
Tegoroczne obchody rocznicy powstania miasta Papanduva w stanie Santa Catarina przeszły do historii pod znakiem wyjątkowego wydarzenia. Pierwszy w historii „Festiwal Pieroga” (Festa do Pierogi) stał się nie tylko kulinarnym sukcesem, ale i ważnym manifestem polskiej tożsamości w tej części Brazylii.
Wszystko zaczęło się od ciszy i skupienia. Dni poprzedzające festiwal upłynęły mieszkankom Papanduvy na mozolnej, niemal medytacyjnej pracy. Zagniatanie, wałkowanie, faszerowanie i precyzyjne lepienie – te czynności powtarzano tysiące razy. Każdy pieróg, w swym charakterystycznym kształcie półksiężyca, musiał być idealny, by godnie reprezentować polską tradycję.
Wysiłek się opłacił. Podczas trzydniowego festiwalu tysiące pierogów znikały z talerzy w mgnieniu oka, zdobywając serca zarówno miejscowych, jak i turystów. Stowarzyszenie Polskie POLPAN w Papanduvie postawiło na różnorodność. Obok klasycznych smaków, po raz pierwszy zaprezentowano pierogi z mięsem oraz – co było największym zaskoczeniem – pierogi z jagodami (mirtilo). Choć te ostatnie przyjmowano początkowo z rezerwą, wystarczyła jedna degustacja, by stały się absolutnym hitem imprezy.
Obserwując tłumy świętujące na ulicach, trudno było uciec od historycznych skojarzeń. Rzymski poeta Juwenalis ukuł niegdyś słynne hasło panem et circenses – „chleba i igrzysk”, opisując mechanizm jednoczenia ludu poprzez jedzenie i rozrywkę. Papanduva doczekała się własnej, współczesnej wersji tej maksymy.
Rolę rzymskich „igrzysk” przejęły spektakularne koncerty i tradycyjne rodea, które przyciągnęły rzesze ludzi z całego regionu. Miasto na kilka dni zwielokrotniło swoją populację, a rzymskie wino zastąpiły piwo i lokalna caipirinha.
Jednak to pierogi stały się owym „chlebem”, który nadał imprezie tożsamość. To one, ustawiając ludzi w długich kolejkach, spełniły funkcję integracyjną. Nie chodziło bowiem o sam posiłek, ale o spotkanie, poczucie wspólnoty i przynależności.
Ciekawym akcentem językowym była postawa lokalnych władz. Burmistrz z uporem promował nazwę „pirogue” – ciekawą, brazylijską adaptację polskiego słowa „pierogi”. Ta językowa hybryda doskonale oddaje ducha samej imprezy: spotkania kultur, w którym polskie dziedzictwo ewoluuje, ale pozostaje żywe i silne.
Mało które święto gminne w tym regionie cieszyło się taką frekwencją jak tegoroczna rocznica w Papanduvie. To dowód na to, że niezależnie od szerokości geograficznej – czy to w starożytnym Rzymie, czy w dzisiejszej Brazylii – ludzie wciąż poszukują tego samego: wspólnego stołu i poczucia, że są częścią czegoś większego. Dzięki inicjatywie stowarzyszenia POLPAN, tym razem tym, co połączyło wszystkich, był właśnie polski pieróg.
Renata Matusiak
Nauczycielka skierowana przez ORPEG do pracy dydaktycznej w Brazylii
Współpracownik Stowarzyszenia Polskiego POLPAN w Papanduvie
TŁUMACZENIE DŁUŻSZYCH TEKSTÓW MOŻE CHWILĘ POTRWAĆ...
POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA - KOPIOWANIE ZABRONIONE.
NA PODSTAWIE: korespondencja dla PAI
NAPISZ DO REDAKCJI - PODZIEL SIĘ WIADOMOŚCIĄ
Wyjątkiem jest uzyskanie indywidualnej zgody redakcji, wówczas zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora – jeżeli jest wymieniony i pełny adres internetowy artykułu
wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.