WIADOMOŚCI POLONIJNE

Informacje pochodzą od osób prywatnych, mediów i organizacji polonijnych. POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA STOWARZYSZENIA "WSPÓLNOTA POLSKIA" NIE BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚCI PRAWNEJ ZA ICH RZETELNOŚĆ I KOMPLETNOŚĆ JEDNAK UZNAJE JE ZA CENNE ŻRÓDŁO WIEDZY O CODZIENNYM ŻYCIU NASZYCH RODAKÓW. ZACHĘCAMY PAŃSTWA DO UDZIAŁU W REDAGOWANIU WIADOMOŚCI POLONIJNYCH  



   Polska




 2019-07-28 IGRZYSKA POLONIJNE - POCZĄTEK ZAWODÓW SPORTOWYCH Stowarzyszenie "Wspólnota Polska"

Pierwszy dzień zawodów XIX Światowych Letnich Igrzysk Polonijnych zainaugurowała na stadionie w Redzie królowa dyscyplin - lekkoatletyka. Równocześnie rozgrywano badminton, szachy, bieg na 5 km, piłka ręczną, turniej piłki nożnej im. Marszałka Macieja Płażyńskiego, tenis ziemny.

W Bazylice Mariackiej w Gdańsku odprawiono również mszę świętą w intencji uczestników Igrzysk oraz śp. Marszałka Macieja Płażyńskiego.



POCZĄTEK ZAWODÓW SPORTOWYCH

Pierwszy dzień zawodów zainaugurowała na stadionie w Redzie królowa dyscyplin - lekkoatletyka. Równocześnie rozgrywano badminton, szachy, bieg na 5 km, piłka ręczną, turniej piłki nożnej im. Marszałka Macieja Płażyńskiego, tenis ziemny.



ZASŁYSZANE NA ARENACH POLONIJNYCH IGRZYSK

Pana Wojciecha Szurowskiego ze Szwecji spotkaliśmy na Stadionie Miejskim w Redzie podczas rozgrzewki przed konkursem oszczepników.

- Ta treningowa próba była całkiem przyzwoita. Dobrze ponad 35 metrów…

- Tak, ale sądzę że w konkursie trzeba będzie rzucić jeszcze dalej. Nie ukrywam, że chciałbym osiągnąć tu lepszy wynik, bo niejako kontynuuję tradycję rodzinną – oszczepem przed laty rzucał mój ojciec, ale – od razu uprzedzę pytanie – żadnych sekretów tej konkurencji mi nie „sprzedał”. Właściwie tylko podglądam w telewizji jaką technikę prezentują najlepsi w Europie czy świecie. Wiem już jak należy dobrze rzucać – to kwestia techniki. Ja niepotrzebnie przed rzutem zwalniam i rzucam „z biodra”, a to niezupełnie tak powinno wyglądać, ale…to można poprawić tylko regularnym treningiem, na który niestety ja nie mogę sobie pozwolić. Wiadomo – praca, inne obowiązki. Ale – spróbuję tutaj jeszcze swych sił również w pchnięciu kulą i rzucie ciężarkiem.

- Ale na igrzyskach nie jest Pan wcale debiutantem?

- Oczywiście. Po raz pierwszy startowałem chyba ponad 30 lat temu – to było w 1986 roku w Krakowie. Potem była spora przerwa, ale od Warszawy (2005) nie opuszczam już tych imprez i chętnie w kolejnych uczestniczę.

- A co sprawia, że tak chętnie Pan startuje?

- To przede wszystkim znakomita zabawa i okazja zarówno do spotkania wielu starych znajomych jak i do poznania kolejnych osób, którym – tak jak mnie – bliski jest sport i aktywny wypoczynek. Pewnie, że dobrze jest osiągnąć na zawodach satysfakcjonujący wynik, ale ważniejsze są nasze spotkania, rozmowy, znajomości, które często przeradzają się w wieloletnie przyjaźnie. To też wielki walor tych igrzysk.

Rozmawiał red. Henryk Urbaś



ZASŁYSZANE NA ARENACH POLONIJNYCH IGRZYSK

Pan Andrzej Janeczko reprezentuje na igrzyskach Polonię hiszpańską.

- Na Pana koszulce widnieje napis „Łączy nas Polska”…

- To hasło wydaje mi się oczywiste. Muszę od razu wyjaśnić, iż czasem wydaje się nam, że w nas, Polakach mieszkających poza ojczystym krajem, jest chyba nieco więcej prawdziwego patriotyzmu niż wśród rodaków mieszkających między Odrą a Bugiem. My jakoś chyba z większym zaangażowaniem podchodzimy do wszystkich świąt państwowych i rozmaitych rocznic, które staramy się możliwie najgodniej celebrować. Nie, wcale nie stawiam zarzutu Polakom mieszkającym w kraju, że tego nie czynią i nie doceniają, ale oni chyba mają do takich wydarzeń nieco większy dystans niż my. A więc warto aby owo „Łączy nas Polska” także oni głębiej wzięli sobie do serca, bo Polska na pewno na to zasługuje.

- Wiem, że nie po raz pierwszy bierze Pan udział w polonijnych igrzyskach.

- No, nie – to już moja c z t e r n a s t a taka impreza, a uczestniczę zarówno w letnich jak i zimowych jej edycjach. Dwa lata temu był Toruń, teraz Gdynia, do której zjechało ponad 1200 osób z całego świata – mamy więc tu prawdziwą „Wieżę Babel”.

- Czy na poprzednich igrzyskach sięgał Pan po jakieś znaczące sukcesy?

- Hmm, szczerze mówiąc byłem pionierem naszej hiszpańskiej ekipy. Na swoich pierwszych igrzyskach byłem sam, ale w kolejnych latach przyjeżdżało nas już więcej. Jestem prezesem Stowarzyszenia Polaków w Hiszpanii – „Domu Polskiego” i nasza reprezentacja stale się rozrastała. 0śmiu, dwunastu, szesnastu, dwa lata temu 34, a teraz jest nas 55! Nieźle, prawda?

Rozmawiał red. Henryk Urbaś



ZASŁYSZANE NA ARENACH POLONIJNYCH IGRZYSK

Pan Henryk Danusievicz jest prezesem Łotewskiego Polonijnego Klubu Olimpijskiego i od 30 lat należy do stałych bywalców zarówno Światowych Igrzysk Polonijnych jak i poprzedzających tę imprezę Polonijnych Sejmików Olimpijskich PKOl. Nie inaczej jest i tym razem.

- Pierwszy raz byliśmy tutaj w czasie, gdy Łotwa ledwie odzyskiwała niepodległość i od tego czasu staramy się zawsze co dwa lata gościć w Polsce na tych, tak ważnych dla nas wydarzeniach. Nigdy jednak nie mieliśmy tu zbyt licznej ekipy, bo w naszym kraju Polaków mieszka stosunkowo niewielu. W tym roku jest nas tylko osiemnaścioro, ale… zapowiadamy walkę o jak najlepsze wyniki. Liczymy przede wszystkim na drużynę siatkówki i kilku lekkoatletów. Ja sam zamierzam startować w biegach na 100 i 400 metrów, a ponadto w strzelectwie sportowym i w ringo, przy czym właśnie gra w ringo sprawia mi chyba najwięcej radości. Przecież to sport od początku do końca polski (jego twórcą był nieżyjący już Włodzimierz Strzyżewski – przyp. red.) i nawet czyniłem próby by szerzej rozpropagować go na Łotwie, ale jak dotąd brakowało mi trochę wsparcia z kraju… A przecież ringo to dobry sposób na rozruszanie się, zarówno dla mężczyzn jak i kobiet, atrakcyjny także dla dzieci, do tego – niedrogi, bo nie wymaga specjalnych boisk – można uprawiać go dosłownie wszędzie i warto chyba jeszcze mocniej w całym świecie go upowszechnić.

- Ale pobyt w Gdyni zamierza Pan wykorzystać nie tylko na udział w zawodach sportowych…

- No tak – o sejmiku olimpijskim już wspomnieliśmy, ale ja mam w Trójmieście rodzinę – w sumie siedem osób, więc mam okazję odwiedzić bliskich, porozmawiać, a przy okazji coś ciekawego do obejrzenia w Gdańsku, Gdyni czy Sopocie zawsze się też trafi.

- A jak ocenia Pan organizację igrzysk w Gdyni?

- Zdaję sobie doskonale sprawę, że to przedsięwzięcie ogromne, choćby z racji liczby uczestników, liczby dyscyplin i różnej ich lokalizacji, ale – właściwie nie ma powodu by do czegoś się przyczepić. Widać, że cały mechanizm organizacyjny się rozkręca – akademiki, w których mieszkamy są więcej niż przyzwoite, transport też funkcjonuje, a wszyscy zaangażowani w organizację imprezy starają się jak najlepiej wywiązać ze swych obowiązków, a przecież dla niektórych z nich to przedsięwzięcie o rozmiarach, z którymi wcześniej się nie spotykali.

Rozmawiał red. Henryk Urbaś



ZASŁYSZANE NA ARENACH POLONIJNYCH IGRZYSK

Krzysztof Zubała z Hamburga w Niemczech wziął udział w konkursie skoku wzwyż. Zaliczył wysokość 115 cm, ale trzy próby na 120 były już nieudane…

- Stać było mnie na pewno na wynik lepszy, ale nie udało się. Wcześniej grałem już w tenisa, ale pierwsza runda singla też nie była dla mnie udana, bo przegrałem, jednak – z naprawdę dobrym rywalem ze Stanów Zjednoczonych. Ale – spróbuję jeszcze swych sił w deblu (zagram w parze ze swym dzisiejszym pogromcą) i zapewne w grze mieszanej. Ponadto – znów będę skakać. Tym razem w dal…

- Z tego co słyszałem – w Niemczech mieszka Pan już 34 lata?

- Tak, ale na igrzyskach jestem już po raz trzeci i powiem Panu, że jestem urzeczony atmosferą tej imprezy. Przede wszystkim – spotkania z rodakami z innych państw, wspólna zabawa w sport, bo przecież nie o wyczyn tu chodzi. Ponadto – to znakomita okazja do poznania kraju. Skoro igrzyska wędrują po Polsce, to my z nimi, przy okazji odkrywając uroki kolejnych polskich miast i regionów. To ważne nie tylko dla nas, osób w sile wieku, ale dla najmłodszego pokolenia, które powinno lepiej poznać ojczyznę swych rodziców czy dziadków. Nie zapominajmy także o tym, że to sposobność by spotkać się z naszymi bliskimi wciąż mieszkającymi w kraju.

- Czy bezpośrednio po igrzyskach wraca Pan do Hamburga?

- Ależ skąd! Mam jeszcze jeden tydzień urlopu i dlatego zamierzam spędzić go w Polsce, nad polskim morzem, a dokładniej – w Międzyzdrojach.

- W takim razie – udanego wypoczynku po trudach sportowych zmagań…

Rozmawiał red. Henryk Urbaś



ZASŁYSZANE NA ARENACH POLONIJNYCH IGRZYSK

Pani Tatiana Markiel na igrzyska przyjechała z Grodna na Białorusi i zupełnie udanie zaprezentowała się z skoku w dal. Rozmawialiśmy z nią po efektownej próbie, w której zaliczyła 4,11 m.

- Cieszę się z tego wyniku, bo dobrze trafiłam na belkę i uzyskałam przyzwoity wynik. Muszę jednak powiedzieć, że w tej konkurencji jestem niemal debiutantką, bo po raz ostatni skakałam w dal jeszcze w szkole, a dziś mam…32. Na polonijne igrzyska przyjeżdżam co dwa lata, począwszy od zawodów w Warszawie w roku 2005. Bywało, że przywoziłam z sobą córkę, która też próbowała swoich sił w rywalizacji z rówieśnikami. A ja? Już wywalczyłam tu dziś – oczywiście w swojej kategorii wiekowej - pierwsze miejsce w sprincie na 100 metrów, a w planach mam jeszcze udział w pchnięciu kulą i w turnieju siatkówki plażowej. Postaram się wypaść jak najlepiej.

- Trzymamy za słowo, powodzenia!

Rozmawiał red. Henryk Urbaś



ZASŁYSZANE NA ARENACH POLONIJNYCH IGRZYSK

Choć to nie korty Rolanda Garrosa, ani nie Wimbledon – na tenisowym obiekcie MOSiR w Redzie już pierwszego dnia turnieju oglądaliśmy niemało emocjonujących gier. W jednej z nich spotkali się Arnold Sikora z Czech i Julian Gaborek, reprezentujący Polonię austriacką. Górą był pan Arnold, który zwyciężył 6:3, 6:0. Jego rywal był wyraźnie niepocieszony…

- Chylę czoła przed Arnoldem, bo był dziś zdecydowanie lepszy, przede wszystkim szybszy. Nic dziwnego – przecież wcześniej już dzielnie walczył w badmintonie. Ja zaś na pewno za mało ostatnio trenowałem i mam spore braki w przygotowaniu – to na pewno nie była moja normalna forma. Przecież dwa lata temu zająłem w takim turnieju trzecie miejsce, a dziś - „dowodząc” teamem Polonii z Austrii – będę mógł poświęcić się innym dyscyplinom. Może w nich będzie lepiej.

- Ja z kolei muszę bardzo pochwalić Pana Juliana, bo okazał się rywalem wymagającym i choć to zwycięstwo wynikowo wygląda efektownie, wcale nie przyszło mi zbyt łatwo. Muszę dodać, że udział w igrzyskach rozpocząłem jeszcze w roku 1974 i wtedy uprawiałem, i to z powodzeniem, lekkoatletykę, ale po latach postanowiłem skoncentrować się na „spokojniejszych” sportach i stąd tenis i badminton.

Rozmawiał red. Henryk Urbaś



PIERWSZA CEREMONIA MEDALOWA

Pierwszy dzień Igrzysk i są już pierwsi zwycięzcy. Ceremonia medalowa odbyła się na okręcie ORP Błyskawica zacumowanym w Gdyńskim porcie.

Przy udziale licznej widowni - sportowców i wczasowiczów (ponieważ uroczystość byłą doskonale widoczna z molo) marszałek Senatu RP Senat Rzeczypospolitej Polskiej Stanisław Karczewski, senator Artur Warzocha oraz prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Dariusz Piotr Bonisławski wręczyli pierwsze medale.



Zdjęcia Agata Pawłowska © Polonijna Agencja Informacyjna


PORTAL IGRZYSK POLONIJNYCH


Informacja: Polonijna Agencja Informacyjna



PODZIEL SIĘ INFORMACJĄ



MATERIAŁY MULTIMEDIALNE - ZDJĘCIA, FILMY, NAGRANIA DŹWIĘKOWE - ZAMIESZCZANE SĄ W WERSJI ORYGINALNEJ, BEZ INGERENCJI REDAKCJI. JEDNOCZEŚNIE REDAKCJA ZASTRZEGA SOBIE PRAWO DO SKRACANIA TEKSTÓW, KOREKTY POD WZGLĘDEM POPRAWNOŚCI JĘZYKOWEJ ORAZ UZUPEŁNIEŃ, JEŻELI ZACHODZI TAKA POTRZEBA DLA LEPSZEGO ZROZUMIENIA TREŚCI.


NAPISZ DO REDAKCJI - PODZIEL SIĘ WIADOMOŚCIĄ

This files is made available under the Creative Commons CC0 1.0 Universal Public Domain Dedication.
The person who associated a work with this deed has dedicated the work to the public domain by waiving all of his or her rights to the work worldwide under copyright law, including all related and neighboring rights, to the extent allowed by law.




POLECANE NOWOŚCI






facebook