SWP





   Polska


 2023-12-03 Zamach na Gomułkę

3 grudnia 1961 r. Stanisław Jaros przygotował zamach na ówczesnego I sekretarza KCPZPR Władysława Gomułkę. Nie udany w tym sensie, że sprawca świadomie zrezygnował z wcześniejszego odpalenia ładunku wybuchowego obawiając się ofiar wśród postronnych osób.

Przygotowania do zamachu Jaros zaczął jesienią 1961. Rano 3 grudnia 1961 r. zamachowiec dokończył ostatnie przygotowania. Jego ładunek był tzw. „ładunkiem opancerzonym”, czyli należało się liczyć z gradem odłamków. Gdy zobaczył, że pojazdowi Gomułki towarzyszył tłum ludzi, zrezygnował z jego odpalenia, obawiając się przypadkowych ofiar. Zdecydował się wykonać zamach, kiedy Gomułka będzie wracał z kopalni. W decydującej chwili pomylił kolumnę transportową; wydawało mu się, że bardzo reprezentacyjne samochody, które poprzedzał wóz Polskiego Radia muszą być kolumną Gomułki. Wówczas odpalił minę, w konsekwencji czego doszło do ofiar wśród ludzi przypadkowo tam zgromadzonych. Gomułka był wówczas jeszcze na terenie kopalni, z której wyjechał później.

Użyty przez Jarosa materiał wybuchowy to melinit z niemieckiej miny znalezionej przez Jarosa. Wszystko w obudowie betonowej, w charakterze przydrożnego słupka, wyposażone w zapłon elektryczny, sterowany z domu Jarosa. Tak przygotowana bomba mogła zabić.

Kim był zamachowiec

Stanisław Jaros nie ukończył żadnych szkół, był samoukiem. Nie pracował w sposób stały, jedynie dorywczo. W czasach komunistycznych udawało mu się to dzięki temu, że pełnił swoiste usługi dla ludności. Posiadał wiedzę na temat urządzeń i sprzętu elektrotechnicznego, który naprawiał, a czasami konstruował dla swoich znajomych. Niekiedy pracował dorywczo w kopalni, ale głównie w związku z tym, że potrzebne mu były zapalniki i materiał wybuchowy. Mieszkał samotnie z matką, nie miał żony.

Prowadzący śledztwo drogą eliminacji wytypowali Jarosa. Przeprowadzono przeszukania szukając śladów narzędzi, którymi mogły być wykonane urządzenia inicjujące wybuch. Szukano też betonu, odprysków, rur kanalizacyjnych, które posłużyły do konstrukcji bomby. To wszystko znalazło się u Jarosa, dlatego też go zatrzymano. W toku śledztwa „załamał się w celi” i rozpoczął współpracę ze śledczymi.

Jarosa skazano na karę śmierci. Skazano też dwóch jego kolegów, którzy nie mieli nic wspólnego z zamachem.


POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA - KOPIOWANIE ZABRONIONE.


NAPISZ DO REDAKCJI - PODZIEL SIĘ WIADOMOŚCIĄ



Kopiowanie materiału z portalu PAI

zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora - jeżeli jest wymieniony i pełny adres internetowy artykułu
wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.



SZUKAJ INNYCH WIADOMOŚCI POLONIJNYCH



PORTAL WYŚWIETLONO 14952268 RAZY





Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2023

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów



×