POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA





DODATKOWO W DZIALE HISTORIA - KULTURA PAI 1571 TEMATÓW



POLSKIE OBYCZAJE

Środa popielcowa

W Polsce dzień ten nazywamy także Wstępną Środą (ponieważ jest pierwszym dniem Wielkiego Postu, poprzedzającego Wielkanoc i "wstępem" do uroczystości wielkopostnych), albo Popielcem (ponieważ we wszystkich kościołach, podczas nabożeństwa posypuję się głowy wiernych popiołem z ubiegłorocznych palm wielkanocnych – a nie jak kiedyś sądzono ze znalezionych na cmentarzu, startych na proch kości ludzkich). Księża sypiąc popiół na głowy przypominają wszystkim o śmierci, przemijaniu i znikomości rzeczy ziemskich słowami: Pamiętaj człowieku, że z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.

Wielkopostny rytuał posypywania głów popiołem został wprowadzony do liturgii Kościoła ok. IV w. i aż do X w. przeznaczony by wyłącznie dla osób publicznie odprawiających pokutę. Po ceremonii tej pokutnicy musieli opuścić kościół, a progi świątyń wolno im było przestąpić dopiero po spowiedzi wielkanocnej w Wielki Czwartek, obchodzony jako dzień odpuszczenia grzechów i pojednania z Kościołem. Później sypanie popiołu na głowę stało się obrzędem stosowanym wobec wszystkich wiernych i dotychczas jest znakiem pokuty i żalu za grzechy.


Obrzędy kościelne Środy Popielcowej wyznaczały też nieodwołalnie koniec zabaw zapustnych, ale jeszcze w początkach XX w. zabawy, psoty i niektóre zwyczaje zapustne (np. kłoda popielcowa, czy tańce kobiet na wysoki len) trwały jeszcze przez cały niemal dzień.

Sama ceremonia kościelna i proch sypany na głowy, bywały - zwłaszcza dla młodzieży pretekstem do psot i zabawy połączonej z rozsypywaniem i wzajemnym obrzucaniem się popiołem.

W Środę Popielcową starannie myto i wyparzano wszystkie naczynia, aby nie pozostał na nich nawet ślad tłuszczu i mięsnych wywarów, a patelnie i rynki ostentacyjnie wyrzucano przez okno do sadu, lub wynoszono je na strych. W ten sposób manifestowano gotowość do wielkopostnych umartwień.

W ciepłym miejscu, na przypiecku, gospodynie ustawiały garnki z zaczynem z mąki żytniej i wody, postny żur, podstawową i najczęściej jadaną potrawę wielkopostną, śpiewając przy tym różne piosenki o żurze ( niekiedy nazywanym także Panem Żurowskim), np.:

Wstępna Środa następuje
Kuchareczka żur gotuje.

Do naszych czasów zachowały się jedynie kościelne obrzędy Środy Popielcowej. Dotychczas uczestniczą w nich rzesze wiernych.


"Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz". Jest to zarówno znak pokuty, jak i przypomnienie o tym, że jesteśmy śmiertelni i przez całe życie pracujemy na zbawienie i życie wieczne. To poziom idei oczywiście, jeżeli ktoś jest chrześcijaninem. Podzielających tą wiarę obowiązują jeszcze dodatkowe ograniczenia - wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych (od 14. roku życia) i post ścisły (między 18. a 60. rokiem życia), czyli ograniczenie liczby posiłków do trzech: jednego do syta oraz dwóch skromnych. Tyle współcześnie. A dawniej?...

Popielnik

We wtorek tuz przed północą lub o północy podawano także popielnik - duży okrągły, placek z ciasta drożdżowego. Nie był on doprawiony i nie smakował szczególnie dobrze, co miało uświadomić spożywającym go osobom, że nadchodzi czas postu.

Podkurek - posiłek o północy

Zapomnianym już zwyczajem jest podkurek - czyli specjalny posiłek. Pani domu przygotowywała go już we wtorek przed Popielcem. Gdy wybijała północ, podawała danie. Odbywało się to w uroczysty sposób - wszyscy domownicy zasiadali przy stole, a gdy zegar wybijał północ, gasły światła. Podkurek to posiłek lekki, mający zwiastować nadejście postu. w jego skład wchodziły głównie jaja, śledzie oraz mleko. Nie można było odmówić spożycia podkurka - było to tak samo traktowane, jak rezygnacja z połamania się opłatkiem z najbliższymi członkami rodziny.

Kłoda popielcowa

Był to zwyczaj i swoisty rodzaj kary za ignorowanie obowiązku założenia rodziny, który należał do podstawowego obowiązku społecznego. Polegała na tym, że kawalerów oraz panny na wydaniu przywiązywano do kłody. Z ciężarem na plecach przybywali do karczmy, w której wykupywali się wódką (czasami czynili to ich rodzice). Zdarzało się, że do pnia dodatkowo przyczepiano szkielet śledzia jako karę za to, że zwlekają z zamążpójściem.

Były to echa starego zwyczaju, popularnego już w XVII wieku. Zachowała się broszurka z 1614 roku pt. „Pieśni i tance zabawom uczciwym gwoli”, a w niej fragment pieśni:

„U której panny w tym roku,
Nie będzie męża przy boku,
Taka musi już kloc ciągnąc,
Albo kury z kwoką lągnąć…”

Czy każdemu się to podobało? Bynajmniej.

Dzięki zachowanym księgom sądowym znany jest opis wydarzenia z 1642 roku, kiedy to „wstydliwa Regina Gałka, dziewczyna w wieku dojrzałym, nieszpetna przekupka w mieście Jego Królewskiej Mości Bieczu… na niektórych pachołków obozowych zwanych pospolicie „chłopcy” albo raczej „ciurowie” z roty wojska… z umysłu wszyscy przez cały czas wesołych Bachanaliów, które co dopiero minęły, na miejsce zajmowane przez protestującą na rynku publicznym napadli, a obecnie w Środę Popielcową, nazajutrz po wtorku zapustnym (…) w obecności wielu urodnych młodzieńców, nie zważając na bojaźń Boga i na wstyd wzgardziwszy nawet prawami publicznymi, które zabezpieczają wolność wszystkim, szczególnie słabym dziewicom (…), po odbytej modlitwie spokojnie w kościele zasiadła z orzechami i obwarzankami w miejscu zwykłym na rynku publicznym i nie spodziewając się niczego złego sprzedawała orzechy i obwarzanki, a tu ci wśród strasznego krzyku i wrzasku całymi zastępami do protestującej przypadli(…) w liczbie około dwudziestu z pomalowanymi twarzami, z rogami u głowy, odziani w skóry koźle tak, ze im tylko świeciły oczy i zęby na kształt diabłów ogromny pniak dębowy długości sześć, grubości cztery łokcie obwiedziony żelaznymi łańcuchami, a na ten cel umyślnie przygotowany przywlekłszy, protestującą uważając za przedmiot swych wybryków, jako winną, karząc długo, że w czasie Bachanaliów nie wyszła jeszcze za mąż (…) ubrawszy ją najpierw w powrósło słomiane, nie wzruszeni jej uprzejmymi prośbami, siłą i przemocą ją porwali przywiązawszy łańcuchem do pniaka i włóczyli koło ratusza z najwyższą obrazą…”

Popłuczyny

Walka postu z karnawałem objawiała się też tańcami kobiet, które gromadziły się w karczmach na tzw. popłuczynach. Wraz z upływem dnia zabawy cichły i rozpoczynał się czas zadumy. O północy z środy na czwartek głos kościelnych dzwonów oznajmiał koniec zapustów i rozpoczęcie postu, ale nim ucichła muzyka schodzono się w karczmach, by „przepłukać zęby po zapustnym mięsie” lub na tzw. „kloca”. Zwyczaj ten sięgał tradycją do czasów dość odległych i był zanany powszechnie.

Zgodnie z czwartym przykazaniem kościelnym wierni powinni „zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach”. Obowiązujący przez cały Wielki Post zakaz uczestniczenia w zabawach służy uzyskaniu duchowej wolności.

Tłuszcz - precz

Na Białostocczyźnie wszystkie gospodynie domowe starannie myły wszystkie naczynia, tak aby nie pozostał na nich nawet ślad tłuszczu po potrawach gotowanych z mięsa. Smarowanie chleba masłem również było zakazane. Jedynym tłuszczem, który można było używać w czasie postu była oliwa lub olej.

Przetak - koniecznie na drzwiach

W dzień Popielca karczmarze wywieszali na drzwiach tzw. przetak, z którego na gości sypał się popiół. Ludzie na wsi ukrywali wszystkie przedmioty m.in. instrumenty muzyczne, kolorowe światła, lustra, które mogłyby naruszyć poważną atmosferę postu.

Chodź barszczu będziemy cię jeść

Podstawowym przykazaniem wielkopostnym było i jest powstrzymanie się od mięsa, tłuszczu zwierzęcego, a niegdyś także także nabiału, zaś jeszcze do niedawna podstawowym pokarmem tego okresu był żur i śledzie. Postu przestrzegano bardzo ściśle. Nawet nie pito serwatki, lecz zlewano ją do beczek, a po Wielkanocy gotowano na niej kaszę jaglaną zwaną kwaśną.

Gdy zostawał w domu chleb, po upieczeniu smarowany jajkiem lub smalcem żeby skórka się błyszczała, odkrawano ją i dawano ptactwu.

Powszechnie spożywaną potrawą był barszcz żytni. W Siennowie (Jarosławskie) podczas śniadania gospodarz brał garnek w ręce i wypowiadał formułę: Chodź barszczu będziemy cię jeść. Od tej pory jedzono go przez siedem dni tygodni postu jako jedyne pożywienie na śniadanie.

Często na kolację w Środę Popielcową była tylko „kasza krzyżowa”, a więc…” przed snem należało uczynić znak krzyża i głodnym kładziono się spać.

Skromność zalecana

Od środy popielcowej zmieniały się stroje - barwne i kolorowe kaftany i chusty zastępowała ponura, szarobura garderoba.

Dobre uczynki

Zawsze zalecano, aby w okresie wielkanocnej refleksji uczynić coś dobrego. Post nie może się ograniczać do samego wstrzymywania się od pokarmów, przy zachowaniu niewłaściwej postawy wobec bliźniego. Jak czytamy na kartach Księgi Izajasza „czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą”. [Iz 58, 6-8].

Bez doczesnego poklasku

„Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”. [Mt 6;2-4].

Wstępna środa według kronik polskich

Na koniec krótki opis jak to Środę Popielcową opisywał polski historyk, pamiętnikarz, korespondent polityczny, ksiądz i konfederat barski Jędrzej Kitowicz w "Opisie obyczajów w dawnej Polsce" :

"...W ten dzień w kosciołach dawano ludowi opielec, to jest przyklękającym przed wielkim ołtarzem lub przed innym pobocznym po odprawianej mszy świetej ksiądz posypywał głowy popiołem z palmy w Kwietna Niedzielę święconej (nie z trupich kości, jak rozumie prostactwo) upalonym, przypominajac ludowi tym sposobem, że kiedyś w proch sie obróci, zatem zeby sie do marności światowych, a tym bardziej do rozpusty nie przywiazywał, ale owszem za zbytki i swawole miesopustne mial się przy poście świetym do pokuty. Na ten popielec zjeżdzali się i schodzili do kościołów wszyscy katolickiego wyznania , panowie nawet najwieksi nigdy go nie opuszczali. Ale że nie wszyscy byli sposobni a Stępną Środę do przyjecia tego obrządku, przeto dawano go drugi raz po kościołach, mianowicie po wsiach, w pierwszą niedzielę postu. Taka zaś była jeszcze pobożność Polaków pod panowaniem Augusta III w latach poczatkowych, że nawet chorzy, niemogący dla słabości przyjąć popielcu w kościele, prosili o niego, aby im był dany w łóżku. Lecz ku końcu panowania wyżej wyrażonego króla, gdy wiara stygnąć poczęła, w młodzieży osobliwie duchem libertyńskim zarażonej, popielec ledwo miał ciżbę do siebie w kościele, i to najwięcej od pospólstwa; po domach zaś rozdawać go, gdy nikt nie prosił, w cale zaniechano. Ale natomiast nie fatygując księży swawolna młodzież rozdawała go sobie sama, trzepiąc się po głowach workami popiołem napełnionymi albo też wysypując zdradą jedni drugim obojej płci na głowy pełne miski popiołów. Ta jednak swawola nie praktykowała się po wielkich domach, tylko po małych szlacheckich i po miastach między pospólstwem…”



×