SWP





   USA       TEKST ODCZYTYWANY MASZYNOWO:  


 2026-06-04    Szacowany czas czytania: 18 minut(y).

POŻEGNANIE SERCEM MALOWANE

W słoneczne wtorkowe popołudnie 5 maja 2026 roku, w odświętnie udekorowanej auli, Polska Szkoła im. Adama Mickiewicza na południowych przedmieściach Chicago przeżywała jeden z tych dni, które nie kończą się wraz z ostatnim słowem przemówienia ani z ostatnim błyskiem aparatu fotograficznego. To był dzień zapisany w sercach – graduacja uczniów klasy ósmej oraz klasy 3 liceum, uroczyste pożegnanie młodych ludzi, którzy przez lata przychodzili do polskiej szkoły dlatego, że gdzieś głęboko w rodzinach, domach i rozmowach żyła świadomość, iż język polski jest skarbem, którego nigdy nie wolno utracić.

Przepięknie ustrojona sala, w której odbywała się uroczystość, zdawała się mówić tego dnia własnym językiem, jakby sama chciała świętować sukces absolwentów. Na granatowym tle widniał wielki napis „GRATULACJE”, ułożony w barwach biało-czerwonych. Obok stał sztandar szkoły, a nad sceną czuwał portret Adama Mickiewicza – patrona, którego duch poezji i umiłowania wolności zdawał się przenikać całą uroczystość. Czerwone i białe togi, birety, biało-czerwone kotyliony, kwiaty, statuetki i dyplomy tworzyły przestrzeń podniosłą, a zarazem ciepłą – taką, w której Polska zdaje się nie być odległym krajem z mapy, lecz Ojczyzną noszoną głęboko w sercach.

Uroczystość poprowadziła dyrektor szkoły, pani Anna Pałasz. Wśród honorowych gości znaleźli się przedstawiciele Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej: pani marszałek Maria Koc, pani minister Marzena Michałek, a także osoby od lat zaangażowane w życie polonijne: pani Grażyna Pikul, kierownik oddziału Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej w Bridgeview, ks. Daniel Plewka, wikariusz Parafii Świętej Pryscylli w Chicago oraz ks. Ryszard Karapuda, opiekun duchowy szkoły. Ich obecność nadała wydarzeniu rangę wyjątkową – była znakiem, że trud polonijnej szkoły, trud rodziców, nauczycieli i uczniów, jest zauważany i doceniany.


PAI


Na początku zabrzmiał marsz graduacyjny „Land of Hope and Glory”. W jego uroczystym rytmie weszli bohaterowie dnia: ósmoklasiści w czerwonych togach wraz z wychowawczynią, panią Magdaleną Marciniak oraz ubrani w białe togi maturzyści wraz z wychowawczynią, panią Bożeną Świątek. Czerwień i biel – dwa kolory, dwa różne etapy nauczania, jedna droga do celu ukończenia edukacji. Jedni kończyli ośmioletnią naukę w polskiej szkole podstawowej, drudzy zamykali dwunastoletnią przygodę z językiem, historią, polską kulturą i tradycją.

Po odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego i uroczystym wprowadzeniu sztandaru szkoły, w auli zapanowała atmosfera skupienia i podniosłości. Biało-czerwone barwy zdawały się jeszcze mocniej podkreślać patriotyczny charakter tego wyjątkowego popołudnia, a zgromadzeni goście, rodzice, nauczyciele i uczniowie z wsłuchiwali się w kolejne przemówienia płynące prosto z serca.


PAI


Szczególnie wzruszające były słowa kierowane do ósmoklasistów. Pani Magdalena Marciniak przypomniała im, że ten dzień można nazwać krótko i z radością: „UDAŁO SIĘ!” – bo osiem lat polskiej szkoły to nie zwykła szkolna droga, lecz droga wymagająca podwójnej wytrwałości. Jak mówiła, była to szkoła, „do której przychodzi się wtedy, kiedy wszyscy inni rówieśnicy mogą już wypoczywać, grać w gry, bawić się”. Polska szkoła na emigracji jest bowiem miejscem szczególnym: wymaga ofiary czasu, ale w zamian daje coś bezcennego – świadomość polskich korzeni.

Ósmoklasiści w swoim pożegnaniu nazwali szkołę „drugim domem” i dziękowali nauczycielom za cierpliwość, wytrwałość oraz ogrom pracy włożony w to, aby mogli poznać „nie tylko język polski, ale także historię i geografię Polski”, kulturę i wartości, dzięki którym „dotarło do nas w końcu, skąd pochodzimy i kim jesteśmy”. Te słowa brzmiały jak najpiękniejsze świadectwo sensu istnienia szkoły polonijnej. Bo nauka języka nie kończy się na gramatyce. Nasz język jest drogą do pamięci o polskim pochodzeniu, a pamięć ta – drogą do naszej tożsamości.

Nie mniej przejmujące było pożegnanie maturzystów. Uczniowie klasy 2 liceum zwrócili się do starszych kolegów z dumą i humorem, mówiąc, że widzą w nich „ludzi gotowych do lotu”, którzy przez lata wspólnie walczyli „z odmianą przez przypadki i datami powstań”. Polska szkoła została nazwana przez nich „polską kotwicą, tutaj w Burbank” – i trudno o trafniejsze określenie. Kotwica bowiem nie zatrzymuje człowieka w miejscu, lecz chroni go przed dryfowaniem i daje punkt oparcia. Pozwala wypłynąć w świat, nie tracąc pamięci o porcie – polskich korzeniach, z których się wyruszyło.

Wystąpienie pani Bożeny Świątek, wychowawczyni klasy maturalnej, miało niezwykle ciepły i refleksyjny charakter, pełen wzruszenia oraz serdeczności wobec uczniów opuszczających szkolne mury. Powiedziała, że są chwile „piękne, uroczyste i wzruszające, a zarazem trochę bolesne, bo każde prawdziwe pożegnanie niesie w sobie jednocześnie radość i żal”. W tych słowach mieściła się cała prawda tamtego popołudnia. Radość, bo coś się spełniło. Żal, bo kończył się czas wspólnych wtorków – tych spotkań, które odbywały się „tylko raz” w tygodniu… „A może aż raz”.


PAI


Maturzyści również żegnali szkołę z wielkim wzruszeniem i wdzięcznością. Mówili, że polska szkoła uczyła ich nie tylko „jak mówić po polsku, ale też jak czuć po polsku, pamiętać o swoich korzeniach, szanować tradycję”. To jedno z najważniejszych zdań tej uroczystości. Bo można znać same słowa, ale nie znać ich historii. Można mówić językiem, ale nie nosić go w sercu. Ci młodzi ludzie pokazali, że polszczyzna stała się dla nich nie tylko narzędziem, ale prawdziwym dziedzictwem.


PAI


Pani dyrektor Anna Pałasz, zwracając się do maturzystów, przypomniała, że dojrzałość nie jest jedynie wynikiem egzaminu, lecz „umiejętnością dokonywania wyborów, braniem odpowiedzialności za siebie i innych oraz odwagą w pozostawaniu wiernym swoim wartościom”. Absolwentów nazwała ambasadorami polskości na amerykańskiej ziemi, bo właśnie tutaj – wśród rodzin polskiego pochodzenia, w aglomeracji Chicago – polskość trwa nie jako muzealna pamiątka, ale jako żywy obowiązek i piękna misja.

Szczególną rangę miały wystąpienia gości honorowych. Minister Marzena Michałek wyraziła podziw dla młodego pokolenia Polaków urodzonych i wychowanych na amerykańskiej ziemi, którzy tak pięknie posługują się językiem polskim i tak głęboko identyfikują się z polską kulturą. Padły słowa, które musiały poruszyć każdego: „Polska Was bardzo potrzebuje”.

Marszałek Maria Koc, relacjonując później to wydarzenie, nazwała je „piękną i niezwykle wzruszającą uroczystością” oraz podziękowała nauczycielom i rodzicom za ogromny wysiłek, dzięki któremu polskie dzieci w aglomeracji Chicago mogą uczyć się języka ojczystego. Obie przedstawicielki polskiego Parlamentu podkreśliły wysoki poziom uroczystości, patriotyzm bijący z serc młodzieży i obiecały zawieźć te piękne, wzniosłe wspomnienia do Polski.


PAI


Ważnym gestem było przekazanie szkole płaskorzeźby przedstawiającej siedzibę Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Był to dar symboliczny: most między Burbank a Warszawą, między polonijną klasą a ojczyzną przodków, między codziennym wysiłkiem ucznia a wielką historią narodu.

Nie zabrakło także podziękowań dla rodziców. Wręczenie im czerwonych róż było jednym z najczulszych momentów uroczystości. Za każdym absolwentem stoi rodzic, który przez lata przywoził dziecko na zajęcia, przypominał o lekcjach, wspierał, mobilizował, czasem przekonywał, a czasem zachęcał i pocieszał. W tych różach było zawarte ciche „dziękujemy” za wszystkie wtorki, za wszystkie przejazdy, za wszystkie rozmowy i za niezłomną wiarę, że warto było uczyć się w polskiej szkole.


PAI


Głos zabrali również pani prezes Zarządu szkoły – Beata Firek, ks. Daniel Plewka, gość honorowy pani Grażyna Pikul – kierownik PSFCU oddziału w Bridgeview oraz duchowy opiekun szkoły, ks. Ryszard Karapuda. Pogratulowali absolwentom ich osiągnięć, wytrwałości oraz wielu lat pracy włożonej w naukę języka polskiego. Życzyli odwagi w realizowaniu marzeń, mądrych życiowych wyborów oraz tego, aby zawsze z dumą nosili w sercu polskie korzenie.

Następnie przyszła chwila rozdania świadectw, statuetek, dyplomów i wyróżnień. Każde wywołane nazwisko wybrzmiewało jak osobna historia. Każdy uścisk dłoni był potwierdzeniem, że trud miał sens. Oprócz świadectw i dyplomów, uczniowie otrzymali także upominki ufundowane przez Polsko-Słowiańską Federalną Unię Kredytową, oddział w Bridgeview – praktyczny znak wsparcia dla młodego pokolenia, które właśnie wkracza w dorosłość, bogate przede wszystkim w kapitał duchowy.

Na zakończenie maturzyści zaprezentowali multimedialną opowieść o szkolnym życiu ze wspomnieniami lekcji, przerw, akademii, tegorocznej studniówki, chwil poważnych i zabawnych. Śmiech mieszał się ze wzruszeniem. Bo właśnie tak wygląda nauka w szkole: nie składa się wyłącznie z wielkich chwil, ale z codziennych drobiazgów, które po latach okazują się najcenniejsze.

Polska Szkoła im. Adama Mickiewicza w Burbank, działająca od 2013 roku, po raz kolejny udowodniła, że jest czymś więcej niż placówką edukacyjną. Jest domem języka, warsztatem pamięci, miejscem formowania serc. Jest przestrzenią, w której dzieci i młodzież z rodzin polskiego pochodzenia uczą się, że można żyć w Ameryce, a jednocześnie nosić w sobie Polskę – w słowie, pieśni, modlitwie, historii, geście wdzięczności.

Tego dnia wszystko naprawdę było sercem malowane: czerwone róże, białe togi, czerwone togi, łzy rodziców, uśmiechy nauczycieli, duma i wdzięczność absolwentów, a nawet cicha obecność patrona szkoły. Bo polska szkoła na obczyźnie nie rodzi się z obowiązku. Rodzi się z miłości, z patriotyzmu. Z wiary, że język ojczysty jest jak płomień – można go przekazać dalej tylko wtedy, gdy samemu się go pielęgnuje i chroni.

Właśnie dlatego tytuł opowieści musi brzmieć: „Pożegnanie sercem malowane”. Bo tam, gdzie kończy się pewien etap szkolny, nie kończy się wspólnota. Tam, gdzie milkną przemówienia, zostaje pamięć o tych, którzy razem zasiadali w szkolnych ławkach. Chociaż nasi absolwenci wychodzą ze szkolnych murów w świat, pozostają w ich sercach piękne wspomnienia wspólnie przeżytych chwil oraz szacunek do wartości, które pielęgnowali w czasie swojej szkolnej wędrówki. A na drogę jako życiową dewizę najlepiej podarować im słowa patrona szkoły, Adama Mickiewicza: „Miej serce i patrzaj w serce”.


Polska Szkoła im. Adama Mickiewicza


TŁUMACZENIE MASZYNOWE

TŁUMACZENIE DŁUŻSZYCH TEKSTÓW MOŻE CHWILĘ POTRWAĆ...


Udostepnij na Facebooku


POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA - KOPIOWANIE ZABRONIONE.
NA PODSTAWIE: korespondencja dla PAI


NAPISZ DO REDAKCJI - PODZIEL SIĘ WIADOMOŚCIĄ




Kopiowanie materiału z portalu PAI jest zabronione

Wyjątkiem jest uzyskanie indywidualnej zgody redakcji, wówczas zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora – jeżeli jest wymieniony i pełny adres internetowy artykułu
wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.




SZUKAJ INNYCH WIADOMOŚCI POLONIJNYCH



PORTAL WYŚWIETLONO   22 441 887 RAZY



×
NOWOŚCI ARCHIWUM WIADOMOŚCI BADANIA NAUKOWE NAD POLONIĄ I POLAKAMI ZA GRANICĄ
FACEBOOK PAI YOUTUBE PAI NAPISZ DO REDAKCJI

A+ A-
POWIĘKSZANIE / POMNIEJSZANIE TEKSTU