Polonia – Rok 1863

Jan Matejko


"Polonia – Rok 1863" to jedyny obraz Jana Matejki bezpośrednio odwołujący się do bieżących wydarzeń. Malowany po upadku powstania styczniowego, nigdy nieukończony, światło dzienne ujrzał dopiero po kilkunastu latach.

Gdy w 1864 roku Matejko rozpoczął pracę nad tą kompozycją, miał zaledwie dwadzieścia sześć lat. Dopiero co ukończył swój pierwszy wielki obraz historyczny, jakim było "Kazanie Skargi". Planował już stworzenie "Rejtana – Upadku Polski", ale poruszony przebiegiem powstania postanowił najpierw skupić się na tej tematyce.

Matejko przedstawił alegoryczną scenę rozgrywającą się we wnętrzu starego kościoła. Ciasną przestrzeń zamyka ołtarz widoczny po lewej stronie i krucyfiks na ścianie po prawej. Do ściany przybity został arkusz z rokiem "1863" w nagłówku. Nad nim wisi herb Cesarstwa Rosyjskiego z czarnym dwugłowym orłem.

Statyczną kompozycję obrazu można podzielić na trzy strefy. Wzrok przykuwa centralna scena, którą Maria Poprzęcka nazwała "kuźnią męczeństwa", a więc "zakuwanie w kajdany personifikacji Polski i po obu stronach skonfrontowane ze sobą dwie grupy: ciemiężycieli i ofiar".

Młoda kobieta w czarnej sukni klęczy przed kowadłem, na którym złożyła ręce. Spod półprzymkniętych powiek patrzy z pogardą na swoich oprawców. Symbolika była dla odbiorców jasna: to cierpiąca, ale dumna Polonia zniewolona przez rosyjskiego zaborcę. Obraz funkcjonował nawet pod tytułem "Zakuwana Polska".

Strapiony kowal ze spuszczoną głową, przymuszony do swojej niewdzięcznej roli, czeka w gotowości z młotem w ręku. Przygotowane dla Polonii kajdany leżą u stóp mężczyzn w rosyjskich mundurach. Krępa sylwetka, okrągła, czerwona twarz, siwy wąs nad wygiętymi w grymasie ustami – za czasów Matejki nikt nie miał wątpliwości, że to Michaił Murawjow, generał-gubernator Litwy, który podczas krwawego stłumienia powstania styczniowego zyskał przydomek "Wieszatiel".

Drugi oficer, ukazany z profilu mężczyzna o ciemnym zaroście, miał być wzorowany na namiestniku Fiodorze Bergu, który brutalnie rozprawił się z powstańcami w Królestwie Polskim. Nieprzypadkowo to on surowo spogląda na Polonię. Nieco dalej, u stóp Murawjowa leży jego ofiara, czyli zamęczona Litwa. Na posadzce obok ciała kobiety widać zarys nagrobnej płyty. Jak zauważył Janusz Wałek, detal ten można interpretować jako symbol "krwawej ofiary złożonej na »grobie ojców«".

Obok kowadła widoczna jest Ruś w białej szacie, próbująca się uwolnić z rąk strażnika, który przemocą odrywa ją od Polonii. Rosjanina stara się powstrzymać polski więzień, ale to daremny wysiłek. Inny żołnierz wymierzył w pierś młodego Polaka kolbę karabinu. Ostrze bagnetu wycelowane jest w krucyfiks. Zdaje się, że rosyjski żołdak nieświadomie powtarza gest rzymskiego żołnierza, który ranił w bok ukrzyżowanego Chrystusa.

Całej scenie przyglądają się z bólem siedzący po prawej stronie więźniowie, zapewne czekający na zesłanie na Sybir. Twarz matki – może już wdowy? – tulącej niemowlę wyraża przerażenie. Mężczyzna z ramieniem na temblaku konwulsyjnie zacisnął pięść, jakby szykując się do obrony. Przed pochopnym czynem wstrzymuje go brodaty kapucyn. Zakonnik opiekuńczym gestem obejmuje także chłopca kulącego się u ich nóg. Po lewej stronie, za generałami, kłębią się rosyjscy żołdacy bezczeszczący kościół. Część wspięła się na ołtarz, wznosząc toast. Jeden z żołnierzy narzucił na siebie nawet księżowski ornat, a w rozłożonych rękach wznosi butelkę wódki i kielich mszalny. Jego poza zdaje się groteskowym odbiciem wiszącego na przeciwległej ścianie krucyfiksu.

Nieukończony w 1864 roku obraz przeleżał w pracowni Matejki kilkanaście lat. W 1879 roku dzieło kupił Władysław Czartoryski, który przeniósł do Krakowa puławskie zbiory swojej matki, Izabeli Czartoryskiej. Według przekazu Mariana Gorzkowskiego, powiernika artysty, zapłacił dwa tysiące guldenów, a Matejko przed sprzedażą jeszcze nieco wykończył kompozycję.

Płótno trafiło do sali historycznej w nowo utworzonym Muzeum Książąt Czartoryskich, gdzie jego tragiczna wymowa miała kontrastować z zabytkami ukazującymi dawną potęgę Rzeczypospolitej. Ogólny sens dzieła był dla odbiorców czytelny. Niektórzy postrzegali go bardziej dosłownie, jako scenę z powstania styczniowego, inni trafnie odczytywali warstwę symboliczną.

Jak zanotował Gorzkowski, pierwotny tytuł obrazu brzmiał "Z wypadków warszawskich". Krytycy zauważali, że w tym niezwykłym dla dorobku Matejki obrazie widać pokrewieństwo z twórczością Artura Grottgera. Łączyła je nie tylko powstańcza tematyka, lecz także cały repertuar motywów: zakuwanie Polonii, sprofanowanie świątyni czy przybijanie afiszy. Również personifikacja Polski przywodzi na myśl charakterystyczną bohaterkę wielu kompozycji Grottgera, czyli młodą kobietę w żałobie narodowej. Matejce pozowała w 1864 roku świeżo poślubiona żona Teodora.

Matejkowska interpretacja Polonii nie wszystkim przypadła jednak do gustu. Recenzent krakowskiego "Czasu" w 1880 roku pisał:

Postać w każdym razie niepospolita, typ bardzo piękny i z tą szlachetną dumą żywcem zda się pochwycony z natury, ma jednak wadę, która go stawi od innych niżej; jest coś nienaturalnego w postawie tej klęczącej kobiety, trochę afektacji, trochę pozy.

Podobnego zdania był Stanisław Tarnowski, autor monografii Matejki wydanej w 1897 roku:

Wyprężenie rąk, odwrócenie głowy, spuszczenie powiek, wysunięcie dolnej szczęki, wszystko to, co ma oznaczać bohaterską obojętność na męczeństwo, jest tylko tą pogardliwością łatwą, sztuczną, rutynową, jaką nadają minom swoim złe aktorki, kiedy chcą być godne i heroiczne.

Nieukończone dzieło Matejki wyróżniało się szkicową formą. Wiele fragmentów pozostało ledwie zarysowanych, a kolorystykę całości zdominowała brunatna podmalówka. Część recenzentów podkreślała jednak, że surowa kreska i stonowane barwy korespondowały z przygnębiającą tematyką. Dziennikarz "Czasu" podkreślał:

Koloryt poważny, ciemny, niemający wcale jaskrawych i gorących odbłysków, jakie się spotykają w innych utworach artysty, robi wrażenie nader korzystne i harmonizuje dobrze z pomysłem oraz treścią obrazu



Jan Matejko, "Polonia – Rok 1863", 1864, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie



TROCHĘ HISTORII, TROCHĘ KULTURY - INDEX



KOPIOWANIE MATERIAŁÓW Z CZĘŚCI HISTORIA-KULTURA PORTALU PAI - ZABRONIONE

Zgodnie z prawem autorskim kopiowanie fragmentów lub całości tekstów wymaga pisemnej zgody redakcji.



DZIAŁ HISTORIA/KULTURA PAI ODWIEDZIŁO DOTYCHCZAS   9999794 OSÓB





Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2022

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów