z poświęceniem występowała na barykadach Warszawy, dając także recitale w powstańczych szpitalach na rzecz rannych żołnierzy. W jej wojennej biografii jest jednak i barwa ciemniejsza: Zimińska występowała w tak zwanych jawnych teatrach pozostających pod nadzorem Wydziału Propagandy Dystryktu Warszawskiego - hitlerowskiej instytucji kontrolującej oficjalne polskie życie kulturalne na terenie Generalnej Guberni. Grała między innymi w jawnym teatrzyku Złoty Ul mieszczącym się przy Nowym Świecie 19. Jego artystycznym szefem był jej dyrektor z czasów Qui Pro Quo, czyli Jerzy Boczkowski. Występy te były - jak twierdzą świadkowie - ceną jej zwolnienia z Pawiaka, (uwolniono ją dzięki staraniom męża oraz Adolfa Dymszy), jednak tuż po zakończeniu wojny pojawiły się relacje stawiające jej postawę w okresie okupacji w świetle wybitnie niekorzystnym.

Zweryfikowana pozytywnie przez Komisję ZASP w 1947 roku zagrała w tym samym czasie Kamillę w "Żołnierzu królowej Madagaskaru" Dobrzańskiego, widowisku wystawionym w Teatrze Muzycznym Domu Wojska Polskiego w reżyserii Janusza Warneckiego. Odniosła w tej roli ogromny sukces - jednocześnie jednak było to jej pożegnanie ze sceną. Odeszła z teatru w pełni sławy. Przyczyny opuszczenia sceny to do dziś przedmiot spekulacji historyków teatru. Być może miało ono związek niewyjaśnionymi do końca wydarzeniami czasu wojny.

W życiu Miry Zimińskiej rozpoczął się nowy okres artystyczny. W 1948 roku wraz ze swoim mężem Tadeuszem Sygietyńskim w podwarszawskim Karolinie założyła i prowadziła słynny zespół pieśni i tańca "Mazowsze", gromadzący uzdolnioną muzycznie i tanecznie wiejską młodzież. Po śmierci Sygietyńskiego w 1955 roku, aż do własnej śmierci była jego dyrektorką, i szefem artystycznym. "Mazowsze" odniosło tryumfalny sukces objeżdżając z występami praktycznie cały świat. Zespół występował w ponad czterdziestu krajach, dając blisko trzy tysiące występów. Obejrzało je około piętnastu milionów widzów.

Choć Mira Zimińska po wojnie pożegnała się z teatrem, kilkanaście lat później utrwalono jej kunszt wykonawczy. Namówiona przez Jerzego Wasowskiego, nagrała z prowadzonym przez niego zespołem instrumentalnym dziesięć swoich przedwojennych szlagierów, głównie z tekstami Mariana Hemara. Rejestracji tej dokonano w 1958 roku w świeżo wzniesionej z ruin sali Filharmonii Narodowej.

W 1981 roku jej postać uwieczniono w dokumentalnym filmie. Powojenną działalność artystki uhonorowano licznymi odznaczeniami: Nagrodą Państwową 1. Stopnia, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą i Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski oraz Orderem Orła Białego.

Zmarła w Warszawie mając 102 lata. Pochowano ją na Cmentarzu Komunalnym (d. Powązki Wojskowe) wraz z mężem Tadeuszem Sygietyńskim. Ich wspólne dzieło - "Mazowsze" istnieje do dzisiaj.


Mira Zimińska-Sygietyńska W DZIALE HISTORIA-KULTURA PAI





POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA - KOPIOWANIE ZABRONIONE.


NAPISZ DO REDAKCJI - PODZIEL SIĘ WIADOMOŚCIĄ



Kopiowanie materiału z portalu PAI jest zabronione

Wyjątkiem jest uzyskanie indywidualnej zgodny redakcji, wówczas zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora - jeżeli jest wymieniony i pełny adres internetowy artykułu
wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.



SZUKAJ INNYCH WIADOMOŚCI POLONIJNYCH



PORTAL WYŚWIETLONO 15 242 958 RAZY





Projekt w 2023 roku dofinansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów
w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów





×