SWP





MINIATURY HISTORYCZNE / KULTURALNE POLONIJNEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ
MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA




Plakaty PAI użyte w kampanii edukacyjnej w mediach społecznościowych.


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska wybitna poetka okresu międzywojennego, autorka pięknych miniatur miłosnych, dramatów i utworów, które śpiewali Demarczyk, Niemen, Janda, zmarła na emigracji w Manchesterze 9 lipca 1945 r. Poetka bezkompromisowo oceniała "emigracyjny Londyn”, pobyt na uchodźctwie był dla niej sprawą trudną i bolesną, dramatycznie kontrastował z pełnymi blasku latami przeżytymi przed wojną w Polsce.

Formację umysłową charakterystyczną dla elity inteligenckiej II Rzeczypospolitej Autorka zawdzięczała przede wszystkim edukacji domowej na wysokim poziomie, uzupełnianej własnymi lekturami. Podobnie jak siostra, nigdy nie chodziła do szkół czy na wyższe uczelnie, co zresztą znajdywało wyraz w jej intelekcie. Cała familia przebywała w dworze zwanym Kossakówką, która był a jednocześnie ostoją i centrum wydarzeń kulturalnych – tam właśnie spotykali się najważniejsi twórcy owych czasów – Henryk Sienkiewicz, Wincenty Lutosławski, Ignacy Jan Paderewski.

W zbiorowej świadomości pozostał obraz poetki piszącej o miłości i cierpieniu po stracie miłości. To niepełny portret. Osobny rozdział jej życia rozpoczął się bowiem na emigracji w Anglii.








Zakochani

Wicher rozwiesza, szumi zapachami,
park utonął w jeziorze, drzewa w wodzie milczą.

Róża półmrok fiołkowy białą farbą plami,
pies wyje do księżyca melopę wilczą.
W altance nad jeziorem siedza dwie niemowy,
czekając, aby słowik niemoc ich wysłowił.








W świecie artystycznej bohemy

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska z Kossaków urodziła się 24 listopada 1891 roku w Krakowie. Data ta owiana była tajemnicą, bowiem Maria wraz z młodszą siostrą Magdaleną "zmieniały" swoje daty urodzenia chcąc się odmłodzić. Wymogły nawet na ojcu Wojciechu Kossaku, aby na znanym portrecie „Córki artysty na bryczce” przemalował datę z 1906 na 1911 r., Ostatecznie z ksiąg kościelnych ustalono, iż data urodzin Marii przypada na rok 1891. Była wnuczką malarza Juliusza Kossaka, jej starszy brat, Jerzy Kossak, był też malarzem, a młodsza siostra, znana pod pseudonimem Magdalena Samozwaniec, pisała utwory satyryczne.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, nazywana przez domowników „Lilką”, od dzieciństwa zmagała się z przykrą ułomnością kręgosłupa. Twardy gorset-pancerz, musiała nosić przez cały dzień. Swą ułomność maskowała odzieżą, szalami i włosami, tuszowała pełnym gracji sposobem poruszania się. Na skutek niewłaściwego leczenia pozostała jej niewielka ułomność. Nie pobierała nauki szkolnej, lecz odebrała staranną edukację domową uzupełnioną licznymi lekturami. Nauczyła się kilku języków obcych: francuskiego, niemieckiego i angielskiego oraz zdobyła samodzielnie wykształcenie humanistyczne.

Atmosfera rodzinnego domu, w którym bywało wiele osób ze świata sztuki, m.in. Henryk Sienkiewicz, Ignacy Jan Paderewski, Wincenty Lutosławski wpłynęła na rozwój jej zainteresowań: Maria układała wiersze, grała na fortepianie, miała lekcje baletu, malowała.








Jeśliś jest prawdą...

Jeśliś jest prawdą, przyjdź do mnie bez słów
i weź w Twe ręce wszystko co dać mogę,
lecz jeśliś snem jest pośrod innych snów,
och! to samotną puść mnie w dalszą drogę.

Czy wiesz, co znaczy być jak biały bez,
który ku słońcu wypręża się cały,
i tak już za nic nie chcieć więcej łez? -
Patrz na me oczy - one już płakały.








