SWP





MINIATURY HISTORYCZNE / KULTURALNE POLONIJNEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ
WAKACJE Z JANEM PAWŁEM II
W SETNĄ ROCZNICĘ URODZIN ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II




Zbliżają się wakacje. Jednocześnie obchodzimy rok świętego Jana Pawła II związany z setną rocznicą jego urodzin. Nie jest tajemnicą, że Karol Wojtyła był wielkim miłośnikiem turystyki, fizycznej aktywności - wędrował, pływał, nawet po tym, jak został Papieżem. Co oznacza jednak dla Wojtyły turystyka? - bo nie jest nią bezrefleksyjne spędzanie wolnego czasu. Jak każda ludzka aktywność winna być prowadzona z namysłem i celowo, a jak to rozumie Jan Paweł II - to postaramy się przybliżyć.



Wakacje z Janem Pawłem II

"Prawdziwy wakacyjny wypoczynek polega na tym, że uwalniając od zwykłych codziennych obowiązków, pozwala na nowo odkryć wartości, które zazwyczaj zaniedbujemy, takie jak kontakt z naturą, radość" - mówił Jan Paweł II będąc w Nowym Targu 8 VI 1979. „Wakacje są [...] dobrą okazją do bycia razem z innymi oraz wzmocnienia komunii i dialogu, dzięki którym stosunki międzyludzkie, a w szczególności życie rodzinne, nabierają pogody i serdeczności” -uzupełniał myśl w Lorenzago di Cadore 23 VIII 1992.

"Wakacje i podróże mogą zatem być sposobnością do uzupełnienia braków w człowieczeństwie i duchowości. Pragnę z całego serca, aby turystyka była zawsze sposobnością do owocnych spotkań: do spotkania z Bogiem, który w stworzeniu i w dziełach ludzkich ukazuje nam swoją miłość i opatrzność; do spotkania z sobą samym, w postawie milczącej refleksji i wsłuchiwania się w głos własnego wnętrza; do spotkania z innymi, które pozwoli budować zgodne współistnienie między ludźmi i narodami.” - zwracał uwagę na znaczenie duchowe podróży w Orędziu na Światowy Dzień Turystyki 29 VII 2000.



Choć w każdej wyprawie turystycznej Papieżowi towarzyszyła modlitwa i medytacja, Ojciec Święty podkreślał znaczenie wysiłku i doskonalenia kondycji fizycznej jako nieodzownych elementów integralnego rozwoju człowieka. Uważał wręcz, że uprawianie turystyki jest czynnikiem rozwoju duchowej i materialnej kultury, jest także miejscem formacji człowieka. Przebywając w Polsce w 1979 roku (8 VI) stwierdził:

"Tu, na tym miejscu, w Nowym Targu, pragnę mówić o ziemi polskiej, bo jawi się ona tutaj szczególnie piękna i bogata w krajobrazy. Człowiekowi potrzebne jest to piękno krajobrazu - i dlatego też nic dziwnego, że ciągną tutaj ludzie z różnych stron (…) Szukają odpoczynku. Pragną odnaleźć siebie w obcowaniu z przyrodą. Pragną odzyskać siły w zdrowym wysiłku fizycznym.”








„Ta ziemia od lat była mi bliska. Wpatrywałem się z podziwem
w uroki jej krajobrazu, wędrowałem górskimi pasmami i dolinami wzdłuż potoków”

Jan Paweł II






Przyroda polska

Nie jest niczym dziwnym, że pierwotny zachwyt Karola Wojtyły dotyczył ojczystej przyrody. Już w dzieciństwie krajobraz Beskidów kształtował wrażliwość przyszłego papieża. Później, w młodości, pod opieką ojca doświadczał radości i zachwytu w wychodzeniu na szczyty górskie, poznawał przyjemność wysiłku fizycznego i uczucia zmęczenia w wędrowaniu. Jako duszpasterz kontynuował kontemplację natury samotnie, lub w towarzystwie uczestników organizowanych przez niego wypraw.

„Ta ziemia od lat była mi bliska. Wpatrywałem się z podziwem w uroki jej krajobrazu, wędrowałem górskimi pasmami i dolinami wzdłuż potoków” –mówił podczas mszy w Tarnowie ( mszy św. beatyfikacyjnejKaroliny Kózkówny - 10 VI 1987) Jan Paweł II.

Oczywiście najbliższe były mu góry. Mówił o sobie: "Ja z rodu jestem człowiekiem gór". Stąd też wzięły się wczesne - bo od 1946 roku - związki Wojtyły z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim. Ale póżniejsze doświadczenia wypraw kajakowych ze studentami poszerzyły upodobania. Dlatego w liście z 1979 roku do uczestników spływów pisał: "Zawsze też będę się cieszył, jeśli zajrzycie do mnie, aby mi przywieźć trochę tchnienia polskiego lasu i polskiego jeziora”.






„Góry odsłaniają swoje sekrety tylko przed tym, kto ma odwagę rzucić im wyzwanie. Wymagają ofiar i dobrego przygotowania. Każą porzucić bezpieczne doliny, ale pozwalają temu, kto nie lęka się wspinaczki, ujrzeć wspaniałą panoramę szczytów”

Jan Paweł II






Góry - miejsce szczególne

"Od zarania dziejów góry stanowią dla ludzkości uprzywilejowane miejsce spotkania z Bogiem i Jego nieskończoną wielkością. Byt człowieka jest przemijający i zmienny – góry istnieją w sposób pewny i trwały, są wymownym obrazem niezmiennej wieczności Boga. W górach milknie bezładny zgiełk miasta, panuje cisza bezmiernych przestrzeni, która pozwala człowiekowi wyraźniej usłyszeć wewnętrzne echo głosu Boga." - przemawiał Jan Paweł II do mieszkańców Europy w 1986 roku na Mont Chétif.

Wyjątkową miłością darzył Ojciec Święty polskie Tatry, których umiłowanie wiązać się może z wędrówkami, jakie odbywał już od 1932 roku – początkowo z bratem Edmundem i ojcem, zaś później – samotnie lub z młodzieżą – pełniąc posługę kapłańską w Krakowie. Według Papieża, wspinaczka na szczyt odzwierciedla to, co jest istotą duchowej drogi każdego człowieka.

„Góry odsłaniają swoje sekrety tylko przed tym, kto ma odwagę rzucić im wyzwanie. Wymagają ofiar i dobrego przygotowania. Każą porzucić bezpieczne doliny, ale pozwalają temu, kto nie lęka się wspinaczki, ujrzeć wspaniałą panoramę szczytów. Góry są zatem bardzo wyrazistym symbolem wędrówki ducha, powołanego, aby wznosić się z ziemi ku niebu, ku spotkaniu z Bogiem.” - rozważał przed modlitwą Anioł Pański w Campo Imperatore, 20 VI 1993.

Podczas gdy ogarniamy spojrzeniem szczyty otaczające dolinę, będącą malowniczym tłem naszego spotkania, dzisiejsza ewangelia zaprasza nas, byśmy razem z Matką Bożą wyruszyli „w góry”. Góry, wasze góry, pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki, strome podejścia kształtują charakter, a kontakt z przyrodą daje pogodę ducha.” - mówił w trakcie niedzielnej modlitwy w Domegge, 30 VIII 1992.



Z wędrówek tatrzańską Doliną Chochołowską zrodziły się wersy jego "Tryptyku rzymskiego", w którym analizuje sens istnienia i przemijania.

„Co mi mówisz górski strumieniu?
W którym miejscu ze mną się spotykasz?
Ze mną, który także przemijam –
Podobnie jak ty…
Czy podobnie jak ty?”

Zatoka lasu zstępuje
W rytmie górskich potoków…
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
Musisz iść do góry, pod prąd.

Gdzie jesteś, źródło … Gdzie jesteś, źródło?!

Jan Paweł II był przekonany, że góry to niezwykłemiejsce. Podczas siódmej pielgrzymki do Polski w1997 roku powrócił w swoje ukochane góry. Na zakończenie mszy św. pod Wielką Krokwią w Zakopanem powiedział:

„Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, i ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda -W górę serca! Trzeba, ażeby cała Polska, od Bałtyku aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie słyszała i powtarzała: Sursum corda – W górę serca! Amen”.6

Odnosząc się do roku 2002, który ONZ ogłosił "Rokiem Gór", papież napisał:

"Dzisiejszy Dzień Dziękczynienia odnosi się w sposób szczególny do obszarów górskich, które stanowią dla człowieka wspaniały dar. Góry od zawsze fascynują ludzkiego ducha, tak dalece, że Biblia uważa je za uprzywilejowane miejsce spotkania z Bogiem. Są w związku z tym symbolem wznoszenia się człowieka do jego Stwórcy. Góry nie są jednak tylko miejscem wypoczynku i wakacji – dla wielu osób są one miejscem codziennego trudu, nierzadko podejmowanego w samotności i odosobnieniu. Góry są dziedzictwem wszystkich i przez wszystkich winny być szanowane, kochane i pieczołowicie chronione. Jest to bowiem dobro wspólne, a zachowanie jego integralności leży w interesie całej ludzkości”








„Kto chce naprawdę odnaleźć samego siebie, musi nauczyć się obcować z przyrodą, bo oczarowanie jej pięknem wprowadza bezpośrednio w ciszę kontemplacji. ”

Jan Paweł II






Homo viator - człowiek w drodze

Bycie "w drodze" objawiające się późniejszym pielgrzymowaniem Jana Pawła II, to sposób na dotarcie do prawdy i piękna. Sposób na poznanie samego siebie, natury i - jak w filozofii G. Marcela - symbol człowieka dążącego do Boga. To też sposób na kształtowanie osobowości.

„Podróżując, turysta odkrywa inne miejsca i krajobrazy, nowe kolory, odmienne formy i sposoby postrzegania i przeżywania natury. Przyzwyczajony do własnego domu i miasta, do tych samych co zawsze pejzaży i znajomych głosów, oswaja wzrok z innymi obrazami, uczy się nowych słów, podziwia różnorodność świata, którego nikt nie jest w stanie do końca ogarnąć. Ten wysiłek sprawi bez wątpienia, że będzie on wyżej cenił wszystko, co go otacza, i głębiej sobie uświadomi, że należy to chronić.” - nauczał w Orędziu na Światowy Dzień Turystyki 9 VI 2001

„Wśród niezliczonej liczby turystów, którzy każdego roku „wyruszają w świat”, wielu wyraźnie stawia sobie za cel podróży poznawanie natury i eksploruje ją aż po najbardziej ukryte zakątki. Inteligentna turystyka pozwala dowartościować piękno świata stworzonego. Dzięki niej człowiek podchodzi do niego z szacunkiem, cieszy się nim i nie narusza jego równowagi.” - dodawał w kolejnym roku.



Podróżowanie odzwierciedla drogę człowieka ku ostatecznemu celowi. Turystyczne szlaki przypominają drogi ludzkich wyborów.

"Kto chce naprawdę odnaleźć samego siebie, musi nauczyć się obcować z przyrodą, bo oczarowanie jej pięknem wprowadza bezpośrednio w ciszę kontemplacji. Na łonie natury, z dala od codziennych trosk, duch łatwiej otwiera się na rzeczywistość nadprzyrodzoną, która nadaje sens i wartość ziemskim przedsięwzięciom i planom” - mówił w modlitwie niedzielnej w Lorenzago di Cadore 23 VIII 1992.

W poszanowaniu natury

Można stwierdzić, iż czas wolny i turystyka posiadały dla Papieża znaczenie duchowe i moralne – wręcz religijne. Jan Paweł II zdaje sobie sprawę, iż niepohamowany i gwałtowny, niejednokrotnie chaotyczny rozwój przemysłu turystycznego prowadzi jednak do negatywnych skutków.

„Do zniszczenia natury przyczynił się i nadal przyczynia barbarzyński model turystyki, obejmujący między innymi budowanie infrastruktury turystycznej bez planowania uwzględniającego jej wpływ na środowisko. (…) Uwrażliwienie na przyrodę i szacunek dla niej mogą sprzyjać rodzeniu się poczucia solidarności z ludźmi, których środowisko naturalne jest nieustannie zagrożone z powodu wyzysku, nędzy, głodu lub braku oświaty i opieki zdrowotnej. Jest obowiązkiem wszystkich, a w szczególności osób pracujących w sektorze turystyki, aby te cele stały się rzeczywistością." - czytamy w Orędziu na Światowy Dzień Turystyki -24 VI 2002.



Już w pierwszej encyklice Redemptor hominis (1979) Jan Paweł II zwrócił uwagę na niebezpieczne skażenie środowiska naturalnego i zjawisko alienacji wytworów pracy ludzkiej, która kieruje się przeciwko człowiekowi:

"Ów stan zagrożenia człowieka ze strony wytworów samego człowieka ma różne kierunki i różne stopnie nasilenia. Zdaje się, że jesteśmy coraz bardziej świadomi, iż eksploatacja Ziemi, planety, na której żyjemy, domaga się jakiegoś racjonalnego i uczciwego planowania.".

W encyklice Sollicitudo rei socialis (1987) Papież piętnuje wręcz cywilizację zachłannej konsumpcji, która przemienia się w cywilizację „odpadów i śmieci” oraz marnotrawstwa.

W Orędziu na na XXIII Światowy Dzień Pokoju w 1990 roku przestrzegał wprost:

"W naszych czasach rośnie świadomość, że zagrożeniem dla pokoju na świecie jest nie tylko wyścig zbrojeń, lokalne konflikty zbrojne i różne formy niesprawiedliwości społecznej, wciąż obecne w życiu ludów i narodów, ale także brak należytego szacunku dla przyrody, chaotyczna eksploatacja bogactw naturalnych i stopniowe pogarszanie się jakości życia. Ta sytuacja rodzi poczucie tymczasowości i niepewności jutra, którego konsekwencją są wielorakie formy zbiorowego egoizmu, żądzy posiadania i stosowania przemocy. W obliczu powszechnej degradacji środowiska naturalnego ludzkość uświadomiła sobie, że nie można dłużej wykorzystywać zasobów ziemi w sposób taki, jak w przeszłości. Zjawisko to niepokoi opinię publiczną i polityków, podczas gdy specjaliści z różnych dziedzin nauki badają jego przyczyny. Kształtuje się w ten sposób świadomość ekologiczna, której nie należy tłumić, a przeciwnie – trzeba sprzyjać jej pogłębianiu i dojrzewaniu, tak aby mogła znaleźć wyraz w konkretnych programach i inicjatywach.”

W przemówieniu w Zamościu (12 VI 1999) zauważa:

"Nie wystarczy upatrywać przyczyn niszczenia świata jedynie w nadmiernym uprzemysłowieniu (…). Wydaje się, że to, co najbardziej zagraża stworzeniu i człowiekowi, to brak poszanowania dla praw natury i zanik poczucia wartości życia (…). Jak można skutecznie stawać w obronie przyrody, jeśli usprawiedliwiane są działania bezpośrednio godzące w samo serce stworzenia, jakim jest istnienie człowieka?"








„Kto chce naprawdę odnaleźć samego siebie, musi nauczyć się obcować z przyrodą, bo oczarowanie jej pięknem wprowadza bezpośrednio w ciszę kontemplacji. ”

Jan Paweł II






Apel do młodych

"… trzeba, ażeby młodość była „wzrastaniem”. Ogromne znaczenie posiada dla tego obcowanie ze światem widzialnym: z przyrodą. Obcowanie to wzbogaca nas w młodość w sposób inny jeszcze niż sama „książkowa” wiedza o świecie. Wzbogaca nas w sposób bezpośredni. Można by powiedzieć, iż obcując z przyrodą przejmujemy w siebie, w nasze ludzkie bytowanie, samą tajemnicę stworzenia, która odsłania się przed nami niesłychanym bogactwem i różnorodnością istnień widzialnych, a równocześnie wciąż zaprasza w stronę tego, co ukryte, co niewidzialne. Mądrość – zarówno ustami ksiąg natchnionych, jak skądinąd świadectwem wielu genialnych umysłów – zdaje się wielorako świadczyć o „przejrzystości świata”. Dobrze jest człowiekowi czytać w tej księdze przedziwnej, jaką jest „księga przyrody”, szeroko otwarta dla każdego. (…) Tymczasem przyroda jest dana człowiekowi również jako przedmiot podziwu i kontemplacji, jako wielkie zwierciadło świata. Odbija się w nim Przymierze Stwórcy ze swoim stworzeniem, którego centrum od początku znajduje się w człowieku, stworzonym wprost „na obraz” swego Stwórcy. (…) Życzę Wam również tego „wzrastania” przez obcowanie z Bogiem. Może temu służyć – w znaczeniu pośrednim – również i obcowanie z przyrodą i obcowanie z ludźmi.” - naucza Jan Paweł II w Liście do Młodych z 31 III 1985.



Tak więc poprzez kontakt z przyrodą kształtuje się wrażliwość młodych ludzi, a obcowanie z przyrodą jest wręcz sposobem zdobywania mądrości. Kontakt z przyrodą musi mieć jednak postać racjonalną.

„Człowiek jest częścią przyrody, równocześnie – dzięki swej rozumnej naturze może ją przekształcać, poszerzając swoje możliwości poznania. Niestety, to przekształcanie może przybierać formę działań nieracjonalnych, zagrażających innym istotom żywym, środowisku i samemu człowiekowi.” - mówi Papież w Denver(18 VIII 1993.

Jako przykład do naśladowania Ojciec Święty często przywołuje św. Franciszka z Asyżu, którego – na prośbę członków Międzynarodowego Instytutu Badania Środowiska i Ekologii – 29 XI 1979 roku ogłosił patronem ekologów.

Papieskie wędrówki

Jak wyglądały wędrówki Karola Wojtyły? Oto przykład z Bieszczadów.

W  1957 r.  ks. Wojtyła z młodzieżą dwukrotnie odwiedzał Bieszczady. Grupa „Wujka”, bo tak zwracali się do Niego uczestnicy tych wypraw, przyjechała w Beskid Niski i Bieszczady już 1 lipca, ale On dojechał z Krakowa z grupą trzech osób dopiero 9 lipca. W Stróżach pociąg do Zagórza zastali spóźniony, więc i do Komańczy dojechali późno, bo około 21.30. Stąd natychmiast wyruszyli nad Jeziorka Duszatyńskie, gdzie miała czekać na nich tamta grupa (8 osób). Dotarli na miejsce około 1 w nocy i nie mogli się odnaleźć. Nocowali, jak się później okazało, nieopodal tamtej grupy, z którą spotkali się dopiero rano. Pogoda była znakomita. Rano ks. Wojtyła odprawił mszę świętą. Potem poszli przez Chryszczatą na przełęcz Żebrak, gdzie biwakowali do następnego dnia. Następnie przez Wołosań zeszli do Cisnej i kolejny biwak założyli w Lisznej.

12 lipca z Lisznej przez Jasło dotarli do Okrąglika, by dalej pójść przedwojennym szlakiem czerwonym beskidzkim wzdłuż granicy polsko-czechosłowackiej aż do Dziurkowca, gdzie nocowali „z nogami po słowackiej stronie”. W kolejnym dniu nadal szli wzdłuż granicy i przez Kremanaros zeszli na Rawki, i dalej do Ustrzyk Górnych. 14 lipca przez Szeroki Wierch wyszli na Tarnicę, potem przez Krzemień na Halicz, gdzie dopada ich straszna ulewa, i stamtąd przez Rozsypaniec i przełącz Bukowską zeszli do Wołosatego, skąd powrócili do Ustrzyk Górnych. W dniu następnym, 15 lipca, grupa pożegnała się z „Wujkiem”. Były podziękowania i śpiewy: „W tawernie meksykańskiej raz”, „Mycie nóg, życia wróg” i „Skrzypiący Alek” na melodię „Po nocnej rosie”. Wyjeżdżając przygodną ciężarówką, zostawili „Wujka” niemal bez jedzenia, z jedną kromką chleba. W tamtym czasie najbliższe sklepy były w Cisnej i Lutowiskach.

16 lipca przyjechała ciężarówką druga ośmioosobowa grupa. Zaczęły się słotne dni i deszcz padał niemal każdego dnia, dlatego też przez kilka dni biwakowali pod namiotami w Ustrzykach Górnych, robiąc wypady na Tarnicę i Halicz oraz na Połoninę Caryńską i Połoninę Wetlińską, a także na Małą Rawkę i Dużą Rawkę. Każdego dnia ktoś inny zostawał w bazie. Raz taki dyżur przypadł również ks. Wojtyle. Do bazowego należało palenie ogniska i suszenie mokrych rzeczy w przerwach między opadami. Niestety nazbyt głęboka medytacja „Wujka” spowodowała, że z jednych spodni zostały tylko nogawki, resztę pochłonął ogień.



Kiedy przestało padać, postanowili, idąc dawnym gościńcem przez Berehy Górne, Wetlinę, Smerek i Dołżycę, przenieść obóz w pobliżu Cisnej. Stamtąd w dalszym ciągu robili kilkugodzinne wypady, tym razem w urokliwą dolinę górnej Solinki i na okoliczne szczyty. Zdarzało im się nie korzystać ze szlaków, tylko chodzić na azymut i wtedy niejednokrotnie musieli przedzierać się przez gęste zarośla.

Na  Jaśle  była msza święta przy ołtarzu z kamieni, bo na każdą wycieczkę ksiądz Karol Wojtyła zabierał ze sobą „turystyczny sprzęt liturgiczny”: relikwiarz, skręcany z dwóch części kielich, mały mosiężny krzyż, dwie ampułki na wino i wodę, srebrną małą tackę, dwa pudełeczka na hostie i komunikanty, dzwoneczek, szaty liturgiczne oraz specjalne tenisówki.

Pogoda nadal była deszczowa. Jednej nocy  deszcz w Cisnej  tak bardzo padał, że zatopiło im część obozu i trzeba było kilka namiotów ewakuować. Coraz trudniej było wysuszyć przemoczoną odzież i buty. Większość czasu spędzano przy ognisku na rozmowach i śpiewach. Wyprawa skończyła się 25 lipca powrotem do Krakowa, skąd już dwa dni później ks. Wojtyła wyruszył z młodzieżą na spływ kajakowy Pisą.

Na podstawie: Andrzej Potocki „Bieszczadzkimi i beskidzkimi śladami Karola Wojtyły” Rzeszów 2005







„Ta ziemia od lat była mi bliska. Wpatrywałem się z podziwem w uroki jej krajobrazu, wędrowałem górskimi pasmami i dolinami wzdłuż potoków”







Próba podsumowania

Jan Paweł II poświęcił przyrodzie wiele miejsca i uwagi w swoim nauczaniu. Znajduje to wyraźne odzwierciedlenie w dokumentach papieskich, przemówieniach oraz homiliach i okazjonalnych wystąpieniach a także twórczości literackiej. Papież włącza się w ogólnoświatową dyskusję na temat konsumpcyjnego modelu współczesnej cywilizacji, stanu przyrody i metod zapobieżenie jej dewastacji. U źródeł tej zaangażowanej postawy leży osobista wiara Papieża, w której przyroda jest znakiem, przez który Bóg także się wypowiada oraz pośrednikiem łączącym Boga i człowieka. Rozwijając koncepcję panowania człowieka w przyrodzie, ukazał ideał franciszkańskiego braterstwa człowieka z przyrodą oraz model uczestnictwa człowieka w harmonijnym porządku Wszechświata.


Obróbka cyfrowa zdjęć: Polonijna Agencja Informacyjna


MINIATURY KULTURALNE / HISTORYCZNE - CYKL EDUKACYJNY POLONIJNEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ

Charakter przedsięwzięcia

"Miniatury historyczne" to cykl edukacyjny prowadzony w Internecie - portalu PAI oraz profilach społecznościowych PAI.

Mają na celu przybliżenie polskiej kultury w formie krótkich informacji - prezentacji tematycznych, nawiązujących najczęściej do wydarzeń rocznicowych związanych z postaciami polskich twórców.

W lapidarnej formie prezentowane są ich dzieła, dorobek, kontekst kulturowy. Cykle miniatur mają swoje oparcie w opracowaniach prezentowanych w dziale kulturalnym lub historycznym w portalu PAI i mogą być wykorzystywane jako materiał edukacyjny lub inspiracja do działań np. środowisk polonijnych.


SETNA ROCZNICA URODZIN ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II

TŁO HISTORYCZNE

Zbliżają się wakacje. Jednocześnie obchodzimy rok świętego Jana Pawła II związany z setną rocznicą jego urodzin. Nie jest tajemnicą, ża Karol Wojtyła był wielkim miłośnikiem turystyki, fizycznej aktywności - wędrował, pływał, nawet po tym, jak został Papieżem. Co oznacza jednak dla Wojtyły turystyka, bo nie jest nią bezrefleksywne spędzanie wolnego czasu. Jak każda ludzka aktywność winna być prowadzona z namysłem i celowo, a co to oznacza dla Jana Pawła II - to postaramy się przybliżyć.

"Prawdziwy wakacyjny wypoczynek polega na tym, że uwalniając od zwykłych codziennych obowiązków, pozwala na nowo odkryć wartości, które zazwyczaj zaniedbujemy, takie jak kontakt z naturą, radość" - mówił Jan Paweł II będąc w Nowym Targu 8 VI 1979. „Wakacje są [...] dobrą okazją do bycia razem z innymi oraz wzmocnienia komunii i dialogu, dzięki którym stosunki międzyludzkie, a w szczególności życie rodzinne, nabierają pogody i serdeczności” -uzupełniał myśl w Lorenzago di Cadore 23 VIII 1992.



POMYSŁ, PROJEKTY GRAFICZNE, REALIZACJA - © POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA


PROJEKTY - WYDARZENIA - KAMPANIE - WYSTAWY
POLONIJNEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ



W przypadku kopiowania materiału z portalu PAI

zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora - jeżeli jest wymieniony
i pełny adres internetowy artykułu wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem.