Legiony Polskie we Włoszech


9 stycznia 1797 Jan Henryk Dąbrowski podpisał z rządem Republiki Lombardzkiej umowę dotyczącą utworzenia polskich oddziałów w służbie i na żołdzie tejże Republiki. Oddziały otrzymały nazwę "Legiony Polskie Posiłkujące Lombardię", mundury i sztandary były zbliżone do polskich, język komend i stopnie wojskowe również były polskie. Na szlifach widniał włoski napis "Ludzie wolni są braćmi". Kokardy przypięte do mundurów były trójkolorowe w nawiązaniu do rewolucji francuskiej, symbolizując sojusz i protekcję Republiki. Oficerom i żołnierzom nadano obywatelstwo lombardzkie wraz z prawem powrotu do kraju, jeśli Lombardia nie będzie ich już potrzebować.

20 stycznia Dąbrowski wystosował odezwę, w której zachęcał Polaków do wstąpienia w szeregi nowej formacji zbrojnej:

„Wierny ojczyźnie mojej do ostatniego momentu, walczyłem za jej wolność pod nieśmiertelnym Kościuszką. Upadła ona przed przemocą i nie pozostaje nam, jak pocieszające wspomnienie, żeśmy krew przelewali za ziemie przodków naszych, żeśmy widzieli nasze chorągwie zwycięskie pod Dubienką, Racławicami, Warszawą i Wilnem. Polacy, nadzieja powstaje! Francja zwycięża, ona się bije za sprawę narodów, starajmy się osłabić jej nieprzyjaciół. Francja pozwala nam schronienia, czekając lepszych losów dla kraju naszego, idźmy pod jej chorągwie, te są znakiem honoru i zwycięstwa. Legiony polskie formują się we Włoszech, na tej ziemi, niegdyś świątyni wolności. Już oficerowie i żołnierze, towarzysze trudów naszych i męstwa są ze mną, już się bataliony formują. Przybywajcie, koledzy, rzucajcie broń, którą wam nosić przymuszono, bijmy się za sprawę wspólną wszystkich narodów, za wolność pod walecznym Bonaparte, zwycięzcą Włoch! Triumfy Rzeczypospolitej Francuskiej są naszą jedyną nadzieją, za jej pomocą i jej aliantów może zobaczymy jeszcze domy nasze, któreśmy z rozrzewnieniem porzucili”.

Utworzenie legionów było wynikiem splotu specyficznych okoliczności. W XVIII wieku prowadzenie wojny wymagało już odpowiedniego przygotowania teoretycznego, lecz wciąż było domeną szlachty i arystokracji - w większości państw pozbawionej już dominującej roli politycznej i ekonomicznej. Spowodowało to wyłonienie się grupy zawodowych wojskowych - oficerów. Ich głównym źródłem utrzymania była służba w armii i związane z tym dodatkowe "korzyści", a nie, jak wcześniej - majątki ziemskie. Ludzie Ci, często przymuszeni sytuacją finansową, szukali zatrudnienia tam, gdzie się dało, nie ograniczając się do państwa z którego pochodzili. Nie wywoływało to niesmaku w kręgach towarzyskich, gdyż szlachta rzadko ginęła na wojnie i postrzegała ją raczej w kategoriach konkurencji niż walki na śmierć i życie.

W szeregi nowej formacji licznie włączali się polscy jeńcy i dezerterzy z armii austriackiej, a także oficerowie stanowiący polskie wychodźstwo na terenie Włoch i Francji. W błyskawicznym tempie kilku miesięcy, jesienią w Legionach służyło już ponad osiem tysięcy żołnierzy. Sam Dąbrowski zdawał się być zdumiony skalą z jaką zasilana była jego nowa formacja. W swoich pamiętnikach pisał:

„(…) Rekrutacya i organizacya nasza postępowała przewybornie; – od czasu do czasu major Tremo nadsyłał nam wielką liczbę nowo-zaciężnych z Dyżonu(…)”

Rozwój sztuki wojennej polegał wówczas głównie na doskonaleniu taktyki, strategii, logistyki oraz wystawianiu jak największych armii. Postęp techniczny miał mniejsze znaczenie. Sprawni oficerowie byli na wagę złota. Z drugiej strony od szeregowych żołnierzy nie wymagano zbyt wielu umiejętności - niczego, czego energiczny oficer nie mógłby im wbić kijem do głowy. Dopiero rewolucyjna Francja zmieniła podejście do żołnierza - w innych państwach niewiele się zmieniło pod tym względem do końca wieku.

I Rzeczpospolita nie była państwem z silną armią, jednak miała swój korpus oficerski, który po uchwaleniu Konstytucji 3 maja (powołującej do istnienia 100 tys. armię) zaczął się gwałtownie rozrastać. Rozbiory położyły kres istnienia Rzeczypospolitej i jej korpusu oficerskiego. Kompletne zlikwidowanie państwa było aktem wówczas niesłychanym. Na to nałożyły się idee szerzone przez rewolucję francuską i później insurekcję kościuszkowską - obalenia władzy despotów na rzecz wolności, równości i braterstwa. Polska szlachta, w tym wojskowi, nie mogli się pogodzić z utratą państwa. Oficerowie nie potrafili i nie chcieli zmieniać zajęcia, a wizja walki w którejś z armii zaborczych była nie do zniesienia - nawet jeśli wielu z nich służyło już wcześniej w armiach państw ościennych, jak np. sam twórca Legionów Jan Henryk Dąbrowski, oficer armii saskiej.

Była jednak nadzieja, że rozbiory są tylko nieszczęściem tymczasowym. Sytuacja w Europie była napięta, a sojusze chwiejne. Rewolucyjna Francja walczyła zaciekle z Prusami (do maja 1795) i Austrią. Obydwa te państwa prowadziły rekrutację na ziemiach polskich. Stąd zrodził się pomysł, by odtworzyć polską armię przy boku Francji. Oficerów-emigrantów nie brakowało, zaś żołnierzy planowano pozyskać z obozów jenieckich spośród dezerterów. Tych nie brakowało, gdyż chłopi polscy służyli w armii przymusowo, więc też i ochoczo szli do niewoli. Hasła narodowe w połączeniu z dużo bardziej ludzkim podejściem do żołnierza - na wzór armii francuskiej - miały ich zachęcić do nowej polskiej siły zbrojnej.

Rząd francuski nie był przekonany o użyteczności Polaków i nade wszystko nie miał zamiaru im płacić. Wpadł jednak na pomysł, jak wybrnąć z tej sytucji - odesłał polskich oficerów do północnych Włoch, gdzie walczący z Austrią konsul francuski Napoleon Bonaparte utworzył satelickie państewko Republiki Lombardzkiej. Z jego polecenia rząd Republiki wziął na żołd Polaków.

W swoich pamiętnikach Dąbrowski odnotował tragiczną sytuację materialną armii, wskazując przy tym na doskonałe morale i oddanie sprawie polskiej niepodległości:

„Wojsko nasze było źle ubrane i niepłatne. Więcej jak czterdziestu oficerów nadliczbowych znajdowało się w korpusie. Większa ich liczba robiła przez patriotyzm służbę pod-oficerów, reszta zastępowała oficerów chorych lub nieobecnych. Rząd nie chciał im przyznać nawet żywności w racyach: Niektórzy z nich więcéj zamożni, utrzymywali się kosztem własnym, a oficerowie w czynnéj służbie odstępowali innym jedne dziesiątą część swego miesięcznego żołdu, i dzielili się z nimi swémi racyami i kwaterami. Żołnierze z przyczyny drogości życia, byli jak najgorzéj żywieni”.

W maju 1797 w szeregach Legionów było już około 7 tys. żołnierzy, głównie Polaków przebywających na emigracji oraz polskich jeńców i dezerterów z armii austriackiej generała Dagoberta Wurmsera w Mantui , wcielonych do niej uprzednio i zmuszanych do walki z Francuzami. Utworzone zostały dwie legie po 3 bataliony każda. Dowódcą pierwszej legii był gen. Józef Wielhorski, drugiej gen. Franciszek Rymkiewicz. Dąbrowski wprowadził w legionach nowoczesny system dowodzenia na wzór francuski, zniósł kary cielesne, dał możliwość awansu również żołnierzom niemającym pochodzenia szlacheckiego, nakazał naukę czytania, pisania oraz podkreślanie polskości formacji.

Choć legioniści nie mieli okazji do przysłużenia się Polsce, to ich historia - wspomnijmy choćby o skomponowaniu Mazurka Dąbrowskiego - przyczyniła się walnie do rozbudzenia polskiej świadomości narodowej, zarówno wśród polskiej szlachty, jak i zwykłych obywateli.

W działalności legionów polskich można dopatrywać się pierwszych militarnych dążeń w kierunku odzyskania niepodległości. Mimo, że marsz Dąbrowskiego z ziemi włoskiej nie doprowadził Polski do wolności i suwerenności, to ukształtował nieustępliwego ducha walki. Mentalność, która przetrwała w świadomości kolejnych pokoleń, by w końcu dać początek Legionom Polskim, utworzonym w 1914 roku, z których część kadry mogła służyć już w Polskich Siłach Zbrojnych.

Legiony na Santo Domingo

Opowiadając o Legionach należy wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie ich historii. Zamiast walczyć o niepodległość Polski, musieli tłumić zryw wolnościowy mieszkańców Santo Domingo gdzieś na drugim końcu świata.

W 1802 roku czarni niewolnicy, przejmując hasła rewolucji francuskiej, wzniecili powstanie. Wojska bonapartystycznej Francji, w tym żołnierze rozformowanej już Legii Naddunajskiej (Legiony Polskie), miały powstrzymać rewolucję haitańską. Stało się jednak inaczej. Legioniści niechętnie walczyli z powstańcami. Byli także, jak pokazują źródła historyczne, lepiej traktowani przez zrewoltowanych niewolników. Część legionistów nie kryła sympatii dla powstańców, za co dowódcy francuscy grozili im sądem wojennym. Około 400 Polaków przeszło na stronę rebeliantów i pomagało w walce z Francuzami.



TROCHĘ HISTORII, TROCHĘ KULTURY - INDEX



W przypadku kopiowania materiału z portalu PAI

zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora - jeżeli jest wymieniony
pełny adres internetowy artykułu wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.