Burzliwe życie

"Bo z mężami jest jak z bańkami mydlanymi: pierwsza jest zawsze nieudana, druga już lepsza, a dopiero ta trzecia naprawdę piękna i kolorowa" – lubiła mawiać Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. W życiu i w uczuciach miotała się jednak pomiędzy zależnością a wolnością.

W 1915 roku wyszła za mąż za austriackiego porucznika Władysława Janotę Bzowskiego, z którym zamieszkała pod Wiedniem, przeprowadzając się później na Morawy. Nie był to związek udany, pojawiły się konflikty i niechęć do męża, który nie rozumiał artystycznej natury Lilki. Powróciwszy do Polski, unieważniła kościelne małżeństwo (jej ojciec wydał majątek na adwokatów, którym płacił również swoimi obrazami) i osiadła w Krakowie. Uczęszczała przez pewien czas na wykłady w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych jako wolny słuchacz.

Chętnie podróżowała, odwiedziła Francję, Włochy, Turcję, śródziemnomorską Afrykę i Grecję. Poetkę fascynowały m.in. ogrody otomańskie, jednak, jak zaznaczała Magdalena Samozwaniec, nie znalazło to odzwierciedlenia w jej poezji, gdyż nie przeżyła w Turcji przygody miłosnej. Negatywny był natomiast stosunek Autorki do architektury islamu – dostrzegała w niej brak życia i przypominanie o śmierci (ze względu na brak przedstawień figuralnych?).











Krokusy

Krokusy wyskakują z ziemi
jak wiolinowe nuty,
a panny się chylą nad niemi
i z nut układają bukiet.











Nadzieja pod Tatrami

W 1919 roku poślubiła Jana Henryka Gwalberta Pawlikowskiego, pisarza i miłośnika Tatr, z którym przeniosła się do rodzinnej posiadłości – Willi pod Jedlami w Zakopanem. Tam rozwinęła przyjaźnie literacko-artystyczne m.in. ze Skamandrytami, rodziną Morstinów i Pawlikowskich, Stanisławem Ignacym Witkiewiczem, Antonim Słonimskim, Janem Lechoniem, Jarosławem Iwaszkiewiczem, Stefanem Żeromskim czy Kazimierą Iłłakowiczówną.

Pawlikowski to była jej wielka miłość, która znalazła wyraz w wspaniałych erotykach i oryginalnej, odważnej, jak na owe czasy, liryce miłosnej. Maria chciała być dla Gwasia muzą, ideałem, boginią. "Byś leżał przede mną i bił czołem o ziemię w prawdziwym, bezsilnym podziwie – wówczas nie wzbiłabym się w pychę, tylko może zrównoważyłoby się moje samopoczucie z uwielbieniem Ciebie. Wyprostowałaby się moja pokora zgięta w czci boskiej dla Twej piękności, najdroższy" – pisała do niego. Jednak i ten związek nie okazał się trwały. Mąż porzucił ją i wyjechał do Wiednia, wiążąc się z nastoletnią baletnicą. Po rozwodzie, który nastąpił w 1929 r. Pawlikowska wróciła do Krakowa, często odwiedzając Warszawę w związku z pracami literackimi. .










A gdy przyszedł

A gdy przyszedł już nareszcie jako prawda, nie jak sen,
podścieliła mu pod nogi swoich włosów zwiewny len,
przytuliła jego głowę do swej piersi, do swych rąk,
by pragnienia nie znał lęku, by czekania nie znał mąk,
Wszystkie róże swych ogrodów, gdy dla niego w szczęściu rwie,
on porzuca ją na zawsze - bo jej nie mógł wołać w śnie.










Trzecia bańka - piękna i kolorowa

Po raz trzeci poetka wyszła za mąż w 1931 r. za Stefana Jerzego Jasnorzewskiego zwanego "Lotkiem" - blisko o dziesięć lat młodszego od siebie oficera lotnictwa. Poznali się w szpitalu, gdzie przebywał on po wypadku lotniczym i jak twierdzili obydwoje uznali to za miłość od pierwszego wejrzenia.

Początkowo Jasnorzewscy mieszkali w Krakowie, potem w Dęblinie, a tuż przed wojną w Warszawie. Wspólnie podróżowali m.in. do Francji, Włoch i Turcji, Afryki północnej i Grecji co nie pozostało bez śladu w twórczości Marii.

"Nie boję się wojny, boję się swoich" – pisze Maria 1 września 1939 roku. Następnego dnia odbywa się premiera sztuki napisanej przez Jasnorzewską, zatytułowana "Baba-Dziwo. Tragikomedia w 3 aktach". Dyktator ze sztuki jest karykaturą Adolfa Hitlera, podobno z tego powodu musi ona wyjechać z Polski.

Opuszcza kraj przez przejście graniczne w Zaleszczykach, aby następnie przez Rumunię trafić do Francji, i ostatecznie wspólnie z mężem zamieszkać w Anglii. Tam z radia dowiaduje się o śmierci ojca. Po pewnym czasie siostra wysyła do niej list, w którym podaje się za matkę, pisze z czułością o tym, że źle się czuje i pewnie nie doczeka końca wojny. Ale Jasnorzewska już od dłuższego czasu wie, że jej matka również umarła.








Bez ciebie

Nudno jest tu bez ciebie. Nudno do obłędu!
Jestem jeszcze wraz z wiewiórką i pieskiem,
Piszę, czytam i palę, wciąż mam oczy niebieskie,
Lecz to wszystko tylko siłą rozpędu.

Wciąż jeszcze świt jest szary, zmierzch niebiesko -złoty,
Dzień przechodzi na jedną, noc na drugą stronę
I róże zakwitają bez wielkiej ochoty:
Bo tak są już przyzwyczajone.

A jednak świat się skończył. Czy wy rozumiecie?
Świata nie ma i ja go nie stworzę.
Czas jest równy i cichy. Lecz czekajcie... może -
Może ja jestem już na tamtym świecie?








Niechciana emigracja

Jasnorzewscy osiedlili się w bazie RAF w Blackpool. Wojna i uchodźstwo wywarły na poetkę wpływ deprymujący, wiersze oddawały uczucia antywojenne, katastroficzne prognozy, a obok tego dotkliwą tęsknotę za rodziną i ojczystym krajem. Pozostała w Anglii już do końca swojego życia.

Jasnorzewska, wychowana w luksusach, podczas wojny straciła wszystko. Nie tylko służbę, futra i bogactwo, ale przede wszystkim bliskich i rodziców. Nie może się odnaleść w nowej rzeczywistości. "Stale za głośno chodzę, za głośno mówię, czytam z przesadą i nie może nic zrozumieć, robię bałagan, piszę wiersze do niczego i bez sensu, bo nie to, co teraz każdy chce i rozumie coś. Najlepsze wiersze mi osądza jako nic i nie radzi mi drukować. Czyżby to nie obraz kliniczny czasem?" – pisze w 1940 roku (w tomie "Z Tobą jedynym" opublikowano listy wymieniane przez małżonków od marca 1940 do wiosny 1945 roku).

W liście do Antoniego Słonimskiego pisze o dobytku pozostawionym w kraju: "Ostatnio straciłam w Warszawie wszystko, cośmy mieli, a czego pilnowała i co uchowała dotychczas oddana nam osoba starsza. Miałam fortunę w obrazach dziadzi i tatki – ponad sto sztuk, cała galeria. Wszystko to poszło „borem-lasem”. Zresztą nic mi o to nie chodzi, aż dziwne! Najwięcej się martwię brakiem wiadomości."

Drugiego czerwca 1944 roku wykryto u niej nowotwór, jednak dynamiczny rozwój choroby i duża ilość przerzutów, szczególnie na kręgosłup, nie pozwoliła na leczenie poetki. Pomimo dwukrotnych interwencji operacyjnych 26 czerwca 1945 notuje: "Wszystko we mnie chore, spalone, wstrząśnięte". Cztery dni później dokonuje ostatniego wpisu: "Zdaje mi się, że nie mogę już. Słabość straszna".

Umiera we śnie 9 lipca 1945 roku. Pochowano ją na Southern Cementery w Manchesterze. Jasnorzewski głęboko przeżył śmierć żony, i chyba nigdy się z tego nie otrząsnął.












Fotografia

Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to — to jest bardzo mało....










Twórczość

Burzliwe życie osobiste odzwierciedlało się w twórczości: w malarstwie i poezji.

Wiersze zaczęła pisać, gdy miała siedem lat, prosiła w nich, wręcz domagała się cudu "miłości wzajemnej", który przydarzył jej się wielokrotnie.

Debiutowała trzema wierszami w "Skamandrze" (1922), przez następne lata zamieszczała na łamach tego pisma wiele utworów, była blisko związana z pismem i ze skamandrytami. Przyjaźniła się również z Witkacym i krakowskimi formistami. Publikowała także m.in. w "Bluszczu" (1924-1939 z przerwami), "Wiadomościach Literackich" (1924-1939), "Tygodniku Ilustrowanym" (1924-1931), "Świecie" (1925-1930), "Cyruliku Warszawskim" (1927-1930), "Czasie" (1930-1935), "Gazecie Polskiej" (1933-1937). Współpracowała z Polskim Radiem jako autorka słuchowisk radiowych. Była członkiem PEN Clubu, została nagrodzona Złotym Wawrzynem PAL (1935) oraz nagrodą literacką miasta Krakowa.

W 1940 roku na wychodźstwie została członkiem Rady Teatralnej w Ministerstwie Informacji Rządu RP. Współpracowała z "Wiadomościami Polskimi Politycznymi i Literackimi" (1940-1943), "Polską Walczącą" (1940-1945), "Nową Polską" (1942-1945).

Poezja Pawlikowskiej cieszyła się na ogół sporym uznaniem zarówno krytyków, jak i pisarzy (od Żeromskiego poprzez skamandrytów do Peipera i Przybosia). Po przerwie w latach czterdziestych i pierwszej połowie pięćdziesiątych poezja ta przeżyła swój - trwający do dzisiaj - renesans w odbiorze czytelniczym, sądach krytyki i badaniach historycznoliterackich.

W swojej twórczości występowała jako poetka miłości - przedstawiała ją w nowy, bezpośredni i naturalny sposób. Podobnie jak skamandryci wprowadzała do swoich wierszy atmosferę, realia i słownictwo codzienności. Najczęstszym i najdoskonalszym w jej wykonaniu gatunkiem była miniatura zakończona niespodziewaną pointą.

Okres pierwszy

W pierwszym okresie jej twórczości (do ok. 1927) przeważała poezja o tonacji jasnej, chwilami radosnej i żartobliwej. Począwszy od tomu "Cisza leśna", poetkę zaczęły coraz silniej fascynować zjawiska przemijania, starzenia się, śmierci.

Z poetki miłości przekształciła się w poetkę natury, zbuntowaną przeciw niej, ale i nią zafascynowaną. Z kolei wiersze z lat trzydziestych świadczą o refleksjach filozoficznych oraz zainteresowaniu przyrodoznawstwem i okultyzmem. Pisała fraszki, epigramy, dramaty i satyry, a przede wszystkim czterowierszowe miniatury zakończone niespodziewaną pointą.

Jej wczesne prace akwarelowe przedstawiały głównie baśniowe nimfy, taniec, kwiaty i motyle. Z czasu małżeństwa z Bzowskim w jej akwarelach dominował motyw kwiatów o twarzach pięknych kobiet, omdlałych i więdnących. Jana Pawlikowskiego przedstawiała, jako wielkiego boga w gwieździstej todze, trzymającego na dłoni drobnego motyla-kobietę z twarzą jej samej.

Do swych wierszy wprowadzała atmosferę i realia współczesnej codzienności, była to tzw. poezja szczegółu: bibeloty, drobiazgi, stare fotografie, kapelusze, koronki, futra i parasolki - przedmioty otaczające autorkę odtwarzają jej świat w poezji.

Jej utwory bywały też lirycznymi komentarzami do tego, co się wokół dzieje. Gdy do Polski zawitał w latach 20. Jazz, wywołując entuzjazm, ale i krytykę, Pawlikowska pisze swój „Dancing”. „Tańczą dziś w dancingu indora/Mister seans ze swoją panią/On pół diabła ona anioł/W równych frakach i cylindrach/(...) Twardzi jak rzeźbione drzewo/Lżejsi niż łabędzie puchy/Z jakąś pasją obłąkańczą/Wykonują wspólne ruchy/ Idą razem w prawo w lewo/Papierosy z ust wyjęli/Równocześnie się potknęli/Przewrócili wstali tańczą Brzmi najnowszy fokstrot lonach/Murzyn w śmiech a jazz-band ryczy/W wiecznej zgodzie mąż i żona/ Excentrycy, excentrycy".

Lata trzydzieste

W wierszach z lat trzydziestych można zauważyć inspiracje dzieł przyrodoznawczych (Fabre, Maeterlinck), filozoficznych (Schopenhauer, Nietzsche, Bergson), a także okultystycznych. Jak wspominała Magdalena Samozwaniec, siostra wyjątki z jego dzieł, nietłumaczonych na polski, tłumaczyła dla własnej przyjemności i miała ich całe zeszyty.

Kult Natury oraz zainteresowania spirytyzmem i magią skierowały uwagę poetki w stronę religii hinduskiej, skąd wywodzą się, charakterystyczne dla jej poezji z tych lat - motyw palingenezy i braterski stosunek do przyrody.

W tym też okresie Pawlikowska-Jasnorzewska oddalała się coraz bardziej od rygorów formalnych ars poetica, zmierzała ku prostocie oraz „przezroczystym” środkom wyrazu. Pojawiła się u niej poetyka fragmentu, notatki (Krystalizacje), zaś w Szkicowniku poetyckim zrezygnowała z reguł wersyfikacji, tworząc „niekanoniczną” prozę poetycką.

Jej literackie zasługi zostały docenione najpierw w 1935 r., kiedy to została nagrodzona Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury, a następnie w 1937 r. otrzymała Nagrodę Literacką Miasta Krakowa.

Równocześnie z twórczością liryczną rozwijała się jej twórczość dramaturgiczna, występują w niej podobne motywy, co w poezji - miłość i walka o "równouprawnienie w miłości", wrogość wobec nieubłaganych praw natury, problem starości. Najciekawsze spośród tych sztuk są dramaty metaforyczne: fantastyczno-futurologiczny "Kochanek Sybilli Thompson" (wyst. 1926), alegoryczno-baśniowe "Mrówki" (wyst. 1936 ), groteskowa "Baba-Dziwo" (wyst. 1938) stanowiąca ostrą satyrę na totalitaryzm.

Twórczość na emigracji

W późniejszym okresie twórczości Pawlikowska odchodziła od ścisłych rygorów formalnych, dążąc ku coraz większej prostocie środków wyrazu, w jej poezji pojawiła się poetyka fragmentu, poetyka notatki ("Krystalizacje"), a proces ten doprowadził ją w "Szkicowniku poetyckim" do odrzucenia kanonów wersyfikacyjnych, do prozy poetyckiej. Po wybuchu wojny poezja jej stała się wyrazem uczuć antywojennych, katastroficznych przewidywań i tęsknoty za krajem i rodziną, jednak wiersze z tego okresu nie są uważane za udane jak wcześniejsze.

Emigracja była dla Pawlikowskiej problemem i dramatem. Martwiła się, że jej wiersze też muszą wieść „emigracyjne” życie, brakowało jej intensywnego kontaktu z żywiołem języka polskiego, cierpiała, podobnie jak Lechoń, nad brakiem czytelników i szerszego rezonansu swojej twórczości.

Podczas wojny poetka traci "cały swój świat", wszystko, co do tej pory stanowiło o jej życiu. Umierają jej rodzice, załamuje się kariera, małżeństwo przechodzi kryzys, ona sama ciężko choruje. Bieda i samotność na migracji wyostrzyły jej język, nazywała rodaków "Polactwem", a żony oficerów "k***", punktowała polski antysemityzm, pisała o terrorze polskim, o prywacie w wojsku, o snobizmie wojskowym, o komediach z wiejską młodzieżą i sportem. Z rozmarzonej poetki zmieniła się w realistkę, która kilkoma słowami, zdaniami potrafiła uderzyć, dotknąć sedna.

W wydanym w 2012 r. dzienniku wojennym poetki pt. „Wojnę szatan spłodził. Zapiski 1939 -1945”, opracowanym przez Rafała Podrazę, znajdują się bardzo gorzkie słowa na temat emigracyjnego Londynu. Pawlikowska nie bała się głośno mówić to, co myśli, za co niejednokrotnie spotykała ją kara.

„Wstydzę się swojego plemienia. Schłopiałe, ogłupiałe, rozpustne prostaki. Możemy śmiało nie żałować, że to się nie rozpanoszyło na cały świat, ale że po łbie chamskim dostało. Polska profesorów krakowskich, Kossaków, Zamoyskich, Tarnowskich, tych typów kochanych Staffa i Boya, pięknych pań, cudownych aktorek to Polska – za to Polska rządowa to jakaś prowincja, to coś tak okropnego, że w gardle mi zasycha, gdy tylko myślę np. o takim Becku i jego żonie w Juracie (…), o terrorze polskim, o prywacie w wojsku, o snobizmie wojskowym”. Bezkompromisowo i konkretnie pisze poetka znana dotąd z subtelności i wrażliwości w wyrażaniu uczuć.

Wiersze Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej stały się tekstami piosenek m.in. Ewy Demarczyk, Czesława Niemena, Kayah i Krystyny Jandy. Ku czci Poetki nadano jej imię planetoidzie 4114.












Kobieta, która czeka

Czeka, patrzy na zegar swych lat,
gryzie chustkę z niecierpliwości.
Za oknem świat zszarzał i zbladł...
A może już zapóźno na gości?














MINIATURY KULTURALNE / HISTORYCZNE - CYKL EDUKACYJNY POLONIJNEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ

Charakter przedsięwzięcia

"Miniatury historyczne - kulturalne" to cykl edukacyjny prowadzony w Internecie - portalu PAI oraz profilach społecznościowych PAI.

Mają na celu przybliżenie polskiej historii i kultury w formie krótkich informacji - prezentacji tematycznych, nawiązujących najczęściej do wydarzeń rocznicowych związanych z postaciami polskich twórców.

W przystępnej formie prezentowane są wydarzenia, dzieła, kontekst kulturowy. Cykle miniatur mają swoje oparcie w opracowaniach prezentowanych w dziale kulturalnym lub historycznym w portalu PAI i mogą być wykorzystywane jako materiał edukacyjny lub inspiracja do działań np. środowisk polonijnych.


MARIA PAWLIKOWSKA-JASNORZEWSKA W DZIALE KULTURA PAI

TŁO HISTORYCZNE

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska wybitna poetka okresu międzywojennego, autorka pięknych miniatur miłosnych, dramatów

Formację umysłową charakterystyczną dla elity inteligenckiej II Rzeczypospolitej Autorka zawdzięczała przede wszystkim edukacji domowej na wysokim poziomie, uzupełnianej własnymi lekturami. Podobnie jak siostra, nigdy nie chodziła do szkół czy na wyższe uczelnie, co zresztą znajdywało wyraz w jej intelekcie. Cała familia przebywała w dworze zwanym Kossakówką, która był a jednocześnie ostoją i centrum wydarzeń kulturalnych – tam właśnie spotykali się najważniejsi twórcy owych czasów – Henryk Sienkiewicz, Wincenty Lutosławski, Ignacy Jan Paderewski.

W zbiorowej świadomości pozostał obraz poetki piszącej o miłości i cierpieniu po stracie miłości. To niepełny portret. Osobny rozdział jej życia rozpoczął się bowiem na emigracji w Anglii.

Materiał opracowany w rocznicę śmierci poetki, która przypada 9 lipca.



POMYSŁ, PROJEKTY GRAFICZNE, REALIZACJA - © POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA


PROJEKTY - WYDARZENIA - KAMPANIE - WYSTAWY
POLONIJNEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ



W przypadku kopiowania materiału z portalu PAI

zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora - jeżeli jest wymieniony
i pełny adres internetowy artykułu wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem.