Biało-czerwona flaga na ORP „Błyskawica”


ORP „Błyskawica” to prawdziwy zabytek klasy zerowej – jest najstarszym zachowanym niszczycielem – weteranem II wojny światowej i jedynym bojowym okrętem alianckim, który uczestniczył aktywnie w działaniach przez cały okres wojny – od 1 września 1939 r. do 8 maja 1945 r. W listopadzie 1937 podniesiono na nim biało-czerowną flagę.

Niszczyciel zapisał się chlubnie w historii Marynarki Wojennej. W uznaniu swych wojennych zasług ORP "Błyskawica" został odznaczony orderem Virtuti Militari. Po zakończeniu wojny okręt powrócił do Gdyni. Obecnie to nie tylko okręt-muzeum pamiętający czasy II RP i bohater wojennych zmagań, ale także, a może przede wszystkim, okręt reprezentacyjny Marynarki Wojennej.

Podczas swojej służby przebył ponad 138 tysięcy mil morskich. Artyleria okrętu zestrzeliła 4 samoloty na pewno i kolejne 3 prawdopodobnie, wraz z innymi okrętami zatopiła 2 niszczyciele, 2 statki i kilka mniejszych jednostek. Podczas działań bojowych okręt trzykrotnie został poważnie uszkodzony, podczas wojny zginęło na nim 5 marynarzy, 48 było rannych.

W czasie wojny okręt działał na Morzu Północnym i Atlantyku, w kampanii norweskiej i ewakuacji wojsk sojuszniczych z Dunkierki, bronił Cowes przed atakami Luftwaffe, operował na Morzu Śródziemnym wspierając Maltę i działania inwazyjne w Afryce Północnej, osłaniał lądowanie aliantów w Normandii. Już po zakończeniu działań wojennych "Błyskawica", w ostatniej odsłonie likwidacji Kriegsmarine, wzięła jeszcze udział w "Operation Deadlight" – niszczenia przejętych niemieckich U-bootów.

Do kraju ORP "Błyskawica" wróciła 4 lipca 1947 r. W czynnej służbie pozostawała jeszcze przez 20 lat. Stan techniczny wyeksploatowanego okrętu pogarszał się jednak. Do tragedii doszło 9 sierpnia 1967 r. Podczas ćwiczeń wybuchły rurociągi parowe. Zginęło siedmiu marynarzy. To zakończyło aktywną służbę okrętu. Wyremontowany służył jeszcze jako bateria przeciwlotnicza w Świnoujściu. Wreszcie w 1975 r. wycofano go ze służby, aby stał się okrętem-muzeum.

Geneza

Po 123 latach zaborów, w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość oraz dostęp do morza. Nasz pas wybrzeża był dość krótki, jednak bardzo ważny ze względów strategicznych. Przede wszystkim umożliwiał swobodny handel międzynarodowy, należało więc zapewnić jego bezpieczeństwo.

Powstały plany stworzenia i rozbudowy floty wojennej. Mając na uwadze to, że potencjalny konflikt Polska miała toczyć z Niemcami lub Związkiem Radzieckim, a więc krajami dysponującymi armiami i flotami silniejszymi od polskiej postanowiono, że flota będzie prowadzić głównie działania obronne w oparciu o pola minowe, okręty podwodne i nieduże, ale nowoczesne okręty nadwodne. Wśród tych ostatnich najważniejsze i najbardziej wartościowe były 4 niszczyciele (wtedy zwane kontrtorpedowcami): 2 zbudowane na przełomie lat 20. i 30. we Francji ORP Burza i ORP Wicher oraz 2 nowocześniejsze, zbudowane w Anglii ORP Grom i ORP Błyskawica. Miały być one zdolne do walki z równymi, lub nawet przeważającymi siłami niszczycieli niemieckich lub radzieckich.

Po zakupieniu we Francji pierwszej pary kontrtorpedowców, dowództwo sił zbrojnych z marszałkiem Józefem Piłsudskim na czele było niechętne przeznaczaniu funduszy na kolejne drogie okręty, które uważano za zbędne. Dopiero do kryzysie gdańskim w 1932 roku, kiedy to manifestacja siły przeprowadzona przez ORP Wicher zmusiła władze wolnego miasta to ulegnięcia polskim żądaniom dostrzeżono sens posiadania takich okrętów. Rozpisano więc przetarg na dwa kolejne okręty w francuskich stoczniach. Zakończył się on jednak fiaskiem, ze względu na bardzo wysokie ceny zaproponowane przez Francuzów. Sukcesu nie przyniósł także drugi przetarg w którym wzięła tylko jedna stocznia. W trzecim przetargu udział wzięły stocznie brytyjskie, w tym Thornycraft i J. Samuel White. Najlepszy projekt przedstawiła właśnie stocznia Thornycraft, jednak ze względu na zbyt wysoką cenę wybrano stocznię J. Samuel White z Cowes na wyspie Wight.

Historia Błyskawicy rozpoczęła się 29 marca 1935 roku od podpisania umowy między Polską a stocznią w Cowes na dostarczenie dwóch niszczycieli uzbrojonych w działa 120 mm. Pół roku później, 1 października miało miejsce położenie stępki, a po upływie kolejnego roku, 1 października 1936 roku miała miejsce ceremonia wodowania. Matką chrzestną okrętu została Cecylia Raczyńska, żona ówczesnego ambasadora a późniejszego prezydenta na uchodźstwie. Budowę okrętu zakończono 1 października 1937 roku i skierowano go na próby morskie. Wykazały one między innymi konieczność wymiany śrub, gdyż okręt wpadał w wibracje. Po poprawkach, 25 listopada 1937 roku na okręt weszła pierwsza polska załoga pod dowództwem komandora podporucznika Tadeusza Podjazd-Morgensterna i wciągnięto polską banderę. 1 grudnia okręt przypłynął do Gdyni.

ORP Błyskawica

W swojej pierwszej konfiguracji okręt miał 114 m długości, 11,3 m szerokości i wypierał standardowo 1940-1975 ton (źródła się lekko różnią). Załogę stanowiło 190 marynarzy i oficerów. Uzbrojenie było dość silne: 7 dział kalibru 120mm Bofors w czterech wieżach: pierwsza od dziobu, na pokładzie dziobowym była pojedyncza. Pozostałe, tzn. druga na dziobie, w superpozycji i dwie na rufie były podwójne. Takie rozmieszczenie baterii dziobowej zabezpieczało podwójne działo przed zalewaniem podczas sztormu, ale miało jednak zły wpływ na stateczność okrętu. Pozostałe uzbrojenie okrętu stanowiły dwa podwójne działka przeciwlotnicze kalibru 40 mm, cztery podwójne karabiny maszynowe 13,2 mm, dwie potrójne wyrzutnie torped kalibry 533 mm oraz dwie wyrzutnie bomb głębinowych oraz miny.

Napęd zapewniały 3 kotły i 2 turbiny o łącznej mocy 54 000 KM, a prędkość maksymalna osiągnięta na próbach wynosiła 40 węzłów. Zasięg przy prędkości 15 węzłów wynosił 2000 i o ile na bałtyckie warunki był wystarczający, to jak się później okazało do eskorty konwojów na Atlantyku Błyskawica nie nadawała się zbyt dobrze. Takie same parametry miał bliźniaczy, zbudowany nieco wcześniej Grom. Dwa kolejne okręty, Orkan i Huragan, które miały zostać zbudowane już w Polsce miały mieć nieco większą wyporność, mocniejszą maszynownię i silniejsze uzbrojenie przeciwlotnicze.

Koszt budowy okrętu wynosił około 10 mln złotych (1,9 mln dolarów), czyli współcześnie 34 miliony dolarów (125 milionów złotych). Co istotne, była to cena bez uzbrojenia i części wyposażenia, które miało być dostarczone do stoczni przez stronę polską, lub zamontowane już po dostarczeniu okręty do kraju.

Z perspektywy czasu można założyć, że w warunkach bałtyckich Błyskawica, jako silnie uzbrojony, uniwersalny okręt mogłaby się sprawdzać dobrze w walce z nieprzyjacielskimi okrętami nawodnymi i podwodnymi. Była dość dobrze dopasowane do potrzeb PMW, okazała się być też całkiem udaną konstrukcją, podatną na modernizacje i spełniającą swoje zadania przez cały okres trwania wojny. Nie była tak silnie uzbrojona jak budowane w latach wojennych niemieckie duże niszczyciele, ale była od nich szybsza, a w porównaniu zaś z wieloma niszczycielami angielskimi, czy nawet amerykańskimi była silniej uzbrojona. Wadą, podobnie jak na dużych angielskich niszczycielach typu Tribal był układ maszynowni, które mogły zostać wyłączone pojedynczym trafieniem.

Peking

Po awansie pierwszego dowódcy Błyskawicy, nowym dowódcą został komandor podporucznik Włodzimierz Kodrębski. Do chwili wybuchu wojny służba okrętu płynęła bez większych wydarzeń. Dowództwo zdawało sobie jednak sprawę, że w razie wybuchu konfliktu tych kilka dużych okrętów znajdzie w ogromnym niebezpieczeństwie, gdyż będą priorytetowymi celami, głównie dla lotnictwa oraz cięższych okrętów. Opracowano więc plany ewakuacji okrętów do Anglii, tak aby nie zostały zniszczone w pierwszych dniach wojny. Plany „Peking” i „Nankin” zakładały wycofanie okrętów przed rozpoczęciem działań wojennych i zablokowaniem Cieśnin Duńskich. Różniły się między sobą szczegółami dotyczącymi czasu forsowania Cieśnin. „Nankin” zakładał, że odbędzie się to w nocy, „Peking” dawał w tej kwestii swobodę dowódcy.

30 sierpnia 1939 roku, tuż przed godziną 13 nadszedł rozkaz wykonania planu „Peking”. Dywizjon kontrtorpedowców w składzie Błyskawica, Grom i Burza opuścił Gdynię by 1 września popołudniu, już po wybuchu wojny dotrzeć do Edynburga. Wycofanie okrętów nie zostało dobrze odebrane ani przez załogi, ani przez społeczeństwo w Polsce, pozwoliło jednak przetrwać dwóm z trzech okrętów wojnę i prowadzić działania przeciw Niemcom. Okręty które pozostały, czyli Wicher, Gryf i liczne mniejsze jednostki zostały zmasakrowane przez lotnictwo – już 3 września w porcie na Helu zatopione zostały oba duże okręty.

Służba u boku Royal Navy

Wkrótce po przystąpieniu Wielkiej Brytanii do wojny, 3 września 1939 roku polskie okręty przystąpiły do współpracy z Królewską Marynarką Wojenną. Na burcie Błyskawicy namalowano nowy, zgodny z obowiązującymi w Royal Navy standardami znak taktyczny „H34”. 13 września Błyskawica otrzymała rozkaz przejścia do Liverpoolu, skąd miała eskortować statek przewożący do Polski samoloty Hurricane i Battle oraz zapasy bomb lotniczych i amunicji. Statek ten wypłynął 18 września do rumuńskiej Konstancy skąd samoloty miały trafić do Polski, jednak wskutek radzieckiej inwazji rejs zakończył się w Gibraltarze, Błyskawica zaś zawróciła do Anglii. Ten pierwszy rejs Atlantycki pokazał jednak, że o ile na Bałtyku problemy ze statecznością nie były tak istotne, to aby bezpiecznie pływać po wodach oceanicznych należy okręt odciążyć. Brytyjscy inżynierowie sugerowali usunięcie jednego z dział, o czym jednak nie chciała słyszeć załoga. Brano pod uwagę przebudowę całego pomostu, jednak zajęło by to zbyt dużo czasu.

Ostatecznie usunięto ciężkie i wysoko położone reflektory wraz z trójnogami zastępując je dalocelownikami, obniżono komin demontując jego kołpak i usunięto część łodzi ratunkowych. Łącznie pozbyto się ponad 50 ton balastu i obniżono środek ciężkości. Po tym krótkim remoncie okręty rozpoczęły służbę patrolową na wodach wokół Irlandii, a następnie na Morzu Północnym. Jak pisał komandor podporucznik Kon, oficer sygnałowy Błyskawicy:

„Anglicy jeszcze wówczas nie znali nas i mieli pełne prawo nie wierzyć w nasze wojennomorskie umiejętności, my zaś nie znaliśmy ich fleet worku. W zespołach szybkich niszczycieli floty, towarzyszących pancernikom i krążownikom (…) byliśmy przysłowiową kulą u nogi. Ponadto Grom i Błyskawica posiadały zapas paliwa nie pozwalający na dłuższy pobyt na morzu.(…) Do bliskiej eskorty konwojów (…)także się nie nadawaliśmy, nie mieliśmy bowiem asdiców”.

Podczas patroli przeprowadzano ataki na potencjalne okręty podwodne, okręt stał się także celem ataku torpedowego przeprowadzonego przez niemieckie samoloty 7 listopada. Prawdopodobnie był to pierwszy lotniczy atak torpedowy podczas drugiej wojny. Krótko potem Błyskawica ratowała załogi 2 statków które zatonęły na minach. 18 stycznia 1940 trafiła do Chatham na kolejny remont, który potrwał do marca. Po jego zakończeniu doszło do zmiany dowódcy – załogę już wcześniej opuścił komandor podporucznik Kodrębski, jego następca, Umecki wszedł w konflikt z załogą i także zakończył służbę na Błyskawicy. Nowym dowódcą został kmdr. ppor. Nahorski, dotychczasowy dowódca ORP Burza. Część doświadczonej już załogi została przeniesiona na nowy nabytek Polskiej Marynarki Wojennej, niszczyciel typu G, ORP Garland.

Przez kolejny miesiąc okręt pełnił zadania eskortowe, rozpoczął też działania w zespołach floty, między innymi eskortując okręty liniowe HMS Valiant i Rodney. Po niemieckiej inwazji na Norwegię, zespół polskich niszczycieli wyruszył do Narviku. 20 kwietnia niemiecki okręt podwodny U-9 przeprowadził atak torpedowy na Błyskawicę, jednak zawiodły magnetyczne zapalniki i torpedy wybuchły 100 metrów od naszego okrętu. Głównym zadaniem polskich okrętów było wspieranie wojsk walczących w rejonie Narwiku i odpieranie ataków lotnictwa.

Trudny przeciwnik

Właśnie Błyskawica została zapamiętana przez wielu niemieckich żołnierzy jako szczególnie dla nich uciążliwy przeciwnik: dumnie nosił polską banderę i strzelał w każdego Niemca w polu widzenia, zmuszając ich do krycia się w umocnieniach. 2 maja Błyskawica zostaje ostrzelana przez działa przeciwpancerne, doznając uszkodzeń maszynowni a kilku członków załogi odniosło rany. Wycofano ją, a jej miejsce zajął ORP Grom. Niestety 2 dni później ORP Grom został trafiony dwiema bombami lotniczymi i zatopiony. Przez kolejny tydzień Błyskawica operowała w fiordzie Rombak gdzie także stała się celem ataków niemieckiego lotnictwa, tym razem jednak bezskutecznych, zestrzeliwuje za to dwa samoloty.

Po niemieckim ataku na Francję, Belgię i Holandię polskie okręty zostały odwołane z powrotem do Anglii. Błyskawica patrolowała okolice Dunkierki, odbywając też rajd do tamtejszego portu w celu ewakuacji żołnierzy. Mimo ataków lotnictwa i okrętów podwodnych udało się jej nie odnieść uszkodzeń i trafić dwa kolejne samoloty. Pozostałe polskie okręty nie miały w tym czasie tyle szczęścia – Grom został wcześniej zatopiony pod Narwikiem, Orzeł zaginął, Wilk był poważnie uszkodzony po staranowaniu U-boota, a Burza po zbombardowaniu przez samoloty.

Błyskawica trafiła w tym czasie po raz kolejny do stoczni na lekką przebudowę – dostała w końcu asdic umożliwiający wykrywanie zanurzonych okrętów podwodnych, a w miejsce jednej wyrzutni torped zamontowano działo przeciwlotnicze kalibru 76 mm. W trakcie trwania remontu artyleria przeciwlotnicza okrętu zestrzeliła kolejny niemiecki samolot. W czerwcu zaszła też zmiana na stanowisku dowódcy. Mającego problemy ze zdrowiem Stanisława Nahorskiego zastąpił Wojciech Francki.

3 września 1940 roku, idąc w eskorcie dużego konwoju Błyskawica zaatakowała U-boota uszkadzając go. 3 tygodnie później, podczas rajdu w pobliżu francuskiego wybrzeża zatopiła kuter, wcześniej biorąc na pokład jego załogę. Później okręt miał niestety trochę pecha. 20 października zespół brytyjskich niszczycieli z Błyskawicą w składzie ruszył w pościg za 4 niszczycielami niemieckimi, nie udało się jednak wejść w kontakt z wrogiem. 26 października doszło do kolizji z frachtowcem „Kyle Rhea” która wymusiła miesięczną wizytę w stoczni. Dzień po jej opuszczeniu okręt został poważnie uszkodzony przez sztorm i kolejny raz musiał zostać naprawiony. Przy okazji naprawy zamontowano radar, którego okręt wcześniej nie miał.

Niestety pierwszy rejs po remoncie także nie był szczęśliwy, gdyż awarii uległ ster. Kolejny remont połączony został z przezbrojeniem okrętu mającym na celu wzmocnienie jego możliwości przeciwlotniczych i przeciwpodwodnych. W miejsce dotychczasowych 7 dział 120 mm okręt otrzymał 8 dział kalibru 102 mm o większym kącie podniesienia umożliwiającym strzelanie do celów powietrznych. W miejsce 3-calowego działa przeciwlotniczego powróciła wyrzutnia torped, a karabiny maszynowe zastąpiono działkami 20 mm. Wzmocnieniu uległo uzbrojenie do zwalczania okrętów podwodnych – zamontowano dodatkowe zrzutnie i miotacze bomb głębinowych.

Niezawodna eskorta konwojów

Można śmiało założyć, że modyfikacje te miały na miejscu przystosowanie okrętu do działań eskortowych, kosztem możliwości prowadzenia wyrównanej walki z innymi niszczycielami. Miało to związek ze wzrastającym zagrożeniem ze strony floty U-Bootów, których Niemcy budowali coraz więcej. Remont zakończył się w listopadzie 1941 roku, ale minął miesiąc zanim załoga została przeszkolona na nowym uzbrojeniu i wyposażeniu. W maju 1942 roku, podczas remontu po uszkodzeniach wywołanych sztormem w macierzystej stoczni w Cowes niszczyciel odpierał niemiecki nalot, a następnie jego załoga pomagała w ratowaniu rannych mieszkańców. Następnie, do października 1942 roku Błyskawica pełniła służbę konwojową i patrolową, od lipca znajdując się pod dowództwem Ludwika Lichodziejewskiego, wcześniejszego zastępcy dowódcy na ORP Grom i dowódcy zatopionego na minie ORP Kujawiak.

Od października Błyskawica zmieniła rejon działania. Pod koniec tego miesiąca eskortowała lotniskowiec HMS Furious dostarczający na Maltę myśliwce Spitfire, a na początku listopada wzięła udział w operacji „Torch”. Oprócz Błyskawicy brały w niej udział polskie statki pasażerskie Batory i Sobieski przewożące amerykańskich żołnierzy. Polskie jednostki brały udział w desancie pod Algierem. O ile sam desant i walki na lądzie przebiegały dość gładko, to niemieckie lotnictwo przeprowadzało wściekłe ataki na alianckie okręty. Jednym z jego celów był port w Bougie, którego broniła między innymi Błyskawica.

12 listopada, po przeprowadzeniu konwoju z Algieru okręt stał się celem licznych ataków lotniczych. Udało się je przetrwać, jednak nie bez strat. Okręt odniósł uszkodzenia, 4 członków załogi poległo, kolejny zmarł w szpitalu, a aż 46 było rannych. Okręt na krótko trafił do stoczni, by w grudniu powrócić w pobliże algierskiego wybrzeża, gdzie pełnił zadania eskortowe. W maju 1943 roku został lekko uszkodzony i powrócił do Anglii na remont trwający do listopada. W jego trakcie unowocześniono wyposażenie elektroniczne, oraz usunięto ukryte pod pokładem zrzutnie bomb głębinowych. W międzyczasie nowym dowódcą został Konrad Namieśniowski. Po zakończeniu remontu okręt został przebazowany do Scapa Flow na Orkadach, głównej bazy Royal Navy z której prowadzono operacje na Morzu Północnym i północnym Atlantyku.

Do maja Błyskawica eskortowała konwoje, by w końcu przepłynąć do Plymouth aby wziąć udział w lądowaniu w Normandii. Razem z innymi brytyjskimi i kanadyjskimi niszczycielami miała chronić siły inwazyjne przed niemieckimi jednostkami. I taka konieczność zaszła w nocy z 8 na 9 czerwca, kiedy na zachodnim końcu kanału la Manche, koło wyspy Ouessant zespół 8 niszczycieli, w tym 2 polskie: Błyskawica i Piorun natknął się na 4 niemieckie duże niszczyciele. Przewaga ilościowa aliantów nie była jednak decydująca, gdyż niemieckie niszczyciele były znacznie większe nawet od Błyskawicy, największej po stronie alianckiej i silniej uzbrojone: 2 z nich były niszczycielami typu 1936 i były uzbrojone w 5 dział kalibru 150 mm, podczas gdy niszczyciele alianckie miały działa kalibru 120 lub 102 mm. Nawet mimo większej ilości dział na Błyskawicy, pełna salwa Narvika (bo tak były nazywane niszczyciele typu 1936) była dwukrotnie cięższa.

Walka rozpoczęła się od wystrzelenia przez okręty niemieckie torped, szczęśliwie jednak ominiętych mimo ciemności przez jednostki alianckie. Następnie doszło do serii wymian ognia artyleryjskiego i próby ucieczki okrętów niemieckich. Ostatecznie okręty alianckie uniknęły większych strat, natomiast dwa niszczyciele niemieckie – Z-32 typu Narvik i ZH-1 zostały ciężko uszkodzone i zatopione. Duży udział w zatopieniu Z-32 miała Błyskawica.

Do kolejnego starcia z niemieckimi okrętami doszło 15 lipca, było jednak ono bardzo jednostronne, gdyż 3 alianckie niszczyciele, w tym Błyskawica zatopiły nieduży niemiecki statek i dwa eskortujące go uzbrojone trawlery. Kolejne pół roku, to znowu służba eskortowo-patrolowa, bez większych wydarzeń. Na początku 1945 roku, kiedy niemiecka Kriegsmarine nie przedstawiała już dużego zagrożenia Błyskawica trafiła do stoczni na kolejny duży remont, który zakończył się już po zakończeniu wojny.

Od 25 listopada 1945 roku, do 4 stycznia 1946 roku Błyskawica, ponownie pod dowództwem komandora porucznika Franckiego brała udział w operacji Deadlight, mającej na celu zniszczenie zdobytych przez aliantów U-bootów. Okręty podwodne na holu trafiały na miejsce w którym detonowano zgromadzone pod ich pokładami materiały wybuchowe. Niektóre okręty zrywały się z holu, lub nie dochodziło do eksplozji, wtedy były topione ogniem artylerii okrętowej. Błyskawica zatopiła co najmniej 11 z 116 przeznaczonych do zatopienia okrętów. Tak zakończyła się wojenna historia Błyskawicy.

W drodze do Polski

Nie znaczy to jednak, że polskie okręty od razu wróciły do ojczyzny. Uznanie przez rząd Wielkiej Brytanii komunistycznego rządu i zerwanie kontaktów z rządem emigracyjnym oraz demobilizacja Polskich Sił Zbrojnych skomplikowały sytuację zarówno załóg jak i okrętów. W maju 1946 roku wszystkie okręty Polskiej Marynarki Wojennej zostały przekazane pod opiekę Royal Navy, niezależnie czy zostały od niej wypożyczone, jak np. ORP Piorun, czy przed wojną należały do Polski, jak Burza i Błyskawica. Brytyjczykom nie było na rękę przekazywanie okrętów wraz z nowoczesnym wyposażeniem w ręce potencjalnego przeciwnika.

Brano pod uwagę przekazanie polskich okrętów innym krajom sojuszniczym. Ostatecznie postanowiono jednak, że okręty należące przed wojną do Polski będą mogły powrócić do kraju. Jako pierwsza wróciła właśnie Błyskawica – po czterodniowym rejsie, 4 lipca 1947 roku, po niemalże 8 latach od opuszczenia Gdyni w ramach operacji „Peking” . Co ciekawe, nie udało się skompletować pełnej załogi. Wielu marynarzy wolało pozostać na zachodzie, niż wracać do komunistycznego kraju. Zamiast blisko 200 marynarzy etatowo obsługujących okręt, do Polski przypłynęło 177 z czego tylko 32 postanowiło pozostać we flocie. Pozostali wrócili do cywila.

Znowu w Polsce

Po powrocie do Polski Błyskawica była największym i najbardziej wartościowym okrętem w odradzającej się Marynarce Wojennej. Oprócz niej służyły przedwojenne, odnalezione w Travemunde trałowce Mewa, Czajka, Rybitwa i Żuraw, internowane w 1939 roku w Szwecji okręty podwodne Sęp, Ryś i Żbik, które jako pierwsze powróciły w październiku 1945 roku oraz 9 trałowców, 12 ścigaczy i 2 kutry torpedowe otrzymanym na przełomie marca i kwietnia 1946 roku od ZSRR.

Ze względu na brak wyszkolonej załogi początkowo wykorzystywano Błyskawicę jako okręt szkolny. W 1949 roku ponownie zakwalifikowano ją jako okręt zdolny do prowadzenia działań bojowych, chociaż duże problemy sprawiało brytyjskie wyposażenie i uzbrojenie, do którego nie było ani części zamiennych ani nawet zapasu amunicji. Podjęto więc decyzję o przezbrojeniu okrętu na uzbrojenie wzorów radzieckich. Brytyjskie działa artylerii głównej kalibru 102 mm zamieniono na radzieckie kalibru 100 mm o zbliżonych parametrach, przeciwlotnicze Boforsy 40 mm i Oerlikony 20 mm zastąpiono działkami 37 mm. Zmieniono też wyrzutnie torped i miotacze bomb głębinowych. Co ciekawe, kolejne przebudowy Błyskawicy spowodowały, że okręt znacznie przytył, z niecałych 2000 do ponad 2600 ton.

W kolejnych latach niszczyciel prowadził typową służbę we flocie. Brał udział w ćwiczeniach, przeprowadzał też dość liczne wizyty kurtuazyjne w wielu portach jako okręt flagowy, między innymi w maju 1965 roku Błyskawica i nowy ORP Grom (drugi okręt o tej nazwie, wydzierżawiony od ZSRR w 1957 niszczyciel typu 30bis, Smiełyj) gościły w Narwiku, w 25-tą rocznicę zatopienia pierwszego ORP Grom.

W tym czasie okręt był już przestarzały i mocny wyeksploatowany. Prawdopodobnie przez duże zużycie maszynowni 9 sierpnia 1967 roku doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Chwilę po godzinie 9 rano, podczas ćwiczeń w kotłowni okrętu pękł przewód parowy wysokiego ciśnienia. Na miejscu, wskutek ran i poparzeń zginęło 4 marynarzy, 3 kolejnych zmarło mimo szybkiego nadejścia pomocy. Naprawę okrętu uznano za nieopłacalną, przeklasyfikowano więc Błyskawicę na okręt obrony przeciwlotniczej i przeholowano do Świnoujścia.

Okręt-muzem

W 1974 roku uznano, że uzbrojenie Błyskawicy nie spełnia już potrzeb współczesnego pola walki, zwłaszcza w kwestii zwalczania celów powietrznych, postanowiono więc, że Błyskawica zostanie okrętem-muzeum i zastąpi pełniącą tę funkcję od 1960 roku Burzę. Okręt przeholowano do Gdyni i zacumowano przy Molu Południowym, w pobliżu Skweru Kościuszki. Przebudowano nieco wnętrze okrętu aby umożliwić jego zwiedzanie. Kilka pomieszczeń na rufie zostało zmienionych w sale wystawowe w których prezentowane są eksponaty związane z historią Polskiej Marynarki Wojennej, opisane są także najważniejsze wydarzenia z jej dziejów.

Od 1 maja 1976 roku okręt w sezonie letnim jest dostępny dla zwiedzających.

Oprócz wystawy wewnątrz okrętu można także zwiedzić jego maszynownię, oraz większą część pokładu, na którym prezentowane jest uzbrojenie okrętu, zarówno to z ostatniego okresu jego eksploatacji, jak i z czasów kiedy służył u boku Królewskiej Marynarki. Dostępne dla zwiedzających są dziobowa i rufowa wieża artylerii głównej, miotacze bomb głębinowych i wyrzutnia torped z częściowo rozmontowaną torpedą. Dla osób chociaż minimalnie interesujących się historią i militariami, wizyta na ORP Błyskawica wydaje się być pozycją obowiązkową.

Co ciekawe, ORP Błyskawica mimo że nie znajduje się w aktywnej służbie, wciąż znajduje się w rękach Marynarki Wojennej i wciąż służbę na niej odbywają marynarze. Okręt wciąż jest wykorzystywany w uroczystościach państwowych. W tym roku, 11 listopada ma wziąć udział w obchodach 100-lecia niepodległości państwa polskiego i oddać salwę honorową.



TROCHĘ HISTORII, TROCHĘ KULTURY - INDEX



KOPIOWANIE MATERIAŁÓW Z CZĘŚCI HISTORIA-KULTURA PORTALU PAI - ZABRONIONE

Zgodnie z prawem autorskim kopiowanie fragmentów lub całości tekstów wymaga pisemnej zgody redakcji.



DZIAŁ HISTORIA/KULTURA PAI ODWIEDZIŁO DOTYCHCZAS   9994372 OSÓB





Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2022

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów