Antoni Wiwulski


„Otrzymałem dyplom Akademii Architektury w Wiedniu, zwyciężyłem we wszystkich niemal konkursach organizowanych przez Wydział Architektury. Uczyłem się też rzeźby samodzielnie. Teraz wstępuję do Akademii Sztuk Pięknych w Paryżu. Kocham rzeźbę, lubuje się w tych kamiennych, a przecież jakże żywych kształtach!” – mówił młody Antoni Wiwulski. Ta pasja i talent przyniosły rezultaty.

Antoni Wiwulski urodził się w Rosji w Tołmie, guberni archangielskiej, na dalekiej Północy dnia 20 lutego 1877. W Tołmie nie było ani kościoła, ani księdza katolickiego. Pani Wiwulska wybrała się latem z sześciomiesięcznym synem w rodzinne strony, gdzie chłopiec został ochrzczony i otrzymał imię ojca - Antoni.

Po śmierci ojca matka przeniosła się w strony rodzinne do Mitawy (obecnie na Łotwie), gdzie zamieszkała u krewnych. W gimnazjum młodemu Wiwulskiemu nie wiodło się. Gdy przeszedł do klasy szóstej matka postanowiła wywieźć go za granicę do konwiktu Ojców Jezuitów w Chyrowie w województwie lwowskim. Gimnazjum w Chyrowie cieszyło się wielką reputacją w byłej Austrii.

Był to rok 1893. Matka po odbytej wraz z synem podróży i spędzeniu z nim wakacji powróciła na Litwę. Następne lata - to studia w Wiedniu w Akademii Architektury, którą ukończył z odznaczeniem w 1901 r. W Paryżu Wiwulski rozwinął wytężoną pracę artystyczną, która zjednała mu ogólne uznanie. Pomimo pracy naukowej i artystycznej, modlitwy i ascezy nawiązał ożywione stosunki towarzyskie z Polonią w Paryżu. Bywał często w domu patriarchy polskiego wychodźstwa, Władysława Mickiewicza, syna Wieszcza Narodu, tu zapoznał się z Ignacym Paderewskim, któremu przypadł wielce do serca. Ignacy Paderewski doszedł do wniosku, że powinien uczcić zbliżającą się 500-letnią rocznicę zwycięstwa pod Grunwaldem ufundowaniem wspaniałego pomnika w Krakowie, którego autorem będzie Wiwulski. Nieoczekiwana propozycja Paderewskiego przywróciła do życia młodego człowieka "o ciemnych rozpalonych gorączką oczach". Znaczenie Pomnika Grunwaldzkiego, jako trwałej ozdoby królewskiego Krakowa przerósł zasięg manifestacji społeczeństwa 15 lipca 1910 r., w dniu odsłonięcia dzieła Antoniego Wiwulskiego.

Wkroczenie Niemców do Wilna przeżył Wiwulski zamknięty w swym kościele, którego budową był zafascynowany. Wielki, modernistyczny kościół miał stanąć na Pohulance. Niemcom Wiwulski imponuje. Ciekawość ich prowadzi aż do osoby artysty, którego zasypują zamówieniami na własne portrety, popiersia. Wydarzenia dziejowe jednak oferują Wiwulskiemu bardziej doniosłe zajęcie.

Wkrótce, już w 1916 roku wzniesiono w Wilnie Krzyże Wiwulskiego - pomnik Trzech Krzyży, który z czasem stał się symbolem miasta.. W następnym roku 1917 obchodzono 100-lecie śmierci Tadeusza Kościuszki. W północnej ścianie kościoła św. Jana została umieszczona pamiątkowa tablica projektu Wiwulskiego. Kościół pusty po licznych przeróbkach, z barokową wyspą ołtarzy stłoczonych wewnątrz prezbiterium, zapełnił się z czasem epitafiami, podobiznami zasłużonych dla Wilna ludzi. I właśnie tu znalazła się ostatnia praca Wiwulskiego, zanotowana przez kronikarzy.

Był listopad 1918 roku. Niemcy kapitulowały, ich wojska zostały rozbrojone przez miejscową ludność. Mieszkańcy Wilna natomiast uznali, że przyszedł czas na nowo odtworzyć własną historię, zaczęto organizować oddziały Samoobrony Wileńskiej. Do Wiwulskiego mówiono: „Pan nie ma prawa wstępować do wojska, gdyż rozpoczął pan stawiać kościół, a kto go skończy?" Odpowiedział „Jeśli Bóg uzna mnie za godnego, nie zginę, a jeśli się znajdzie godniejszy, to na cóż mam życie oszczędzać". Otrzymał zadanie patrolowania rejonu Zarzecza. Wiał zimny, przenikliwy wiatr od Wilenki. Widok jednego z żołnierzy budził największe politowanie, któremu nie mógł oprzeć się Wiwulski. Ściągnął ze swoich ramion płaszcz i okrył nim biedaka. Losów tamtego żołnierza nie znamy, Wiwulskiego zaś wkrótce opanowała silna gorączka. Jak św. Marcin oddał swoje okrycie, po czum sam zachorował. To były ostatnie dni Wiwulskiego.

Zmarł 3 stycznia 1919 roku. Został pochowany w podziemiach projektowanego przez siebie kościoła Przenajświętszego Serca Jezusa. Mówiono powszechnie "zmarł Święty". W pogrzebie wzięły udział ogromne tłumy.

84-letni Władysław Mickiewicz, syn Wieszcza Narodu, złożył na Grobie Wiwulskiego wiązankę chryzantem. Obejrzał również ostatnie pamiątki po Wiwulskim, znalezione w kieszeniach jego ubrania: kawał czarnego chleba, 20 kopiejek, obrazek Najświętszego Serca Jezusowego, różaniec i własnoręcznie zapisana karteczka z sentencjami św. Teresy: "Nie smuć się niczem - Nie drżyj przed złej doli biczem - Wszystko to pył - Bóg jest niezmienny - A cel twój promienny - Zdążaj wytrwale co sił - W kim Bóg siedlisko - obrał na wszystko - Ten będzie.... żył."

Oprócz tych przedmiotów Wiwulski miał bardzo niewiele z ziemskiego majątku. Żył do końca w biedzie, podobnie jak na początku swej działalności artystycznej. Ksiądz Walerian Meysztowicz po śmierci artysty powiedział: „Antoni Wiwulski….poznałem go w roku 1918 roku, rok przed śmiercią…był to głęboko wierzący człowiek. Wysoki, wychudzony, schorowany, ale zawsze starannie ubrany. Ciemne, falowane włosy. I te jasne, wesołe, sypiące iskrami oczy. Z całej jego postaci biła dobroć, jasność, wesołość.”

A. Wiwulski pozostawił po sobie stosunkowo niewiele dzieł, ale zapamiętano go jako człowieka głęboko wierzącego – świętego i budzącego powszechne uznanie za jego polski patriotyzm. Obecnie jego grób znajduje się na cmentarzu na Rossie w Wilnie.



TROCHĘ HISTORII, TROCHĘ KULTURY - INDEX



W przypadku kopiowania materiału z portalu PAI

zgodnie z prawem autorskim należy podać źródło:
Polonijna Agencja Informacyjna, autora - jeżeli jest wymieniony
pełny adres internetowy artykułu wraz z aktywnym linkiem do strony z artykułem oraz informacje o licencji.