SWP





INTERNETOWA KAMPANIA HISTORYCZNA POLONIJNEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ
Cmentarz Obrońców Lwowa




Plakaty PAI użyte w kampanii edukacyjnje w mediach społecznościowych.


Cmentarz Orląt Lwowskich

Cmentarz Obrońców Lwowa, potocznie nazywany często Cmentarzem Orląt Lwowskich to, obok cmentarza na Monte Cassino czy wojskowego cmentarza na Rossie w Wilnie, jeden z najważniejszych polskich cmentarzy znajdujących się poza granicami. We Lwowie pochowano obrońców miasta w bitwie o Lwów oraz uczestników walk w Małopolsce Wschodniej podczas konfliktu Polsko-Ukraińskiego. W walkach uczestniczyło wielu uczniów szkół, którzy często nie mieli skończonych nawet 16 lat – stąd obrońców nazywany Orlętami Lwowskimi. Sam cmentarz Orląt Lwowskich stanowi część cmentarza Łyczakowskiego, przez wiele lat był zdewastowany, a jego renowacja blokowana była z przyczyn politycznych.

1918-1919

Pod koniec I Wojny Światowej kiedy pewny był już rozpad Austro-Węgier, dowództwo wojskowe dawnego zaborcy wspierało dążenia niepodległościowe Ukraińców. Skutkiem tego było rozmieszczenie we Lwowie i jego okolicach kilku tysięcy żołnierzy narodowości ukraińskiej przy jednoczesnym braku w mieście żołnierzy narodowości polskiej, którzy wysłani byli na odleglejsze fronty.

19 października 1918 roku na zjeździe we Lwowie ukonstytuowała się Ukraińska Rada Narodowa, która podjęła decyzje o próbie utworzenia państwa z granicą sięgającą na zachód aż do linii Sanu. 1 listopada 1918 roku Ukraiński Komitet Wojskowy przy pomocy ukraińskich żołnierzy z pułków austriackich opanował najważniejsze w mieście budynki takie jak Ratusz, Pocztę Główną, siedzibę Policji czy budynek Sejmu Krajowego Galicji.



Na taki obrót spraw nie mogła pozwolić ludność Lwowa, której 60% stanowili Polacy, przy jedynie kilku procentach ludności deklarującej się jako ukraińska (około 30% stanowili żydzi, kilka procent inne narodowości). Już od rana 1 listopada zaczęły powstawać spontaniczne ruchy oporu. W pierwszych dniach walk zorganizowano oddziały i pododdziały dowodzone przez nielicznych żołnierzy byłych Legionów Polskich i Polskiej Organizacji Zbrojnej. W walkach wzięło udział 6022 osób, z czego aż 1374 stanowili uczniowie szkół powszechnych, średnich oraz studenci. Niemal połowa uczestników walk (2640) nie przekroczyła 25 roku życia. Najmłodszy uczestnik walk miał 9 lat, dwóch najstarszych po 75 (byli to weterani Powstania Styczniowego z 1863 roku). W walkach zginęło 120 uczniów oraz 76 studentów. Najmłodszy z poległych – Antoni Petrykiewicz miał jedynie 13 lat.

Walki uliczne trwały do 20 listopada, kiedy to przybyła odsiecz dowodzona przez Michała Tokarzewskiego-Krasiewicza i pomogła wyzwolić miasto. Walki o odbite miasto trwały aż do maja 1919 roku.

W 1920 znów trzeba było walczyć o miasto, tym razem u jego bram stanęli bolszewicy. Miasto stawiało dzielny opór od lipca do września 1920 roku za co zostało odznaczone Orderem Wojennym Virtuti Militari.



























Powstanie Cmentarza

Podczas obrony miasta, poległych chowano w prowizorycznych grobach w okolicach poszczególnych punktów oporu (w ogrodach Politechniki Lwowskiej czy na terenach innych szkół). Po zakończeniu walk władze podjęły decyzję o ekshumacji ciał i przeniesieniu ich na specjalnie wydzielony obszar cmentarza Łyczakowskiego, czym zajęło się powołane w 1919 roku towarzystwo Straży Mogił Polskich Bohaterów. W 1921 roku rozpisano konkurs na mauzoleum obrońców Lwowa, który wygrał projekt studenta Politechniki Lwowskiej – Rudolfa Indrucha. Sam architekt, mimo iż jego ojcem był Czech, a matką Słowaczka uważał się za Polaka i walczył w walkach 1918-1919 oraz w obronie miasta przed bolszewikami w 1920. Za wykonany projekt nie pobrał żadnej opłaty.



Zniszczenie cmentarza przez sowietów

25 sierpnia 1971 roku na cmentarz, który był już mocno zdewastowany wjechały sowieckie czołgi, którym władze poleciły jego likwidację. Czołgi zniszczyły okazałą kolumnadę, groby zasypano ziemią oraz zbudowano na części z nich asfaltową drogę. Usunięto między innymi schody, a na tarczy, gdzie znajdował się herb Lwowa umieszczono sierp i młot. W katakumbach umieszczono zakład kamieniarski. Z cmentarza udało się ocalić tylko Lwy, które wywieziono i ukryto. Jeden z nich znalazł się na drodze z Lwowa do Winnik, drugi zaś niedaleko szpitala psychiatrycznego na lwowskim Kulparkowie.

Prace restauracyjne zostały podjęte w 1989 roku przez pracowników polskiej firmy Energopol. Prace początkowo miały charakter nielegalny. Z czasem inicjatywę przejęły polskie władze, które przez lata negocjowały możliwość odnowienia cmentarza, który ostatecznie ponownie otwarty został w 2005 roku.

Cmentarz po wzniesieniu był okazały i podniosły. Na cały kompleks składała się stojąca na najwyższym wzniesieniu Kaplica, katakumby poniżej niej oraz Pomnik Chwały z trzema pylonami połączonymi kolumnadą składającą się z dwunastu kolumn. Przed pomnikiem, który był wejściem na cmentarz stały dwa lwy z zapisanymi na tarczach bardzo wymownymi słowami. Pierwszy miał herb Lwowa i napis „Zawsze Wierny”, drugi herb Rzeczypospolitej i napis „Tobie Polsko”. Niestety kolumnada w 1971 roku została zniszczona przez sowieckie czołgi, a lwy usunięte.

W grudniu 2015 roku lwy powróciły na swoje miejsce. Niestety z przyczyn politycznych zaraz po swoim powrocie zostały zasłonięte płytami ze sklejki, pod pozorem koniecznej konserwacji, która miała zakończyć się na początku 2016 roku. Policja ukraińska w tym czasie badała między innymi legalność ich powrotu. Na szczęście okazały się legalne...



























POMNIK CHWAŁY

Z PRZEWODNIKA PO CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA Lwów - 1939


Poniżej Kaplicy Obrońców Lwowa i Katakumb stoi monumentalny, z kamienia polańskiego wzniesiony, a jednak lekki i wytworny Pomnik Chwały. Ma on kształt wielkiej, łukowej kolumnady, (12 kolumn), wypukłej w kierunku pagórkowatej Pohulanki.

U wejścia do niego od południa strzegą go dwa kamienne lwy, z których jeden ma na tarczy napis: "Zawsze wierny", drugi zaś: " Tobie Polsko".

Nad sklepioną bramą środkową, ku której zbiegają się obydwa skrzydła kolumnady, jest wyryte: "Mortui sunt ut liberi vivamus", ("Polegli, abyśmy wolni żyli"). Po przeciwnej stronie pomnika płaskorzeźba, przedstawiająca miecz na tle pięknej ornamentacji.

Skrzydła pomnika zamknięte są potężnymi pylonami. Na jednym z nich wyliczone są miejsca bitew z czasów obrony Lwowa, jak: Wólka, Szkoła Kadecka, Kozielniki, Persenkówka, Cytadela, Poczta, Ogród Kościuszki, Dyrekcja Kolejowa, Góra Stracenia, Żółkiewskie, Zamarstynów, Kleparów, Koszary Bema, Dworzec Główny, Szkoła Sienkiewicza, Kulparków, Sokolniki, Zimna Woda, Rzęsna.

Na drugim pylonie wyliczono miejscowości z walk na terenie Małopolski Wschodniej, a to: Winniki, Pasieki, Żubrza, Brzuchowice, Grzybowice Wielkie, Dublany, Malechów, Zaszków, Kulików, Żółtańce, Jaryczów, Laszki, Zadwórze, Kurowice, Mikołajów, Przemyślany, Gołogóry, Złoczów, Wołków, Cecowa, Zborów, Olejów, 2ałoźce, Jezierna, Tarnopol, Zbaraż.



Odsłonięcie "Pomnika Chwały" nastąpiło 11 XI 1934 r.

Przepiękna pogoda tego dnia była. Przy lekkim przymrozku dużo, dużo słońca.

Jako w dzień "Święta Niepodległości", po nabożeństwach w świątyniach lwowskich, zaczęła się o godzinie 10-tej wojskowa defilada na placu Bernardyńskim. W jasnych promieniach słonecznych chwiały się proporczyki ułanów Jazłowieckich, dudniły ciężkie, miarowe kroki piechoty, łoskotały koła ciężkiej i lekkiej artylerii. W tym samym, uroczystym i radosnym dniu odsłonięto "Pomnik Chwały" na cmentarzu "Obrońców Lwowa".

Okazała budowla, według pro|ektu przedwcześnie zmarłego obrońcy Lwowa śp. inż. Rud. Indrucha, stanęła dzięki upartej zapobiegliwości Towarzystwa "Straży Mogił Polskich Bohaterów". W uroczystości odsłonięcia monumentalnego pomnika wzięli udział przedstawiciele władz cywilnych i wojskowych we Lwowie z wicewoj. Sochańskim, insp. armii Rómlem i gen. Czumą na czele, Związek Obrońców Lwowa, drużyny sokole, honorowa kompania wojskowa z orkiestrą, członkowie Towarzystwa Strzeleckiego i wiele publiczności. Wśród niej dużo krewnych i przyjaciół, spoczywających na cmentarzu bohaterów.

Po odegraniu przez orkiestrę wojskową hymnu państwowego i odśpiewaniu przez kadetów pieśni "Boga Rodzica", przemówiła do zebranych długoletnia przewodnicząca "Straży Mogił", p. Wanda Mazanowska. Treść jej przemówienia, była następująca:

- "Gdy przed piętnastu laty architekt śp. inż. Rudolf Indruch, obrońca Lwowa, zwyciężył w konkursie na plan urządzenia Cmentarza Obrońców Lwowa, składali mu życzenia koledzy i profesorowie, ale tylko warunkowo, tj, jeżeli Towarzystwo "Straży Mogił Polskich Bohaterów" będzie miało dość wytrwałości, a społeczeństwo będzie odpowiednio ofiarne w wykonaniu pięknego zamierzenia. Dzisiaj dumni jesteśmy i szczęśliwi, gdyż chwila ta nadeszła i to właśnie w roku naszego jubileuszu, tj. piętnastolecia naszego istnienia i pracy.

Wytrwałość i ofiarność znalazły się, a nasze przedsięwzięcie zostało poparte przede wszystkim przez całe społeczeństwo. Miedzy innymi poparło nas ofiarnie kilka osób z wydziału Towarzystwa "Straży Mogił" nie tylko bezinteresowna praca, ale ponadto poważnymi funduszami. Wydatnej udzieliła nam pomocy Gmina miasta Lwowa, fundując jedną kolumnę. Drugą ufundowało miasto Poznań, na trzecią i czwartą złożyły się Związek Nar. Polsk. w Stanach Zjednoczonych Półn. Ameryki i Mieszczańskie Tow. Strzeleckie KróL Stoł. m. Lwowa. Reszta kolumn, w liczbie 8 czeka na swych fundatorów.

Wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób, choćby najmniejszym datkiem, przyczynili się do tego monumentalnego dzieła, składam na tym miejscu wyrazy szczerej, serdecznej podzięki.

Urządzamy cmentarz i wznieśliśmy pomnik nie tyle dla poległych, gdyż tym oprócz modlitwy niczego nie trzeba, lecz dla żywych, dla młodzieży, dla żołnierza, dla ich nauki i przykładu.

Cmentarz ten nie jest i nie ma być miejscem smutku i rozpaczy, lecz raczej otuchy i zadowolenia wewnętrznego, że w chwiii grozy i kataklizmu światowego, nie tylko ci, którzy polegli, a!e żywi, którzy wraz z poległymi patrzyli śmierci w oczy, wypełnili to, czego wymagały honor, Ojczyzna i obowiązek Polaka.

Niechże te kolumny uczą teraźniejsze i przyszłe pokolenie, że naszą wolność zdobyliśmy ciężkim trudem i krwią ofiarną, a pamięć o tym i wdzięczność za to niech opanuje serce i dusze Polaka i trwa wieki całe".

Po przemówieniu p. Mazanowskiej i zdjęciu zasłony z fragmentu "Pomnika Chwały", prezydent miasta p. Drojanowski przejął w imieniu miasto opiekę nad pomnikiem.

W następnych latach dwie dalsze kolumny ufundowali: miasto Warszawa i XVII Sejm Związku Polek w Ameryce. Jeszcze 6 kolumn czeka na swych fundatorów.




TREŚĆ DOKUMENTU WMUROWANEGO W KAMIEŃ WĘGIELNY
POD POMNIK CHWAŁY NA CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA W DNIU 28 KWIETNIA 1929 R.

Polegli w wielkim i krwawym boju, który toczyło miasto Lwów o polskość swą i ich murów i swojej ziemi, bo duszę miało zawsze polską.

A działa się ta walka w roku 1918, 1919, 1920 w pierwszych latach nowego żywota Odrodzone) Ojczyzny, gdy wolny orzeł Polski rozprostował skrzydła do lotu. Padli na polu chwały z bronią w ręku, lub umarli w szpitalach z ran, lub, doczekawszy zwycięstwa, później złożyli głowę na spoczynek wśród dawnych towarzyszów.

Leżą w tym grobie pospólnym Obrońcy Lwowa; małe orlę nasze, młodzieniec, mąż dojrzały, starzec i niewiasta, jako że wszyscy piersiami swemi zastawiali gród ukochany. W mundurach jedni, a w zwykłym tużurku drudzy, ale wszyscy żołnierze prawi i wierni z pod sztandaru Ojczyzny. Opłakali ich współrodacy, o na ich trumnach złożyli wieńce sławy i wdzięczności, która nie przeminie nigdy.

W dniu 28 kwietnia 1929 roku za rządów w Rzeczypospolitej Prezydenta Ignacego Mościckiego, gdy urząd Ministra Spraw Wojskowych dzierżył Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudski, o Prezesem Rady Ministrów był Kazimierz Świtalski, gdy Województwem lwowskiem władał Wojciech hr. Gołuchowski, arcypasterzami Diecezji lwowskiej byli ks. Bolesław Twardowski i ks. Józef Teodorowicz, a włodarzem miasta Otto Nodolski,

W dniu dzisiejszym o godzinie 10 rano Najprzewielebniejszy ks. Biskup Franciszek Lisowski uroczyście poświęcił kamień węgielny, który staraniem Stowarzyszenia Straży Mogił Polskich Bohaterów został złożony w ziemię Cmentarza Obrońców Lwowa. Stanie no nim

POMNIK CHWAŁY OBROŃCÓW LWOWA

co mówić będzie potomnym o najwyższej ofierze tych, którzy tu spoczywają: iż, jako żołnierze Leonidasa pod Termopilami położyli się tutaj na świadectwo swej gorejącej miłości Polski i na świadectwo niewzruszonej wierności Lwowa względsm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Spisano we Lwowie, dnia 28 kwietnia 1929 roku i podpisami niżej opatrzono.


Mogiła Pięciu Nieznanych z Persenkówki

W centralnym punkcie cmentarza, przed Pomnikiem Chwały znajduje się mogiła gdzie pogrzebanych zostało pięciu nieznanych żołnierzy, którzy zginęli na Persenkówce. Mogiła ma płytę z polerowanego czerwonego marmuru, na której znajduje się szczerbiec, daty 1918-1920 oraz napis „Tu leży żołnierz Polski poległy za Ojczyznę”. Renowacja pomnika budziła duże kontrowersje. Władze Lwowa próbowały usunąć szczerbiec, nie zgadzały się również na wiele napisów.

Przed II Wojną Światową napis na mogile brzmiał „Nieznanym bohaterom poległym w obronie Lwowa i Ziem Południowo-Wschodnich”. Kiedy podjęto prace nad renowacją cmentarza w 1998 roku Polska zaproponowała napis „Nieznanym żołnierzom poległym w walce o niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej 1918-1920”, spotkało się to jednak ze sprzeciwem radnych Lwowa. W 1999 przed wizytą prezydentów Polski i Ukrainy na cmentarzu, rada miejska umieściła napis z błędem „Nieznanym polskim wojakam poległym w wojnie polsko-ukraińskiej”. W 2001 roku władze Polski i Ukrainy porozumiały się co do napisu, który miał brzmieć „Nieznanym żołnierzom bohatersko poległym za Polskę w latach 1918–1920”, kolejny raz napis został jednak zablokowany przez radę miejską. Ostateczny kształt napisu ustalono w 2005 roku.




Z PRZEWODNIKA PO CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA Lwów - 1939


Mogiła Pięciu Nieznanych z Persenkówki znajduje się tuż przed Pomnikiem Chwały. Kryje ona zwłoki pięciu nieznanych żołnierzy, którzy w obronie Lwowa zginęli na Persenkówce.

Przy poświęceniu płyty, dnia 2/XI 1937 w imieniu Straży M. P. B., wyjaśniła jej prezeska p. Wanda Mazanowska szczególne zasługi spoczywających w tej mogile, mniej więcej tymi słowy:

"Stoimy przed mogiłą, pokrywająca zwłoki pięciu nieznanych obrońców Lwowa, poległych w bitwie na Persenkówce, skąd staraniem Związku Obrońców Lwowa zostały ekshumowane i pochowane we wspólnej mogile. Mogiłę tę odznaczamy piękną płytą, a na to wyróżnienie zasługuje ona z następujących powodów:

Najpierw, ponieważ kryje szczątki ofiar bitwy, w której hasło: "Do ostatniej kropli krwi za wolność i Ojczyznę", zrealizowane zostało do granic nieprowdopodobieństwa, a po wtóre. ponieważ położenie Persenkówki, otwierającej dostęp do Szkoły Kodeckiej i parku Kilińskiego, sprzyjało decydujqcym uderzeniom ze strony nieprzyjaciela, a liczba poległych obejmuje jedenastu oficerów i przeszło stu szeregowych, prócz wielu ciężko i lekko rannych. Słusznie o tej bitwie, odbierając raport wyraził się bryg. Czesław Mączynski;

- Zginęli najdzielniejsi oficerowie i żołnierze, ale uratowali miasto.

Drugim ważnym znamieniem mogiły pięciu "Nieznanych" jest fakt, że nie ma może w całej Polsce cmentarza, który by zawierał tak wielką liczbę nieznanych polskich bohaterów, jak Cmentarz Obrońców Lwowa.

Równocześnie jest to zrozumiate i usprawiedliwione, jeżeli się zważy, że na Persenkówce walczyły oddziały ochotników, dorywczo zorganizowane, z których wielu nie posiadało dowodów pochodzenia i nie podlegali ścisłej kontroli.

Tę mogiłę, jako osobliwość Cmentarza, zajmującą czołowe miejsce na osi Pomnika Chwały, staraliśmy się uczcić przez ozdobienie jej płytą z pięknego, czerwonego, polerowanego marmuru. Na górnej jej powierzchni wyobrażony jest miecz, oraz daty 1918-1920, wykonane z brązu.

Od strony Pohulanki widnieje na pionowej ścianie płyty napis: "Mogiła zbiorowa", czoło zaś płyty opatrzone jest napisem: "Nieznanym bohaterom, poległym w obronie Lwowa i Ziem Południowo-Wschodnich".

Płyta robi poważne wrażenie. Niechże ta mogiła, nią ozdobiona, budzi u młodzieży i żołnierzy, u obywateli polskich i obcych uczucia wzniosłe, potężne. Niech przypomina po wszystkie wieki, że nasze pokolenie niczego nie zaniedbało, aby zdobyć wolność...

Płytę projektował Stanisław Konieczny.


GROBY DOWÓDCÓW I DZIAŁACZY

Z PRZEWODNIKA PO CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA Lwów - 1939


Znajdują się one przeważnie poniżej i w bliskości katakumb. Na niektóre z nich zwracamy uwagę. Spoczywają w nich ludzie, którzy bądź to dla Polski życie oddali, wolcząc dla Niej orężnie, albo pracowali dla Niej ofiarnie niejednokrotnie w niebezpiecznych warunkach i sytuacjach:

Bastyr Stefan, kpt., organizator i dowódca lotnictwa polskiego, podczas wojny polsko-ruskiej i jego koledzy. Mjr inż. Stefan Stec i ppłk Władysław Toruń.

Cieński Pomian Michał, płk, komendant III odcinka Lwowskiego, a potym aż do końca wojny polsko-ruskiej dowódca I p. Strzelców Lwowskich.

Cieński Tadeusz ur. 1856, zmarły 1925 r. Senator Rzeczypospolitej Polskiej. Jeden z najbardziej już przed wojną, zasłużonych działaczów i patriotów w Małopolsce Wschodniej. Życie swe całe i część znacznego majątku oddał Ojczyźnie. Nie mając zaufania do Austrii i nie kryjąc się z tym, był przez jej rząd i sfery wojskowe podczas wojny prześladowany. Internowanego wraz z żoną i nieletnimi dziećmi przerzucano z miejsca na miejsce w zachodnich prowincjach austriackich. Dobra jego i pałac w Pieniakach celowo zniszczyły wojska austriackie. W listopadzie 1918 roku stonął na czele Lwowskiego Komitetu Obrony Narodowej.
W czasie walk o Lwów wyleciał stad samolotem do Rumunii i spowodował pomoc, której nam udzieliły jej wojska przeciw Rusinom, zajmując Pokucie z Kołomyją. Na zagrody dla inwalidów darował ś.p. Cieński wraz ze swą żoną 350 morgów w Czystopadach.

Czarnik Kazimierz dr, prezes Sokolstwa Polskiego w Małopolsce.

Gen. Hausner Ryszard, od 22 XI 1918 do końca wojny polsko-ruskiej był dowódcq 2 p. Strzelców Lwowskich.

Iwaszkiewicz Wacław, gen. dyw. wojsk polskich. Syn powstańca z roku 1863/4. Początkowo oficer rosyjski, po wybuchu rewolucji organizuje 1. Korpus Polski, na terenie Rosji. Dnia 20 III 1919 obejmuje naczelne dowództwo na froncie polsko-ruskim i wypiera Rusinów za Zbrucz. W czasie najazdu bolszewickiego stanął Iwaszkiewicz no czele wojsk polskich, operujących w Małopolsce Wschodniej.

Kessler Edmund, gen. W.P. od 19. III. 1919 szef sztabu dowództwa "Wschód" gen. Iwaszkiewicza.

Kopeć Ludwik (Wiktor), kpt, obrońca radiostacji w Kozielnikach 2-3 XI 1918 ("Lwowskie Termopile"), po czym dowódca odcinka w Rzęsnie Polskiej.

Kułakowski Wojciech por., zdobywca i l dowódca Sektora Bema.

Łapiński-Nilski Stanisław, Wielkopolanin, legionista, obrońca Lwowa, l. szef sztabu Obrony Lwowa 1-22 XI 1918 i zastępca komendanta Mączyńskiego, zdolny strategik, uczestnik wszystkich walk l. Brygady Legionów.

Mączyński Czesław, brygadier wojsk polskich, naczelny komendant obrony Lwowa od dnia 1-22 listopada 1918 r. Urodził się 9 lipca 1881 r. w Kaszycoch, w powiecie Jarosławskim, jako syn nauczyciela szkoły powszechnej. Szkołę średnią skończył w Jarosławiu, a uniwersytet we Lwowie, po czym otrzymał posadę nauczyciela gimnazjalnego. Wojnę światowq rozpoczqł jako austriacki podporucznik rezerwy i komendant baterii. Ranny przebywa przez pewien czas w szpitalu, a po powrocie no front zostaje porucznikiem, a potem kapitanem. Przebywając we Lwowie, organizuje wraz z innymi kolegami, oficerami Polakami, służącymi w armii austriackiej, tajny związek pod nazwą "Polskie Kadry Wojskowe". Do organizacji tej należało wprawdzie niewielu oficerów, były jednak między nimi wybitne jednostki, które niebawem odznaczyły się w walce o Lwów, jak: Abraham Roman, Mazanowski Józef Marian, dr Csala Paweł, dr Januszewski Kazimierz, Kułakowski Wojciech, Kamieński Wiktor, Świeżawski Adam, Baczewski Stefan i inni.

Zamiarem organizacji, według wspomnień gen. Abrahama, było "usunięcie na terenie Lwowa rządów austriackich, objęcie przez rząd polski władzy nad miastem i krajem, oraz niedopuszczenie do jakiegokolwiek zamachu ruskiego".

Przez 22 dni, w listopadzie 1818 r. jest Mączyński "komendantem polskich sił zbrojnych we Lwowie", od 22 listopada komendantem miasta i powiatu lwowskiego wraz z oddziałami bojowymi. Od 12 grudnia 1918 jest komendantem "Brygady Lwowskiej".

Pod koniec kwietnia 1919 r. idzie na czele Brygady Lwowskiej z ofenzywa nad Zbrucz. Pozostaje tu do jesieni. W roku 1920, podczas inwazji bolszewickiej, organizuje i dowodzi "Małopolskimi Oddziałami Armii Ochotniczej".

Po wojnie wybrany zostaje posłem do Sejmu, a po jego zamknięciu wraca do wojska w stopniu pułkownika. Przez krótki czas jest komendantem PKU w Wołkowysku i stąd na podstawie orzeczenia lekarskiego przechodzi w stan spoczynku.

Pod koniec życia gospodaruje na przyznanej mu działce w Wierzbo-wie, pod Narajowem.

Umiera po długotrwałej i bolesnej chorobie 15 lipca. 1935 r. Majateczek swój przekazuje na cele filontropijno-społeczne.

Rozwadowski Jordan Tadeusz, gen. broni, l Szef Sztabu Gen. Armii Polskiej. Jeden z najbardziej zasłużonych w wojnie ruskiej i bolszewickiej.

Urodzony w roku 1866, w Małopolsce Wschodniej, w rodzinie ziemiańskiej, w której przedtem wielu członków służyło wojskowo, już jako oficer sztabowy armii austriackiej odznaczał się niezwykłymi zdolnościami i wykształceniem wojskowym. Podczas wojny uzyskał order Marii Teresy, a więc najwyższe austriackie odznaczenie wojenne.

Od 22 listopada 1918 r, do 19 marca 1919, tj. do swego wyjazdu na kongres pokojowy w Wersalu, był dowódcą "Nacz. Kom. Wschód" w wojnie polsko-ruskiej. Później, podczas kompanii rosyjskiej, był szefem Sztabu Generalnego, gen. inspektorem kawalerii i jednym z najbardziej twórczych współpracowników Naczelnego Wodza. Zmarł w roku 1928.

Popowicz Kornel Bolesław, początkowo nauczyciel szkoły wiejskiej w powiecie trembowelskim, od najmłodszych lat gorliwy zwolennik ruchu niepodległościowego, legionista, generał, dowódca O. K. we Lwowie, gdzie zmarł żałowany przez wszystkich, dla swej prawości i dobrego serca.

Skarbek Aleksander, hr. dr. Współpracownik Tadeusza Cieńskiego, równie jak on, zasłużony obywatel, patriota i organizator w Krakowie odsieczy Lwowa.
Za życia dużo dał z siebie Polsce, tej też umierając przekazał, nawet z pominięciem najbliższych krewnych, znaczną część swego majątku.
W dniu 20 listopada 1918 r. przybył do Lwowa wraz z odsieczą, która w znacznej części dzięki jego zabiegom zostało postanowiona, i objął z ramienia nowopowstałego Komitetu Rządzącego administrację Wschodniej Małopolski, w miarę zajmowania jej przez nasze wojska.

Stahl Leonard, dr wiceprezydent Lwowa, zasłużony działacz w jego obronie.

Starek Wilhelm Jan kpt., zdobywca Szkoły Konarskiego, obrońca Domu Techników i Wulki, dowódca odcinka Zamarstynów-Żółkiewskie.

Śniadowski-Jastrzębiec Marceli, płk, legionista l Brygady. Orgonizator i dowódca artylerii we Lwowie w listopadzie 1918 r., po czym dowódca lwowskiej bryg. art.

Trześniowski-Tatar Zdzisław mjr legionista l Brygady i bohaterski dowódca l. załogi obrony Lwowa w Szkole Sienkiewicza i dowódca 1. Grupy W. P. w Szkole św. M. Magdaleny.

Thullie Jan, Lwowianin, gen. dywizji.

Todt Wilhelm kpt., adiutant płk. Śniadowskiego.

Zajączkowski Bolesław major, dowódca k. m. z Góry Stracenia i dowódca baonu Zadwórzaków w r. 1920.

Zborzyl-Mirecki Aleksander por., dowódca komp. k. m,


KOBIETY BOHATERKI SPOCZYWAJĄCE NA CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA

Z PRZEWODNIKA PO CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA Lwów - 1939


W obronie Lwowa i Małopolski Wschodniej walczył ich spory zastęp. Istniała nawet specjalna ich Legia. Na Cmentarzu Obrońców Lwowa jednak spoczywa na razie stosunkowo niewiele kobiet.

W katakumbach pochowane są:

Bieganówna Antonina , lat 23, urzędniczka Namiestnictwo, sanitariuszka.
Franiszynówna Stefania, sanitariuszka.
Kozłowska Stefania, modniarka, lat 17, sanitariuszka.
Niewiadomska Prus Janina, lat 24, Ochot. Legia Kobiet.

Poza katakumbami leżą;

Brutelówna Helena, lat 19, sanitariuszka, zmarła 12/I 1919.
Brzozowska Teresa.
Chudecka Ludwika, sanitariuszka, lat 28, zmarła 10/II 1919.
Dulębianka Maria, zasłużona działaczka społeczno-polityczna. W imieniu Czerwonego Krzyża, zwiedzając ruskie więzienia i obozy internowanych, jeńców i osób cywilnych w Stanisławowie, w Kołomyi, w Tarnopolu, Złoczowie, Mikulińcach i Strusowie, wraz z T. Dzieduszycką i M. Opieńską, zaraziła się tyfusem i przypłaciła swą odwagę i poświęcenie życiem.
Dzieduszycka hr. Teodozja, przewożona sanitariuszek, towarzyszka poprzedniej, również zmarła na tyfus.
Hoboń Józefa (pseudonim Balzer Józef), rodem z Wiednia, lat 21, walczyła w pierwszym szeregu na placówce Bema. Przy niej walczył 14-letni, nieznany ochotnik. Oboje polegli.
Jabłońska Stanisława
Karłowicz Janina Inż., dyrektorka szkoły gospodarczej w Snopkowie.
Kornaszewska Ida, lat 20, seminarzystka, służba pom., zmarła 17/1V 1919.
Katowska Felicja, sanitariuszka, poległa 21/XI 1918.
Lechowin Wanda, kurierka Naczelnej Komendy.
Legionistka nieznana z 2 p, p. Strzelców Lwowskich.,
Maruszkiewiczowa Maria Stefania z Cepników, służba pom. w Szkole Sienkiewicza.
Michalik Helena, lat 22, służba kanc., zmarła 28/11 1920.
Maryniakówna Aleksandra, sanitariuszka, zmarła z ran 18/XI 1918.
Ogibowska Jadwiga.
Paleolog-Juszkiewiczowa Helena.
Płanetówna Karolina, lat 18, szereg. III Odc. poległa 8/XII 1918.
Rogoyska Jadwiga. /
Skibniewska Helena.
Sulimirska Felicja, kurierka, zraniona na ulicy Fredry 21 listopada 1918, zmarła nazajutrz.
Tołłoczkówna Halina
Trzcińska Ewa, kurierka, lał 18, poległa 28/XI 1918.
Zaczkowa-Gajewska Wiktoria.
Wąsowicz Dunin Leokadia.



























Groby zbiorowe

  • Legia Akademicka Warszawska, składająca się niemal wyłącznie z warszawskie] młodzieży akademickiej, wchodziła w skład grupy operacyjnej gen. Romera (4 tys. żołn.). Oddział ten przybył na rozkaz Naczelnika J. Piłsudskiego w styczniu 1919 z Lublina i był najliczniejszy.
  • 14 Legionistów. Skutkiem wybuchu miny w Mariówce zginęło 14 żołnierzy 5 p. p. Legionów z 13 kompanii kapitana Dechu. Dowodził nimi podchorąży, któremu wybuch oderwał nogi.
  • Lotnicy Polscy. Kpt. Stefan Bastyr, mjr inż. Stefan Stec i ppłk Władysław Toruń
  • rodzina Miechońskich: Jan (ojciec), Antonina (matka), Leopold (syn legionista), Józef (syn), Maria (córka), wymordowani przez Rusinów dnia 7. XI. 1918 dlatego, że byli Polakami.
  • Poznańczycy, groby poległych w samodzielnej kompanii tzw. Poznańsko-Lwowskiej pod wodzą por. Ciaciucha.
  • Rarańcza, Karpacka II. Brygada Legionistów, którzy od 1914 r. walczyli z Rosją, a w krwawym proteście przeciw pokojowi w Brześciu zerwali się pod wodza płk. Józefa Hallera dnia 15 lutego 1918 do boju z Austrią i polegli pod Rarańczą.
  • Konstanty i Władysław Husakowscy - dwaj bracia z Legii Akadem. Warszawskiej polegli dnia 13.I.1919 na Persenkówce, o tej samej godzinie.
  • Zadwórzacy. Obok mogiły brygadiera Mączyńskiego jest pięć innych, pod którymi spoczywają oficerowie, polegli pod Zadwórzem 17 sierpnia 1920 r., gdy osłaniali Lwów przed bolszewikami. W walce tej złożyło młode życie w ofierze 318 bohaterów, pochowanych tam we wspólnej mogile. 5 z nich, rozpoznanych, sprowadzono i pochowano na cmentarzu Obrońców Lwowa: mjr Bolesław Zajączkowski, dowódca por. Krzysztof Obertyński ppor. Jan Demeter por. Władysław Marynowski por. Tadeusz Hanak.
  • Nieznanych 194 Żołnierzy spoczywających w mogiłach zbiorowych i pojedynczych w części wojennej cmentarza. Przeważna ilość nazwisk Bohaterów jest znana, a tylko położenie ich grobu nieznane.

Kaplica

Kaplica Obrońców Lwowa, stojąca na szczycie wzniesienia Cmentarza Obrońców Lwowa, zastąpiła pierwotną drewnianą, wzniesiona na miejscu obecnego Pomnika Chwały, jeszcze podczas walk o Lwów. Ma ona kształt rotundy. Wybudował ją inż. K. Weiss, a poświęcił 28 listopada 1924 arcybiskup Bolesław Twardowski. Na ołtarzu znajduje się figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus - rzeźba artystki rzeźbiarki Luny Drexlerówny.




Katakumby

Katakumby leżą poniżej kaplicy i schodzi się do nich szerokimi, kamiennymi schodami. W ośmiu ich kryptach spoczywa 72 bohaterów, których ekshumowano z różnych odcinków frontu polsko-ruskiego.Spoczęli w nich wybrani przez specjalną komisję, którą stanowili: bryg. Mączyński, prezydium Związku Obrońców Lwowa z listopada 1918, prezydium Straży Mogił Polskich Bohaterów i przedstawiciel władz wojskowych. Komisja ta orzekła, że w katakumbach mają spocząć zwłoki obrońców Lwowa z pierwszych dni listopada 1918 r., i że mają to być kobiety i mężczyźni, różnych lat życia, różnych stanów, rodzajów broni, odcinków obrony Lwowa, dzielnic Polski i odsieczy.


Katakumby - Strona lewa

Krypta 1

PUŁKI I ODDZIAŁY LWOWSKIE

  • Por. Skałkowski Nałęcz Iwo, lat 22 , stud. agron. z odc. III Góra Stracenia † 28.XII.1918 na Persenkówce. Po śmierci mianowany rotm., kaw. Virtuti Militari 4 krz. Wol. Odzn. Rycerzy śmierci, krz. Odzn. III odc. Orlęta
  • pp. Pempuś Jan, lat 21, I pułk strzel. Lw. † 15.V.1919 pod Kościejowem
  • pp. Białoskórski Abdank Stanisław, lat 29, stud. techn, urzęd. Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, z oddziału karabinów maszynowych z odcinka II poczty †12.V.1919 pod Trzemiwólkami, krz. walecznych, odznaka II odcinka Orlęta
  • pchor Załogowicz Tadeusz, lat 23, legionista I Brygady, ze szkoły Sienkiewicza, †18.V.1919 pod wsią Prusami, odzn. II odc. Orlęta
  • sierż. Strusiński Romuald, lat 17, uczeń gimnazjum XII, z odcinka Cytadela †2.XII.1918 w Grzybowicach, odz. II odc. Orlęta
  • szer. Kozłowska Stefania, lat 17, modniarka, sanitariuszka, †31.I.1919 na Persenkówce, krz. Orlęta
  • szer. Petrykiewicz Antoni, lat 13, uczeń II klasy gimnazjum V z odcinka III Góra Stracenia, ranny 23.XII. na Persenkówce, †16.I.1919 r, kawaler Virtuti Militari, 3 krz. wal., odznaką rycerzy śmierci, odz. III odc. Orlęta
  • szer. Żeburski Stanisław, lat 18, absolwent gimnazjum VII, z odcinka I, ranny 15.I na Persenkówce, †24.I.1919, odzn. I odc. Orlęta
  • ułan Gerlach Franciszek, lat 20, †16.IV.1919 w Winnikach, Orlęta

Krypta 2

POLEGLI LISTOPAD 1918

  • szer. Jabłoński Tadeusz, lat 14, uczeń III klasy gimnazjum IX Lwów, †17.XI.1918 pod Szkołą Kadecką, krzyż walecznych, odznaka I odcinka
  • sierż. Głogowski Aleksander, lat 22, uczeń szkoły handlowej, Legionista I Brygady, †17.XI.1918 Góra św. Jacka, kawaler Virtuti MIlitari, krzyż walecznych, odznaka I odcinka
  • szer. Bieganówna Antonina, lat 23, urzędniczka byłego Namiestnictwa, sanitariuszka Czerwonego Krzyża, †4.XII.1918, odzn. II odcinka
  • szer. Spaltenstein Franciszek, lat 29, student prawa UJK, ranny 18.XI. w ogrodzie Kościuszki, †4.XII.1918 r, odz. II odc.
  • st. szer. Wandacz Marian, lat 19, konduktor tramwaju, Legionista III Brygady, †18.XI.1918 w ogrodzie Kościuszki, krzyż walecznych, krz., odznaka II odcinka
  • szer. Bitschan Jerzy, lat 14, uczeń VI klasy gimnazjum Jordana, †21.XI.1918 na cmentarzu Łyczakowskim, krz., odzn. I odcinka
  • szer. Łobos Jerzy, lat 16, uczeń VII klasy gimnazjum II, ochotnik w Kompanji Rzeszowskiej †21.XI.1918 przy koszarach Łyczakowskich, krz.
  • pp. Szameit Łabędź Stefan, lat 24, urzędnik Wydziału Krajowego, Legionista II Brygady, †21.XI.1918 obok Poczty. Po śmierci mianowany porucznikiem, kawaler Virtuti Militari, krzyża walecznych, krz.
  • szer. Pyzik Ludwik, lat 16, uczeń IV klasy gimnazjum XI we Lwowie, †21.XI.1918 pod Cytadelą, odzn. II odcinka

Krypta 3

POLEGLI LISTOPAD 1918

  • szer. Grech Pańko (Żarnowski Stanisław), lat 26, rzeźnik, celowniczy karabinu maszynowego, †11.XI.1918 na Politechnice, krz.
  • sierż. Heil Józef, lat 47, maszynista kolejowy, odc. III i IV, †14.XI.1918 na placówce Bema, krz.
  • pchor. Sas-Kropiwnicki Adam Teobald, lat 18, uczeń VII klasy gimnazjum VII im. T.Kościuszki we Lwowie, Legionista II Brygady †8.XI.1918 pod Skniłowem, krzyż zasługi, krz.
  • ppor. Kułakowski Wojciech, lat 26, komendant placówki Bema, †7.XI.1918 na Podzamczu, krz.
  • szer. Drozd Ludwik, lat 27, kominiarz, 3 kompania 2 pp. strz., †14.XI.1918 na Podzamczu, krz.
  • szer. Paluch Władysław, lat 18, urzędnik kolejowy, odcinek V, †13.XI.1918 na Kulparkowie, krz.
  • szer. Nechrybecki Stanisław, lat 22, monter, odc. II †11.XI.1918 na Politechnice, krz.
  • szer. Popowicz Zygmunt, lat 17, student Politechniki Lwowskiej, †9.XI.1918 pod Sejmem, krz.
  • szer. Sznapka Stefan, lat 22, urzędnik prywatny, †10.XI.1918 obok poczty, krz.

Krypta 4

POLEGLI LISTOPAD 1918

  • Battaglia br. Andrzej, lat 23, leg., student prawa UJK, komendant pierwszego patrolu, ranny 31.X w koszarach Gwardji, †5.XI.1918. Po śmierci mianowany podporucznikiem, kawaler Virtuti Militari, krzyża walecznych, krz.
  • Sadowski Nałęcz Kazimierz, lat 22, technik naftowy, †3.XI.1918 na ul. Kraszewskiego, krz. odzn. II odcinka
  • Jaszcz Tadeusz, lat 19, uczeń VIII klasy gimnazjum IV, ranny 4.XI na Wulce, †7.XII.1918, krz., odzn. I odcinka
  • Buryan Stanisław, lat 56, inżynier, organizator wywiadu, zamordowany †5.XI.1918 krz.
  • Haluza Wilhelm, lat 15, uczeń VI klasy gimnazjum VIII, †5.XI.1918 pod Kulparkowem, krz. odzn. I odc.
  • Podhrebelny Tadeusz, lat 18, uczeń VIII klasy gimnazjum III, instruktor II Lwowskiej drużyny skautów, †5.XI.1918 przy Szkole Kadeckiej, krz. odzn. I odc.
  • Marud Władysław, lat 17, robotnik, †5.XI.1918 pod koszarami Bema, krz. odzn. III odc.
  • Konopka Kazimierz, lat 16, uczeń VII klasy gimnazjum XI, ranny 6.XI. na ul. Bema, †7.XI. 1918 na Politechnice, krz.odzn. III odc.
  • Burzym Mieczysław, lat 46, oficer pocztowy, ranny 6.XI. pod Cytadelą, †13.XI.1918, krzyż walecznych, krz., odzn. II odc.

Katakumby - Strona prawa

Krypta 5

PUŁKI I ODDZIAŁY LWOWSKIE

  • Ciszka Tadeusz, lat 19, uczeń VII klasy gimnazjum, legionista, więzień Huszi, †29.VI.1919 w Szwerach Jackowicach pod Zborowem, krz.
  • por. Kocek Tadeusz, ochotnik 30 pp. †19.XII.1918 podczas ataku na Sołonkę, krz.
  • kpt. Kopeć Ludwik, lat 30, ps. Wiktor, piłsudczyk, legionista, członek POW, †12.I.1919, zamordowany w Szczercu, krz.
  • ppor. piln. Kostrzewski Zygmunt, lat 22, członek Związku Strzeleckiego, legionista, pilot eskadry, †14.V.1919 pod Kulikowem,krz.
  • szer.Piss Zygmunt, lat 24, ślusarz, sekcyjny batalionu szturmowego kompanii karabinów maszynowych odc. III †20.IV.1918 w lesie Oświeca, krz.
  • szer. Ruebenbauer Kazimierz, lat 18, uczeń VI klasy gimnazjum lwowskiego, †17.IV.1919 pod Bondarówką, krz.
  • szer. Widt Jerzy, lat 20, student Wychowania Przyrodniczego UJK, oddziały techniczne, pociąg pancerny nr 3, †24.XI.1919 poległ w Starym Siole, krz.
  • ppor. Wolak Stanisław, lat 27, syn ziemiański, dowódca oddziału ochotników †20.IV.1919 rejon Persenkówki, krzyż walecznych, kawaler Virtuti Militari, krz.
  • kpr. Zbiegieni Artur, lat 22, cukiernik, †22.IV.1919 w szpitalu na Politechnice, krz.

Krypta 6

PUŁKI I ODDZIAŁY LWOWSKIE

  • ppor. Gluziński Lech, lat 24, absolwent Wydziału Lekarskiego UJK, adiutant szefa sanitarnego NKCH †29.XII.1918 zamordowany w Durwidowie, krz.
  • Hutter Szczepan, lat 25, żołnierz 2 pp Leg. Polskiej Brygady Lwowskiej, patrol wywiadowczy, †11.I.1919 w Zimnej Wodzie, krz.
  • Biernacki Józef, lat 21, student, ochotnik 4. pułku artylerii ciężkiej, †21.III.1919 z ran, krz.
  • Kwiatkowski Witold, lat 23, student prawa Uniwersytetu Warszawskiego, sekcyjny 3 batalionu 6 plutonu artylerii, †25.II.1919 pod Sygniówką (?), krz.
  • Misztur Mieczysław, lat 18, żołnierz baonu saperów lwowskich, †7.II.1919 pod Persenkówką, krz.
  • Olechowski Jan, lat 29, absolwent Wydziału Inżynier. Politechniki Lwowskiej, członek Drużyn Strzeleckich i Strzelca. Komendant sekcji min. OTNKOL, †4.IV.1919 na Politechnice, krz.
  • Bruhn Jerzy, student prawa Uniwersytetu Warszawskiego, legionista, żołnierz III baterii 4 p. art. †4.XII.1918, poległ na punkcie obserwacyjnym, krz.
  • Wilusz Jan, lat 34, historyk sztuki, urzędnik biblioteki uniwersyteckiej we Lwowie, †11.I.1919 pod Skniłowem, krz.
  • wachmistrz Zimmer Herman, lat 25, wachmistrz żandarmerii, †16/17. II.1919 pod Gródkiem Jagiellońskim, krz.

Krypta 7

ODSIECZ I ODDZIAŁY Z POMOCĄ SPIESZĄCE

  • ppor. Kaliszczak Tadeusz, lat 20, student Politechniki Lwowskiej, ochotnik , walczył na odc. VI Kulparków, Persenkówka, †19.II.1919 na Politechnice, krz.
  • szer. Kozłowski Stanisław, żołnierz kompanii karabinów maszynowych 30 pp., †17.V.1919 z ran, krz.
  • szer. Mech Stanisław, lat 17, członek POW, ochotnik 4 pp. legionów, ciężko ranny pod Zboiskami, †26.II.1919 na Politechnice, krz.
  • szer. Pazdam Stanisław, kompania ropczycka, †3.I.1919 z ran, krz.
  • szer. Rakowiecki Roman, uczeń gimnazjalny z Jarosławia, żołnierz I kompanii 3 pp. Legionów, †21.XI.1918, krz.
  • por. Schwarzenberger-Czerny Julian, lat 27, adiunkt lasowy, legionista, żołnierz I kompanii 8 pp podhal., komendant sektora Bema odc. III †27.VI.1919 w Bełżcu
  • ppor. Borzęcki Stanisław Piotr, lat 24, student Politechniki Lwowskiej, żołnierz Legionu Wschodniego, †10.III.1919 w Gródku Jagiellońskim, krz.
  • por. Wysocki Piotr Władysław, lat 28, oficer 5 pp. Legii Oficerskiej, †21.XI.1918, krz.
  • szer. Zarychczyński lat 24, ochotnik Odsieczy Warszawskiej, żołnierz I komp. I baonu †28.XII.1918, krz.

Krypta 8

ODSIECZ I ODDZIAŁY Z POMOCĄ SPIESZĄCE

  • szer. Franiszynówna Stefania, lat 18, buchalterka, sanitariuszka ciężko ranna w boju pod Persenkówką, †30.XII.1918 na Politechnice, krz.
  • plut. Białecki Edmund, lat 23, żołnierz 3 komp. 3 pp. Strzelców Wielkopolskich, †20.IV.1919 na polach chodowieckich, krz.
  • szer. Dobija Stanisław, żołnierz 1 komp. 12 pp †15.V.1919 pod Nawarią, krz.
  • szer. Maciątek Franciszek, lat 23, student Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, żołnierz 2 komp. 36 pp. Legii Akademickiej, †13.I.1919 pod Kulparkowem, krz.
  • szer. Niewiadomska-Prus Janina, lat 23, siostra "Wanda" 2 Brygady Legionów, sanitariuszka polskich patroli sanitarnych, †6.I.1919 na Persenkówce, krz.
  • szer. Śmiglak Marcin, żołnierz 10 pp, †w sierpniu 1920, krz.
  • kpr. Biernacki Wojciech, lat 22, żołnierz 3 komp. 1 pułku Strzelców Wielkopolskich, †20.IV.1919 z ran, krz.
  • sekc. Korol Władysław, sekcyjny 5 komp. 10 pp †9.VI.1919 z ran, krz.
  • szer. Warecki Władysław, żołnierz I kompanii Poznańskiej, †21.IV.1919 na Politechnice, krz. 



























Pomnik lotników amerykańskich

W lipcu 1919 amerykański lotnik kapitan Merian C. Cooper oraz major Cedrik Fauntleroy zgłosili się do przebywającego w Paryżu premiera Ignacego Paderewskiego, aby umożliwić im oraz kilku ich kolegom walczyć w armii polskiej. Zgodę otrzymali i utworzyli 7 Eskadrę Myśliwską im. Tadeusza Kościuszki. Do Polski przybyło 17 lotników amerykańskich, którzy zasłynęli między innymi tak niskimi przelotami nad konnicą bolszewicką, że niemal skrzydłami mogli dosięgać głów jeźdźców i koni.

W walkach poległo 3 lotników, którzy zostali pochowani na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Odsłonięcie pomnika nastąpiło 30 maja 1925 roku, nosił on napis „Amerykanom Poległym w Obronie Polski w latach 1919–1920”. Pomnik, jak większość cmentarza, został zniszczony w 1971 roku przez sowieckie czołgi.


Z PRZEWODNIKA PO CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA Lwów - 1939

Oparty o lewe skrzydło katakumb stoi pomnik amerykańskich lotników. Historia spoczywających pod nim jest następujoca: W lipcu 1919 roku amerykański kapitan lotnik Cooper zgłosił się wraz ze swym kolega, majorem Faunt Le Roy, do przebywających w Paryżu dla pertraktacyj pokojowych premiera Paderewskiego i gen. Rozwadowskiego z prośbą, aby im i ich kolegom amerykańskim wolno było jako lotnikom w mundurach polskich walczyć w armii polskiej.

Za zgodą wymienionych przedstawicieli Polski, przybył w październiku do Warszawy mjr Faunt Le Roy wraz z kilkoma amerykańskimi lotnikami i zameldował się u Naczelnika Państwa. Ten przyjąwszy ich zgłoszenie, żegnając się z nimi, powiedział: "Pokażcie, co umiecie"!

Niebawem też "pokazali" więcej niż się po nich spodziewano. Otrzymawszy odpowiedni przydział i rozkazy, mjr Fount Le Roy wraz z siedmioma amerykańskimi lotnikami pośpieszyli do Lwowa, gdzie powierzono im eskadrę, odtąd zwaną "Siódmą eskadrą bojową im. Tad. Kościuszki".

Wymienieni Amerykanie wraz ze swoimi kolegami, którzy uszli śmierci, mimo, że jej nie unikali, oddali wielkie usługi naszej armii, przede wszystkim w walce z konnicą Budiennego. Atakowali ją, opuszczając się tak nisko, że niemal skrzydłami mogli druzgotać głowy jeźdźców i koni. Z szesnastu przybyłych do Polski w międzyczasie amerykańskich lotników, trzynastu wróciło żywych do swej ojczyzny. Trzech pochowanych zostało na Cmentarzu Obrońców Lwowa.

Pomnik lotników amerykańskich, przedstawiający lotnika ze skrzydłami, z głową wzniesioną w górę, jest dziełem art. rzeźb. Inż. Józefa Starzyńskiego. Tło w kształcie piramidy projektował art. rzeźb. Inż. Józef Różyski. Projekt ten wybrał sąd konkursowy. U góry napisy w języku polskim i angielskim: "Amerykanom Poległym w Obronie Polski w latach 1919-1920". Na płycie grobowej widnieje napis następujący: "Oficerowie Lotnicy z Eskadry myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki". - "Edmund P. Graves porucznik W. P. * 1891 Boston Mass † 22 XI 1919 we Lwowie"; - Arthur H. Kelly kapitan W. P. * 1890 Virginia Richmond † 16 VII 1920 pod Łuckiem; - "G. Mac Callum porucznik W. P. * 1890 Detroit † 31 VIII 1920 pod Lwowem".

Pomnik Lotników amerykańskich ufundował Związek Narodowy Polski w Chicago Ill, a odsłonięto go uroczyście 30 V 1925 r. Przed pomnikiem tym rok rocznie, w dniu 30 maja, odbywa się uroczystość amerykańska, "Memorial Day", przy współudziale przedstawiciela ambasady amerykańskiej w Warszawie, składającego pod pomnikiem wieniec i rozwijającego amerykański sztandar.




Pomnik Francuzów

W obronie Polski udział brali również Francuzi. Na Cmentarzu Orląt spoczęło 17 Francuzów, w tym 9 oficerów. Z czasem na prośbę rodzin ich ciała przeniesiono do Francji, a na cmentarzu pozostały jedynie szczątki szeregowca Jeana Laroueta. Na płycie grobowej widnieje więc obecnie napis „Szeregowiec 57 Pułku P. Jean Larouet ur. w Sigolens-Gironde 1899 r. † 14 stycznia 1920”. Po bokach rzeźby znajdują się nazwiska pozostałych poległych. Pomnik powstał później, niż pomnik amerykańskich lotników. Konkurs rozpisano w 1936 roku, a odsłonięcie pomnika miało miejsce 26 maja 1938 roku.


Z PRZEWODNIKA PO CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA Lwów - 1939

Przy prawym skrzydle katakumb wznosi się pomnik ku czci Francuzów poległych i zmarłych w obronie Polski. Początkowo na Cmentarzu Obrońców Lwowa spoczywało 17 Francuzów, między nimi 9 oficerów, dwóch kaprali i sześciu szeregowców. Z czasem ich zwłoki - na prośbę rodzin - przewieziono do Francji, tak że na cmentarzu lwowskim pozostały tylko szczątki szeregowca śp. Jana. Lorquet, złożone pod płytą grobową pomnika. Nad nią napis: "Szeregowiec 57 Pułku P. Jean Larguet ur. w Sigolens-Gironde 1899 r. † 14 stycznia 1920". - Po bokach kamiennej figury nazwiska 16 Francuzów. Pomnik, przedstawiający w kamieniu piechura francuskiego, opartego o karabin, z gałązką wawrzynu, tworzy odpowiednik do pomnika lotników amerykańskich. Sąd konkursowy, zebrany dnia 18/11 1936 r. uznał jednomyślnie za najpiękniejszy i najbardziej odpowiadający celowi, projekt prof. inż. J. Różyskiego i według tego projektu, pod kierownictwem autora, przy pomocy rzeźbiarza Kazimierza Sokolskiego, pomnik został wzniesiony. Mur oporowy wykonano według planu sporządzonego na Politechnice lwowskiej pod kierownictwem prof. Bartoszewicza.

Na płycie grobowej umieszczono napis w języku polskim i francuskim: "Bohaterskim Francuzom Poległym i Zmarłym w obronie Rzeczypospolitej Polskiej". - W środku tarcza z brązu z herbem Francji i napisem w języku polskim i francuskim "Pod tą tarczą złożono urnę z ziemią przywiezioną z Francji".

- Ziemia ta pochodzi z następujących miejscowości:

Z cmentarza polskiego du Bois du Puits,
z pobojowiska na górze Notre Dome de Lorette,
z pod pomnika "Bajończyków" w La Targette,
z pobojowiska pod Verdun, Arras i St. Hilaire.

Odsłonięcie pomnika odbyło się 26 maja 1938 r., w obecności P. Marszałka Śmigłego Rydza i francuskiego "attache" wojskowego w Warszawie, gen. Musse, który odpowiadał tutaj na przemówienie przewodniczącej Towarzystwa Straży Mogił P. B,, p. Wandy Mazanowskiej. Wmurowany pod płytą grobową, akt erekcyjny, spisany w języku polskim i francuskim brzmi:

"LEOPOLIS SEMPER FIDELIS"
"Działo się w król. stołecznym m. Lwowie, dnia 26 maja R. P. 1938, kiedy Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej był Prof. Dr Ignacy Mościcki, Naczelnym Wodzem Sił Zbrojnych Marszałek Edward Śmigły Rydz, wojewodą lwowskim Dr Alfred Biłyk, a prezydentem miasta Dr Stanisław Ostrowski.

Podpisani i obecni stwierdzamy tym faktem, że w dniu dzisiejszym ukończono budowę pomnika, postawionego dla uczczenia bohaterskiej pamięci 17 obywateli Rzeczypospolitej Francuskiej, poległych i zmarłych w obronie granic Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1919 -1920, o mianowicie:

Joullien Charles, capitaine d'artillerie; Rodat Boris, lieutenant; Boulanger Fernand, sous-lieutenant; Jeannin Marc, adjutant-lieutenant; Santoni Cesar, caporal; Cahot Lucien, soldat; Viry Paul, soldat; Jaubert Francois, commandant; Pourtau Jean, capitaine; Tissene Jean, lieutenant; Kohler Henri, sous-lieutenant; Nochez Francois, adjutant sous-lieutenant; Baud Pierre, caporal; Daleacour Rene, soldat; Put Sylvain, soldat; Larquet Jean, soldat.

Inicjatywę do budowy pomnika dał w roku 1921 śp. inż. Rudolf Indruch, a wykonanie jego planu spowodowała w roku 1934 Wanda Mazanowska, prezeska Towarzystwa "Straży Mogił Polskich Bohaterów" we Lwowie, ofiarując na ten cel 6.000 zł. Sprawą budowy zajęło się gorliwie to towarzystwo, w Zarządzie którego zasiadali: Prezeska Wanda Mazanowska, wiceprezeska i skarbniczka Olga z Truszkowskich Zakrejs, wiceprezes generał Walerian Czuma, zastępca skarbniczki Czesław Nechay i sekretarka Zofia Nędzowska. Znaczne ofiary na budowę złożyli: Rada Ministrów 4000 zł, Ministerstwo Spraw Wojskowych 2000 zł, Ministerstwo Spraw Zagranicznych 3000 zł, i Ministerstwo Opieki Społecznej 2000 zł. Resztę pokryto ze składek i zbiórek członków Towarzystwa i całego społeczeństwa lwowskiego.

Projekt pomnika wykonał prof. inż. Józef Różyski, przy współpracy art. rzeźbiarza Kazimierza Sokolskiego, budową kierował arch. Antoni Nestarowski, o roboty kamieniarskie wykonała firma Aleksandra Króla.

Poświęcenia pomnika dokonał ks. proboszcz wojskowy, major Albin Mydlarz, po czym pomnik oddano pod opiekę miasta w ręce prezydenta Dra St. Ostrowskiego.

Niechaj ten pomnik przetrwa wieki, jako widomy znak wdzięczności Narodu Polskiego dla bohaterskich synów Francji!". Poważna pomoc w zrealizowaniu tego dzieła okazał m. in. Zarząd miasta Lwowa, oraz szereg firm budowlanych, które dostarczyły częściowo bezinteresownie potrzebnych materiałów.




























Grób nieznanego żołnierza

Grób Nieznanego Żołnierza w Warszawie skrywa szczątki nieznanego żołnierza ze Lwowa. Kiedy postanowiono stworzyć Grób Nieznanego Żołnierza wybrano 15 najważniejszych miejsc, gdzie ginęli polscy żołnierze. Drogą losowania postanowiono wybrać szczątki jednego nieznanego bohatera i uroczyście przenieść je do stolicy.

W wyniku losowania wybrano Lwów. 29 października 1925 roku rozkopano trzy mogiły oznaczone napisem „Nieznany Żołnierz”. Wydobyte szczątki szeregowca, kaprala i sierżanta nosiły ślady ran, pochowani zostali też w zakrwawionych i postrzępionych mundurach, co świadczyło, że byli żołnierzami liniowymi.

Wyboru szczątków, które uroczyście miały zostać przeniesione do Warszawy dokonała Jadwiga Zurugiewiczowa – matka dwóch obrońców Lwowa, z którego jednego nie można było zidentyfikować. Po uroczystościach we Lwowie koleją szczątki przewieziono do Warszawy. W miejscu, gdzie znajdował się wcześniej grób umieszczono natomiast napis „Zwłoki zabrano dnia 29 października 1925 r. i uroczyście przewieziono w dniach 30–31 października i 1 listopada do Warszawy, gdzie pochowano w mogile na placu Marsz. Józefa Piłsudskiego, dawniej Saskim, jako zwłoki Nieznanego Żołnierza”.


Z PRZEWODNIKA PO CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA Lwów - 1939

Za przykładem przede wszystkim Francji, a częściowo i innych państw, biorqcych udział w wojnie światowej, powstał także u nas, choć później, kult Nieznanego Żołnierza.

W Polsce postanowiono pochować go w Warszawie, pod arkadami gmachu Sztabu Głównego Wojska Polskiego. W tym celu postanowiono z 15 najważniejszych pobojowisk, na których żołnierz polski przelewał krew, wydostać z ziemi szczątki jednego nieznanego bohatera i uroczyście przenieść je do Warszawy.

Los miał oznaczyć to pobojowisko. Los też padł" na Lwów. Dnia 29 października 1925 roku, nastąpiło w godzinach popołudniowych rozkopanie trzech mogił no Cmentarzu Obrońców Lwowa, oznaczonych napisem: "Nieznany Żołnierz". Trzy trumny wydobyte na wierzch dziwnym trafem zawierały zwłoki szeregowca, kaprala i sierżanta. Stwierdzono, że wszyscy trzej byli żołnierzami liniowymi, że zginęli wskutek ran i że pochowano ich w mundurach postrzępionych i pokrwawionych.

Z tych trzech trumien padł wybór na zwłoki szeregowca, które jako godne pochowania na miejscu czci całego Narodu wybrała p. Zarugiewiczowa, matka jednego z bohaterów, zabitych pod Zadwórzem, a którego zwłok również nie można było zidentyfikować. Gdy odkryto trumnę, oznaczoną przez p. Zarugiewiczową, widać w niej było żołnierzyka z przedziurawioną od kuli czaszką i złamaną pociskiem nogą. Pod bokiem miał przegniła maciejówkę z białym orzełkiem. Mundur cały w zakrzepłej krwi i w strzępach.

Zwłoki tego Nieznanego Żołnierza przewieziono do Warszawy. W miejscu, gdzie spoczywał we Lwowie, położono płytę projektu Kazimierza Sokalskiego, której fotografię zamieszczamy. Płyta wykuta jest z czarnego polerowanego granitu. Górna powierzchnia ozdobiona wypukłymi sylwetami orderu Virtuti Militari i Krzyża Niepodległości, oraz następującym napisem:

"Zwłoki zabrano dnia 29 października 1925 r. i uroczyście przewieziono w dniach 30-31 października i 1 listopada do Warszawy, gdzie pochowano w mogile na placu Marsz. Józefa Piłsudskiego, dawniej Saskim, jako zwłoki Nieznanego Żołnierza".

W czasie uroczystości poświęcenia tej płyty 2/XI 1937 prezeska Straży Mogił Polskich Bohaterów, p. Wanda Mazanowska wygłosiła przemówienie, kreśląc historię ekshumacji zwłok, ich wyboru i ceremoniału pogrzebu Nieznanego Żołnierza. Zakończyła wierszem Janiny Królińskiej, który podajemy w przedruku:


JANINA KRÓLIŃSKA "NIEZNANY ŻOŁNIERZ POLSKI"

Bądź nam dziś pochwalony
żołnierzu nieznany, szary -
Grają Ci wszystkie dzwony,
Szumią Ci wszystkie sztandary
I ludu wyległy miliony
Uczcić Twą śmierć i rany
Żołnierzu szary, nieznany...
Niech u Twej trumny naród stanie
W wielkim milczeniu... w ciszy.
A może wówczas -usłyszy
Husarskich skrzydeł granie
I wielki szum choragwiany...
Idą, rycerze-bohatery
Z pod Grunwaldu, Wiednia, Samosiery
Na Twoje powitanie,
żołnierzu wielki, nieznany...
A chociaż płyną za Tobą
Żałobne kwiaty i pienia,
I dzwonów pogrzebnych bicie -
Nie idziesz z czarną żałoba,
Lecz blask Cię opromienia!
Idziesz dostojnie i dumnie,
Bo Polski poczęło się życie
W tej trumnie.


NAJMŁODSI NA CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA

Z PRZEWODNIKA PO CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA Lwów - 1939


Zacznę od Ciebie Antosiu, jednego z najmłodszych pacholąt między lwowskimi bohaterami. Pełne Twoje nazwisko i imię: Petrykiewicz Antoni. Miałeś lat 13 i byłeś uczniem drugiej kłosy gimnazjalnej. Wtedy w tej klasie nie uczono jeszcze oficjalnie historii polskiej, tylko mówiono Ci o bohaterach greckich i rzymskich. Ale o polskich bohaterach także wiedziałeś. Nawet dużo! Wiedziałeś o naszych walkach o niepodległość i jak wszyscy Twoi koledzy, zapewne marzyłeś o powstaniu, aby w nim wziąć udział. Tak bowiem jakoś dziwnie ta "austriacka" szkoła wychowywała, że nie potrafiła wychować dobrego, lojalnego austriaka, tylko buntownika. Taka już była atmosfera, z której nawet Twoi nauczyciele nie mogli się otrzqsnąć... Albo nie chcieli...

Gdy więc padły pierwsze strzały ruskie we Lwowie, a odpowiedziały im jazgotliwie polskie, chwyciłeś, malcze, za karabin i stanąłeś u boku "straceńca" Abrahama, na Górze Stracenia. Kąsali was Rusini pociskami karabinów, odgryzaliście się zjadliwie.

Gdy Abraham spełniwszy swoje zadanie otrzymał chlubny, ale prawie niewykonalny rozkaz obrony Persenkówki, poszedłeś za stwoim dowódcą. Jakżeż Ci było nie iść. Tobie sztubakowi, kiedy szedł także wasz chorąży, który już "chodził no prawo", zanim go Austriacy "zaasenterowali"?

Na Persenkówce raniono Cię ciężko, podobnie jak chorążego, akademika. Dopiero wtedy wypuściłeś z ręki karabin i bryznąłeś gorącą krwią na zlodowaciały śnieg. Męczyłeś się jeszcze trzy tygodnie w szpitalu w strasznych cierpieniach, zanim od nich nie uwolniła Cię śmierć.

Gdy patrzę no Twą twarzyczkę, wyglądającą z kołnierza mundurka gimnazjalnego, prawie razi mnie na Twej głowie wojskowa furażerka. Gdybyś śmiercią swa nie wykazał był, że byłeś nie gorszym żołnierzem od setek którzy walczyli i umierali na Persenkówce, podejrzewałbym, że sfotografowano Cię w parku Stryjskim bawiacego się w żołnierza z innymi dziećmi.



Bitschan Jurek. Miał lat 14 i zginął od dwóch eksplodujących, ruskich pocisków, dnia 21 listopada na cmentarzu Łyczakowskim, przy odsieczy Lwowa. Jego ówczesny dowódca, por. Petry, zapewnia, że Jurek począwszy od wieczora 20 listopada aż do rana 21 listopada i jeszcze później stał bez przerwy na posterunku, a ostatnie godziny swego życia strzelał, ostrzeliwany przez nieprzyjaciela. Gdy padł, matka jego, Aleksandra Zagórska, nie mogła mu zamknąć powiek, gdyż jako komendantka Ochot. Legii Kobiet walczyła na innym odcinku.

Jabłoński Tadzik, lat 14, uczeń trzeciej klasy gimnazjalnej, wykradł się z domu i oby dostać się do polskich szeregów, przemknął się przez linię bojową. Dobiwszy się do swoich, szedł zawsze w pierwszym szeregu, nawet bez rozkazu, gdyż - jak mówił swoim towarzyszom, "chciałby być jak najbliżej mamy", która pozostała w części miasta, zajętej przez Rusinów. Ale nigdy już nie zobaczył Mamy i nie dobił się do jej domu, gdyż padł w ataku na Szkołę Kadecką 18 listopada 1918.

Dufrat Jaś (lat 12), był w wieku trzech poprzednich i był uczniem szkoły wydziałowej, a więc wyższej klasy obecnej szkoły powszechnej. Poległ 9 listopada 1918 roku.

Loewenstamm Tadeusz, Wąsowicz Ksawery (ur. w r. 1905). Kłosowski Jan, Skawiński Antoni, Wiesner Tadeusz (ur. w r. 1904), Baczyński Janusz, Badzyński Stefan, Brojanowski Marian, Doleżal Adolf, Haluza Wilhelm, Manowarda de Jana Franciszek, Szczepański Józef, Walawski Józef, Welser Franciszek (ur. w r. 1903).

Michalewski Adaś, lat 14, uczeń IV klasy gimn. Nie leży na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Nie walczył wprawdzie w obronie Lwowa z bronią w ręku, ale poniósł śmierć dlatego, że był Polakiem. Znalazłszy stary, zepsuty rewolwer, bawił się nim z innymi kolegami. Ktoś go zadenuncjował. Patrol ruski wyrwał go z rąk matki i jak psiaka zastrzelił pod murem kamienicy, przy ul. Zyblikiewicza l. 7. Gdyby nie był Polakiem, byłby chyba żył do dzisiaj.


KS. BISKUP BANDURSKI - POLEGŁYCH ZEW

"Dla Ciebie, Polsko, trud i czyny moje
I ran ofiarny zlew,
Przyszłych pokoleń dla Ciebie przeboje!"
Tak brzmi poległych zew!

Od sennych mogił powiew życia płynie
Nad bohaterski gród;
W dal łez krainy wzniosłe hasło płynie,
Walecznych wskrzesza ród.

Z powiewnym tchnieniem Męczenników głosy
Testament głoszą krwi,
Gdy cześć wzbudzają całopalne stosy,
W nich moc Zmartwychwstań tkwi.

Oni wzniecili skry Ducha w narodzie,
Krwią uświęcili broń,
I w niewstrzymanym szeregów pochodzie
Wroga skruszyli dłoń.

- "Ziemi Czerwieńskiej nie damy nikomu,
- "Lwów musi naszym być!
- "I założymy twierdzę w każdym domu,
- "W redutach będziem żyć!"

Oni wołali: Wzwyż! Nie gaście Ducha!
Błędne urojeń sny!"
I zatętniła bojem ziemia głucha,
Krew zabarwiła mgły.

Potęga słowa,
wytrwaniem oręża
Chwały wzniecili cud,
Bo Duchów męstwo wroga moc zwycięża,
Zwyciężył polski lud!...

I złotokręgi zdobyli wieczności
Szlakiem zwycięskich dróg
I tam odeszli, skąd losy przyszłości
Narodom kreśli Bóg!

I ślą z tych wyżyn w ojczyste przestrzenie
Ten tryumfalny zew:
"Dla Ciebie, Polsko, czyny, trud, istnienie
I krwi ofiarnej zlew!"

My, którzy siejbę krwi Waszej zbieramy,
Dziś przysięgamy Wam:
Że ziemi naszej wrogom nie damy,
W czym Bóg wspomoże Sam!

I że będziemy w bratniej miłości
Niezłomnie zawsze trwać,
A pokoleniom Wolnej Przyszłości
W dal jasne drogi słać!

Wtedy, w królestwie serc dobrej woli,
- Przyzna to cały świat -
Zaświta spokój, praca na roli,
Cnót narodowych kwiat!

(Obrońcom Lwowa - do książki pamiątkowej 1919).


PRZEWODNIK PO CMENTARZU OBROŃCÓW LWOWA Lwów - 1939

Staraniem i nakładem Straży Mogił Polskich Bohaterów we Lwowie w dwudziestą rocznicę powstania Towarzystwa

Od bramy głównej cmentarza. Łyczakowskiego idę powoli szeroką, zaśnieżoną aleją na groby Obrońców Lwowa. Śnieg skrzypi pod nogami. Wczesny, zimowy poranek. Słońce, które nie grzeje. Nikogo nie spotykam. Na Cmentarzu Obrońców Lwowa jeszcze ciszej. Idę teraz między mogiłkami i czytam nazwiska. Tyle mi znanych! Nazwiska znajomych, przyjaciół, towarzyszów pracy, a nawet krewnych.... Zmęczyłem się brodzeniem w śniegu i przysiadam na kamieniu grobowczyka, zasłonięty sąsiednim, wyższym grobem. Wzrok mój bladzi między okazałymi, mniej wspaniałymi i całkiem niziutkimi mogiłkami, na których wyrastają skromne krzyżyki... Dla mnie - najbliższa przestrzeń, zaśnieżona i cicha, a myślę, że i dla wielu tysięcy w Polsce, jest dostojniejsza i świętsza, niż odwieczny, dumny Wawel. Jest ona bowiem księgą otwartą wycinka historii naszego miasta i najbliższej nam, małopolskiej Ojczyzny. Jest księgą, zapisaną krwią bohaterów, którym zawdzięczamy, że mogliśmy zostać tutaj wolnymi, gdzie urodziliśmy się, gdzie żyli nasi dziadowie, pradziadowie od czasu, gdy pierwszy, drewniany lemiesz zranił tę ziemię. Ta ziemia została nasza na wieki dzięki bohaterstwu naszych braci, sióstr, synów i córek.

Przychodzimy tu często, gdyż czujemy się tu między swoimi. Nie, aby zadość uczynić banalnemu zwyczajowi. Ale, aby wypłakać się, wyżalić, że nas, starszych, może już zgrzybianych, pozostawili żywych, odchodząc nas prawie w dzieciństwie, aby ostatki naszego życia upłynęły nam na ziemi ojców. Pocieszamy się wprawdzie, ze zginęli za święta sprawę. Ale nikt nas chyba z żyjących nie potępi, gdy w pewnych chwilach wolelibyśmy mieć naszych, ukochanych zmarłych przy sobie - żywych, choć bez chwały męczeństwa, niż płakać za nimi, przedwczesnymi bohaterami. Sercu przecież ojca i matki nie łatwo się pocieszyć aureola bohaterstwa - nieżyjącego, drogiego dziecka...

Gdy zaś się pytamy samych siebie, z czyjej winy i z czyjej ręki zginęli, krew kipiąca napływa nam do serca i mózgu... Myśl o tym odurza mnie siedzącego na krawędzi grobowej płyty, a jaskrawa biel śniegu oślepia. Nic już nie widzę...

Nagle słyszę głosy z za sąsiedniej mogiły. Podnoszę głowę i widzę: Młoda kobieta z chłopaczkiem. Dziecko w ciepłym płaszczyku ma na główce trykotową, pstrą czapeczkę. Na nóżkach, którymi drobi, gdyż widocznie zmarzło, śniegowce. Chłopak ma pięć albo sześć lat. Drobny, ale czerstwy i zarumieniony.

- Mamusiu! Czy to tutaj?
- Tak, tutaj! Pod tym kamieniem.
- Wujciowi pewnie pod nim zimno?
- Nie dziecko! Już mu nie jest zimno.
- Czy wujcio Kazio mnie znal?
- Ciebie jeszcze nie było na świecie, gdy go zabili...
- Mamusiu! A mamusia widziała, jak go zabijali?
- Wujcio jeszcze żył, gdym przybiegła do niego.
- Mamusia także tam była?
- Byłam z koleżanką niedaleko od wujcia.
- A co mówił wujcio do mamusi, gdy mamusię zobaczył?
- Nic nie mówił, tylko patrzył, bo już nie mógł mówić.
- Mamusia była wtedy duża?
- Nie bardzo.
- A wujcio Kazio był duży?
- Także nie był duży. Chodził do gimnazjum...
- Jak będę chodził do gimnazjum, zabiję tych, co wujcia Kazia zabili.
- Nie zrobisz tego!... Nie wolno się mścić... Klęknij teraz i zmówimy paciorek za, wujcia Kazia i za tych, co go zabili...
..."i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom...".
Modlą się głośno... Ja modlę się z nimi - cicho...




























KORNEL MAKUSZYNSKI - "PURPUROWA KSIĘGA"

W bibliotece mojej stoją długie szeregi książek, są wśród nich pyszne, złotem grzbietów błyskające, są ciche i słodkie, co, oczy niebieskie przymknąwszy, gadają przez sen wierszami, są takie, które się miłuje jak serce wiernego przyjaciela i są inne, zatrwożone, ułomne, ukochane cała duszą, jak brzydkie dzieci - to moje własne. Od niedawna zaś znalazła się w tym tłumie książka dziwna, do żadnej na świecie niepodobna, w dzień swoim purpurowym kolorem się krwawiąca, a w nocnym mroku błyskająca, jakoby była żywa, pełna krwi i potęgi. Kiedy się zjawiła wśród jaskrawej czeredy, pstrej i wielojęzycznej dziwne stały się rzeczy: ucichły z nagła książki wrzaskiem tytułu się zachwalające, zgasły wszystkie, pyszniące się złoceniami, a drżeć poczęły w słodkim sercu swoim wszystkie księgi ubogich, zaś wiersze w nich dźwięknęły cichutko. Tę księgę purpurową wezmę dziś w ręce i będę się z niej modlił przeczytam z niej litanię nieskończoną nazwisk, o ile razy jedno z niej nazwisko wypowiem, tyle razy z tej książki purpurowej kropelka ciepłej, najdroższej krwi na duszę upadnie.

Któż to napisał taką książkę dziwną, co żywą krwią ocieka? Jakież w niej zapisano historie, że temu, co ją w rękę bierze, ręce te ze wzruszenia drżą, a oczy błyszcza jakby ujrzały sprawy wielkie i tak podniosłe, jak duch ludzki, kiedy skrzydła aż pod niebo rozwinie i gwiazdy nimi trąca?

Książkę tę napisała Śmierć. Nie ta straszna i przeraźliwa, pokutne zawodząca psalmy, lecz ta najpiękniejsza, do młodzieńca greckiego podobna, dumna i radosna Śmierć, hymn swój śpiewająca w upojeniu, oznajmiająca się zwycięskim krzykiem. A że Śmierć czasu na mizerne słowo nie trwoni, wiele w tej książce nie ma słów, tylko jakby same meldunki żołnierskie, krótkie, jak gruchnięcie karabinów, szybkie jak błysk szabli i wymowne, jak ostatnie "Jezus Maria"! Mało kto ja czytał, bo to nie jest książka oni o Tarzanie, ani o potworze Heu Heu ani o córce Wielkiego Księcia. To jest książka o umarłych. Nie drżyj spokojny człowieku! To jest książka o umarłych, lecz tak radosna, jak śpiew, tak wspaniała, jak hymn, a tak serce zgniłe krzepiąca, jak dobra nowina. Oto ją ukazuję wszystkim szlachetnym i tym wszystkim, którzy wierzą w ofiarę nojszczytniejszg i w ducha ludzkiego.

Nazywa się ona: "W obronie Lwowa i Kresów Wschodnich polegli od 1 listopada 1918 do 30 czerwca 1919 roku". Wydana we Lwowie nakładem Straży Mogił Polskich Bohaterów po to, aby za uciułane z tego grosze urządzić tym bohaterom cmentarzysko. Posłaliśmy tom temu skąpanemu we krwi Lwowowi piękne wiersze i słowa zachęty dla umierającego; teraz Lwów posyła nam swój suchy bilans tego czasu, straszliwy rachunek zysków i strat, okropne sprawozdanie i znowu niczego nie chce, oni pragnie, ani żąda, lecz chmurny wspomnieniem dostojny zwycięzca świadczy się przed całą Polską, że obowiązek swój spełnił do ostatniego tchnienia i krew z siebie wytoczył do ostatniej kropli. A że nie ma za co urządzać cmentarza dla mogił niepoliczonych, to chyba nie wstyd; trup Leonidasa też był nagi. I powiada: "kup, bracie Polaku, książkę tę, jeśli taka twoja wola, lecz jeśli nie kupisz, żalu o to nie będzie... myśmy nie żałowali naszych dzieci..."

A ja myślę, że gdyby tej książki, wśród cudownych najcudowniejszej w mig nie rozchwytano, to trzeba pójść na lwowski cmentarz, głową tam tłuc o darń ubogich grobów i wyć z serdecznego rozżalenia i rzec: "Cicho, cicho tam, chłopaki najdroższe... Nie należy płakać z żalu, bo pomyśli kto, żeście doprawdy tylko dzieci. Wy! - najwspanialsi żołnierze Rzeczypospolitej... Masz, smyku, jeden z drugim moje serce, bom taki sam nędzarz jak i ty... Zasadź sobie na grobie, niech ci rośnie... Tylko nie płacz, bekso z siedmioma kulami w piersi, bo przecież jeszcze się ktoś w Polsce taki znajdzie, kto tę twoją ksiażczynę kupi i grób ci za to przystroi i kwiatki posadzi niebieskie, jak twoje oczy"!...

Bo to w tym przeklętym Lwowie nigdy nie znają miary. Do diabła wreszcie z tym miastem, które wszystkim, jak sęp żarłoczny serce wyjada, jak i mnie wyjadło. Ni mniej, ni więcej tylko dwa tysiące grobów wydęło się w tej mieścinie psiakrewskiej, a wśród nich sto trzydzieści cztery, nie wiadomo nawet do kogo należy? Właściwie to wiadomo, stu trzydziestu czterech smyków, bosych i tak odartych, że nawet odartych z nazwiska, porwało karabiny i poszło na śmierć. Znam cię jeden z drugim! Tyś sprzedawał gazety pod hotelem George'a, a tyś uśmiechał się do mnie pędraku słodki, prosząc o niedopałek papierosa; tyś kradł jabłko w cudzym ogrodzie, a ty tak cichutko śpiący z rana od kuli w czole, nadaremnie udajesz niewiniątko i robisz miny, że mnie nie znasz. A któż to mi wytłukł kamieniem szybę, kiedyś się bawił w wojnę przy ulicy Mołeckiego? O, chłopaki wy moje, o cudne chłopaki, dzieci królewskie! - nie macie nazwisk, pewnie dlatego, że każde, choćby najwspanialsze, jest dla was za małe.

Gdzie indziej, w każdym innym mieście, na takim cmentarzu leżeliby w koleżeństwie złotym przynajmniej chłopcy. We Lwowie jest inaczej. Oczywiscie... oczywiście... Tu leżą i panienki słodkie i kobiety serdeczne, pomordowane, na pozycji poległe, albo tyfusem pobite; lwice i wilczyce, a z pozoru anioły modrookie, co obłędem niezmiernej miłości dotknięte, "Polską obłąkane", serca swoje, różom purpurowym podobne w serca bohaterów największych zmieniły. Miasto to straszliwe, ten Rzeczypospolitej pies wierny i czujny, nie tylko swoich uwiodło czarodziejskim urokiem, wszakże na tym cmentarzu leży czterech szlachetnych Francuzów i trzech Amerykanów szlachetnych w najserdeczniejszej komitywie ze sztubakami, z których jeden był nawet w siódmej klasie. O, Boże miłosierny! W tej książce jedynej są obrazki. Nikt ich nie oglądnie jak należy, bo jakżeż patrzeć przez łzy? ...Widać tylko twarzyczki młodziutkie, rozweselone oczy, rozmierzwione czupryny, studenckie mundurki, lecz się to wszystko zlewa i wszystko się majaczy. Jakżeż można potrzeć no setki pomordowanych dzieci? Ja znam już kilku chłopaków dobrze, bo wciąż tę książkę przeglądom i gadam z nimi, bo takie to młode i niewinne i samotne z obrazka patrzy jakby chudziątko najmilsze, matki szukał i wypatrywał, więc, kłamiąc niezręcznie gadam mu, że zaraz przyjdzie, bo tylko na chwilę wyszła po łakocie dla niego. A on, chłopak najdroższy, wierzy i do mnie się uśmiecha, lwowskie dziecko najdroższe.

Oto z tej książki złotej kilku przyjaciół moich, z którymi sobie gadam o naszym Lwowie: Bitschan Jerzy, nazywa się np. jeden. To mój ulubieniec, moje oczko w głowie. W niebie kochają wszyscy tego chłopaczka ślicznego, a Pan Bóg przechodząc, zawsze go po głowie pogładzi. Któż nie zna jego historii? Miał czternaście lat, kiedy napisał do ojca taki list: "Kochany Tatusiu! Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle sił, by służyć i wytrzymać. Obowiązkiem moim Jest iść, i gdy mam dość sił, bo braknie ciągle ludzi do wyswobodzenia Lwowa. .
Jerzy".

Raport mówi, że walczył w pierwszym szeregu. Padł od dwóch kul ekrazytowych.

O Jureczku, Jureczku! Wszyscyśmy załamali ręce, a "twoim obowiązkiem" była śmierć. Chłopczyku jedyny. Niech najbardziej złocisty promyczek słońca padnie dzisiaj na twoją mogiłę, a twojej Mamusi niech anioł otrze z oczów łzy. Niech cię Matka Boska przygarnie do siebie jak Matka i niech całuje twoje oczęta.

A obok patrzy na mnie z obrazka Miecio Ateński, poważny i smutny. Służył w karabinach maszynowych i poległ pod Dublanomi. Miał szesnaście lat. Stefek Fok, Jan Grabski, Zygmunt Gliński, Stefan Haraszkiewicz, Tadeusz Jaszcz - razem mają coś sześćdziesiąt parę lat. Śmierć wzięła ich w ramiona, płacząc. A cóż ty robisz na tym wielkim cmentarzu, mały chłopczyku, który się zowiesz Wilhelm Haluza? A ileż ty masz lat? Już piętnaście? Dziecino, dziecino. Twoje serce, kulami karabinów maszynowych podziurawione, ma tyle lat, co największe bohaterstwo. O, jakiś ty śliczny na obrazku, jaki dobry. Twój kolega, Tadzio Jabłoński, wiesz co uczynił? Miał czternaście lat i tak jak ty też uciekł z domu. Walczył jak bohater, bo mówił, że chce, aby się linia bojowa "prędzej do mamy zbliżyła", l zginął tak jak ty, tak ty... I Kornella Ludwiczek zginął i Włodek Krysakowski i Stach Lorenz. A Franka Manowardę de Jana, co miał piętnaście lat, zamordowali Ukraincy w Dawidowie. A Edward Mikołajski padł pod pocztą.

Zaraz ... Zaraz... wzsystko opowiem, ale nie mogę jednym tchem, bo mię coś w gardle ściska... Antoś Petrykiewicz miał trzynaście lat i był w drugiej klasie. Walczył na straszliwej reducie, na Górze Stracenia. Kiedy zginął, to jak ptaszę nikomu niewinne. A Józio Walawski miał 15 lat...

Któż spamięta, ile was tam było i w jakim wieku? Wszak i taki był, który miał zaledwie ponad dziesięć lat, lwiątko płowe. Iluż was tam było mniejszych od karabinu, to tylko Bóg jeden wie, który was przygarnął z miłością niezmierną, was i tych wszystkich towarzyszów waszych wąsatych i na wojnie bywałych, szewców, krawców, ślusarzy i te panienki, których nikt nie ucałował jeszcze tylko matka śmierć. Oto Bentschówna Irena - z ojca Niemca - kiedy się oddział cofa, chwyta za karabin i z wołaniem: "Bracia za mną naprzód!" - ginie, ugodzona kulą; Cholewianka Zofia - "szeregowiec legii kobiet" - ginie śmiercią nojcudowniejszą, Grabska Helena - uczenica, panienka słodka, poległa z bratem swoim Janem; Janina Prus-Niewiadomsko oczyma niewinnymi z wieczności patrząca, padła od kuli, ratując rannego żołnierza; Sulimirska Felicja, taka śliczna, że się jasno czyni od spojrzenia jej na obrazku, padła od kuli; Zofia Kościesza Wrońska walczyła w pierwszym szeregu jako "żołnierz l baonu 2 kompanii szturmowej" i kule ją posiekły, dziewczynę słodką.

Zdumiona była Śmierć i przerażona, nie nawykła, aby na pobojowisku zbierać dziewczęta. Lecz, że się to działo we Lwowie, nie było się czemu dziwić. Raczej co inne zdumieć ją powinno: oto czasem padali żołnierze, co bez głosu szli w bój i bez głosu umierali, śmiercią zacięci niemą. Takich żołnierzy nie widziała nawet ona - Śmierć. To byli lwowscy - głuchoniemi.

Oto jest krótka historia tego, co się znajduje w tej książce dostojnej. Jak z książki nabożnej, należy z niej czytać modlitwy. Lecz nie te napisane, lecz najserdeczniejsze modlitwy bez słów za dzieci nasze umęczone, za dziewczątka śmiercią pobite, za pomordowanych księży, za tysiące żołnierzy czystych i bez zmazy. A wy, cudowne Matki lwowskie, wspaniałe w bólu swoim i dumne ze swej męki, szepnijcie dziś najdroższym swoim grobom i synaczkom swoim, że sterana dusza moja i serce, zgryzotami pomięte, napełniło się dziś jasnością i niezmierną miłością tych grobów radosnych i promienistych; a niejedno w nich chłopię uśmiechnie się i szepnie: "nie płacz, mateczko moja... patrz jak nas wielbi i kocha ten człowiek!"



























KAMPANIA HISTORYCZNA Z INICJATYWY POLONIJNEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ
Cmentarz Obrońców Lwowa

Czas kampanii

Kampania przeprowadzona w portalu PAI oraz profilach społecznościowych PAI w sierpniu 2019

Charakter kampanii

Kampanię oparto na materiałach historycznych traktujących o obronie Lwowa i budowie Cmentarza Obrońców Lwowa zwanym Cmentarzem Orląt Lwowskich. Powstał cykl prezentowany w Internecie, w profilach społecznościowych PAI.

TŁO HISTORYCZNE KAMPANII

25 sierpnia 1971 roku władze radzieckie podjęły decyzję o likwidacji Cmentarza Orląt Lwowskich. Domu ostatecznego spoczynku dla harcerzy i studentów Politechniki i Uniwersytetu Lwowskiego, którzy ramię w ramię bronili Lwowa w czasie wojny 1918 r., jednocześnie jeden z najpiękniejszych cmentarzy wojennych w Europie, z pierwszej połowy lat 20. XX wieku.

Przy pomocy m.in. czołgów i maszyn budowlanych władze sowieckie zniszczyły kolumnadę cmentarza, próbowano też zniszczyć wielkie pylony Łuku Chwały, ostrzelano napisy na pylonach, zrównano z ziemią ułożone na półkolistych tarasach groby. Kamienne lwy, które stały przed łukiem triumfalnym, przewieziono na rogatki miasta. W katakumbach w 1975 roku umieszczono garaże i zakład kamieniarski.

To, co się stało z tymi, którzy byli pochowani w tych katakumbach, było przez lata owiane tajemnicą, nikt nie wiedział, gdzie zostali wywiezieni.

W roku 1989 pracownicy polskiej firmy Energopol, budującej elektrownię atomową w mieście Chmielnicki, w ramach swojego wolnego czasu zaczęli porządkować teren zdewastowanego cmentarza. Władze Ukrainy wielokrotnie wstrzymywały prace konserwatorskie na terenie cmentarza. Dopiero w 2005 roku Rada miejska Lwowa zgodziła się na dokończenie ustalonych w porozumieniu polsko-ukraińskim prac na cmentarzu.



POMYSŁ, PROJEKTY GRAFICZNE, REALIZACJA - © POLONIJNA AGENCJA INFORMACYJNA


PROJEKTY - WYDARZENIA - KAMPANIE - WYSTAWY
POLONIJNEJ AGENCJI INFORMACYJNEJ



W przypadku kopiowania materiału z portalu PAI

zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora - jeżeli jest wymieniony
i pełny adres internetowy artykułu wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem.