Ślub Jadwigi Andegaweńskiej z Władysławem Jagiełłą


Gdy Jadwiga w 1384 roku obejmowała tron Polski, miała dziesięć lat. Wychodząc za Jagiełłę miała lat dwanaście. Jan Długosz, który opisuje te wydarzenia, podaje że na wieść na wieść o nieuchronności małżeństwa z Jagiełłą królowa miała się opierać - czemu trudno się dziwić. Była przecież wychowana w zupełnie innym kręgu kulturowym niż człowiek, z którym miał się związać. Po za tym Jagiełło był od niej o wiele starszy. Oliwy do ognia dolewali dworzanie nieprzychylni temu związkowi, opowiadając o Jagielle niestworzone rzeczy.

Małżeństwo Jadwigi i Jagiełły i nawiązany przez to sojusz miało istotne znaczenie dla następnych stuleci polskiej i litewskiej historii. Ale zanim do tego doszło...

Spór o polską koronę

Początkowo do objęcia tronu polskiego Ludwik przeznaczył najstarszą córkę Katarzynę, a po jej śmierci Marię i jej męża Zygmunta Luksemburskiego. Jadwidze miał przypaść tron w Budzie. Kandydatury córek Ludwika wywoływały jednak gwałtowny sprzeciw polskich możnych i duchownych. Ludwik próbował doprowadzić do zgody przez nadawanie licznych przywilejów rycerskich (m.in. przywilej koszycki).

Śmierć Ludwika Węgierskiego w 1382 r. otworzyła nowy etap walk o polską koronę. Rycerstwo z Małopolski poparło kandydaturę Jadwigi. Wielkopolanie wspierali księcia mazowieckiego Siemowita IV. Ostatecznie zaproponowali, aby zawarł małżeństwo z Jadwigą. Sam Siemowit planował nawet porwanie Jadwigi podczas jej podróży do Polski. Ostatecznie ambitne plany władcy Mazowsza pokrzyżował najazd wojsk węgierskich na jego księstwo.

Jesienią 1384 r. dziesięcioletnia Jadwiga przybyła do Krakowa. Oto co pisał o tym wydarzeniu w swej Kronice Jan Długosz: "Zaprawdę nadzwyczajnym widowiskiem był ów wjazd niedorosłego dziewczęcia, samego bez matki, otoczonego tylko wspaniałym dworem, wiedzionego przez sędziwe duchowieństwo, urzędników poważnych [...] Kraj w Jadwidze, w"młodym królu" swym, w dziewicy zachwycającej pięknością której sam wiek dodawał uroku widział zbawcę i zesłańca Bożego".

Dnia 16 października 1384 roku, w niedzielę, arcybiskup gnieźnieński Bodzanta dokonał koronacji Jadwigi na króla Polski. Odtąd wszystkie dokumenty państwowe zaczęto wystawiać w imieniu nowego monarchy - jedenastoletniej Jadwigi. W koronacji uczestniczyli już posłowie litewscy. Poważne negocjacje z Litwą dotyczące unii i małżeństwa Jadwigi z Jagiełłą rozpoczęły się w styczniu 1385 r. w Krakowie.

Unia w Krewie

Ostatecznie 14 sierpnia 1385 r. w Krewie Jagiełło wystawił dokument, w którym zobowiązał się, w zamian za rękę Jadwigi i objęcie tronu w Polsce, do przyjęcia wraz z rodziną i wszystkimi poddanymi chrztu w obrządku rzymskim, zwrócenia Wilhelmowi Habsburgowi równowartości posagu Jadwigi, ustalonego niegdyś na 200 tysięcy florenów, przywrócenia Polsce utraconych prowincji, uwolnienia przebywających na Litwie jeńców polskich i przyłączenia do Królestwa Polskiego ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Akt ten przeszedł do historii jako unia w Krewie, jednakże faktycznie była to przede wszystkim umowa przedmałżeńska. Zgodnie z jej postanowieniami:

„(...) Wielu cesarzów, królów i różnych książąt pragnęło wejść w stałe stosunki pokrewieństwa z tymże wielkim księciem litewskim; lecz Bóg wszechmogący zachował to dla osoby waszej królewskiej mości. Przeto, najjaśniejsza pani, spełnij to zbawienne polecenie, przyjmij wielkiego księcia Jagiełłę za syna i oddaj mu w małżeństwo najukochańszą córkę swoją, Jadwigę, królowę polską (...) Nim zaś to, o czem mowa, do końca stosownego dojdzie, wielki książę Jagiełło ze wszystkimi swoimi braćmi, jeszcze nie ochrzczonymi, tudzież z krewnymi, ze szlachtą, ziemianami większymi i mniejszymi, w ziemiach jego zamieszkałymi, chce, życzy i pragnie przyjąć wiarę katolicką świętego Rzymskiego Kościoła (...) Wielki książę Jagiełło obiecuje sumę, zaręczoną między królową węgierską a księciem Austryi, mianowicie dwakroć sto tysięcy florenów, złożyć i wypłacić. Tenże wielki książę Jagiełło obiecuje i zaręcza własnym kosztem i staraniem przywrócić królestwu polskiemu wszystkie kraje, przez kogokolwiek oderwane od niego i zabrane (...).”

Zabiegi Habsburga

Wilhelm Habsburg mimo wrogości polskich panów nie zamierzał jednak zrezygnować z nadziei na uzyskanie polskiego tronu. W swoich staraniach cieszył się również poparciem matki Jadwigi, królowej Elżbiety. Powołując się na prawo małżeńskie, przy poparciu księcia Władysława Opolczyka, przybył do Krakowa. Wprawdzie nie został wpuszczony do zamku królewskiego, gdzie mieszkała Jadwiga, lecz pozostał w pobliżu zamku, w domu Gniewosza z Dalewic, zaufanego rycerza Opolczyka. Kiedy jednak układy z Jagiełłą i Litwinami dotyczące małżeństwa i unii obydwu państw były już zaawansowane, Wilhelm został zmuszony do opuszczenia Polski.

Według przekazu Jana Długosza ta historia miała bardziej dramatyczny przebieg. Królowa Jadwiga darzyła Wilhelma szczerym uczuciem, tym bardziej, że zapewne przerażała ją perspektywa poślubienia starszego o ponad 20 lat, pogańskiego księcia, spoza granic cywilizowanego świata. Jak podaje Długosz: „Ta chcąc wypełnić polecenie ojca, ujęta nadto zaletami zacnego młodzieńca, gorąco pragnęła poślubić raczej tego, którego dobrze znała, niż nieznanego i nigdy nie widzianego barbarzyńcę.”

Długosz twierdzi, że młodzi widywali się w towarzystwie osób najbliższych. Zarządca zamku wawelskiego Dobiesław z Kurowzęk zakazał Wilhelmowi wstępu na Wawel. Dlatego Jadwiga zaczęła opuszczać zamek, by spotykać się z Wilhelmem. Do wspólnych zabaw i tańców miało dochodzić w klasztorze Św. Franciszka. Jadwiga wiedząc, że Jagiełło w nieodległym czasie pojawi się w Krakowie, by zawrzeć z nią małżeństwo, zdecydowała się 24 sierpnia na dopełnienie swojego związku z Wilhelmem.

Wedle Długosza: „Kiedy jednak [Wilhelma] sprowadzono do zamku królewskiego, do łożnicy, by poznał tajniki łoża z królową Jadwigą, staraniem i na rozkaz panów polskich bardzo niechętnych temu związku usunięto go w haniebny i obraźliwy sposób i wypędzono zarówno z zamku, jak i z sypialni i nie dopuszczono w ogóle do spełnienia małżeństwa ze wspomnianą królową. A królowa Jadwiga, urażona usunięciem Wilhelma z zamku, zamierzała zejść do niego do miasta. A kiedy staraniem i na rozkaz panów zastała bramy zamknięte, usiłowała je własnoręcznie wyważyć toporem, który jej na żądanie podano. W końcu jednak uległszy prośbom rycerza Dymitra z Goraja zaniechała przedsięwzięcia. A książę Wilhelm obawiając się, by go nie zabili lub zranili, uciekł z Krakowa potajemnie.”

Jednakże niektórzy historycy uważają ten opis Długosza za jego zabieg literacki mający uczynić ze sprawy zaręczyn Jadwigi i Wilhelma atrakcyjniejszą historię. Toteż dodał od siebie wątki romantyczne. Tymczasem wedle tych historyków, owszem Wilhelm pospieszył do Krakowa celem skonsumowania małżeństwa, ale został zatrzymany już na granicy. Trudno nie przyznać im racji, bowiem dopuszczenie do spotkania Jagiełły i Wilhelma w momencie, gdy sprawa jej małżeństwa z Jagiełłą była już postanowiona, byłaby rażącą naiwnością polskich panów.

Długosz twierdził, że wydalenie Wilhelma z Krakowa królowa miała przeżyć bardzo mocno. Doszło do tego, usiłowała zbiec z Wawelu, a nawet rąbała toporem wziętym od straży furtę, którą zamknięto przed Wilhelmem.

Opowieściom Długosza zaprzeczają jednak najnowsze badania historyków. Związek zawarty kilka lat wcześniej z Wilhelmem Habsburgiem był związkiem narzeczeńskim, zawartym z przyczyn politycznych, a jego przekształcenie w sakrament małżeństwa mogło się dopełnić dopiero po osiągnięciu pełnoletniości młodych i po wyrażeniu przez oboje stosownej woli po temu. Biskup krakowski i panowie małopolscy zdołali przekonać szczerze religijną królową, do małżeństwa z Jagiełłą, argumentując, że swoją ofiarą osobistą przysporzy wiele chwały Bożej, zyskując dla chrześcijaństwa tyle nowych ziem i dusz.

Połączenie Polski z Litwą powiększało trzykrotnie obszar państwa, zwiększało jego potencjał militarny i gospodarczy, wzmacniało znacząco rolę polityczną Polski w Europie Środkowej. Litwa uzyskiwała natomiast zapewnienie obrony przed Krzyżakami, którzy wdzierali się coraz głębiej w jej obszary. Ponadto wśród ciągłych tarć i walk o tron litewski umacniała się niezmiernie pozycja samego Jagiełły.

Krytycyzm Długosza

Należy zauważyć, że Długosz raczej krytycznie ocenił dokonany wybór małżonka dla Jadwigi, ponieważ stwierdził „odrzuciwszy zatem, jak nieużyteczne narzędzie, własnych książąt, udali się po pomoc do obcych. Woleli wziąć obcych królów niż własnych”. Oczywiście w tym stwierdzeniu kanonik krakowski zawarł słowa krytyki pod adresem rodzimych Piastów, a zarazem jest to krytyka panów koronnych i ich postępowania, którzy – o dziwo – dokonali najlepszego podówczas wyboru

Po wydarzeniach poprzedzających przyjazd do Korony i wyliczanych kolejno przez Długosza wątpliwości wobec planów matrymonialnych, naturalnym zachowaniem Jadwigi było wysłanie swojego przedstawiciela, aby zdementował lub potwierdził te pomówienia, a zarazem zaspokoił ciekawość królowej nowym przybyszem. Jagiełło odgadnął cel wyprawy Zawiszy z Oleśnicy ponieważ „książę Jagiełło będąc pewny, że królowa wysłała do niego posła celem poznania jego urody i budowy ciała, o której fałszywa opinia powszechnie twierdziła, że jest szpetna, przyjął posła uprzejmie i życzliwie”, zaprosił przybysza do łaźni, żeby mógł bliżej przyjrzeć się budowie jego ciała. Wysłannik Jadwigi miał donieść królowej, że „sylwetka księcia Jagiełły jest zgrabna, kształtna, ciało dobrze zbudowane, wzrost średni, spojrzenie wesołe, twarz podłużna, bez żadnego jednak śladu szpetoty, a obyczaje poważne i godne księcia” Informacje zdobyte przez Zawisze z Oleśnicy uspokoiły Jadwigę i rozwiały wszelkie wątpliwości, co do słuszności tego mariażu.

Zgoda na ślub

Po wyrażeniu przez królową Jadwigę zgody na ślub, 2 lutego 1386 roku odbył się w Lublinie zjazd rycerstwa polskiego, podczas którego odbyła się pierwsza elekcja, w wyniku której Jagiełło uzyskał zgodę na objęcie tronu polskiego. 12 lutego 1386 r. Jagiełło przybył do Krakowa, a 15 lutego, wraz z braćmi, przyjął z rąk arcybiskupa gnieźnieńskiego Bodzanty chrzest, przybierając zarazem imię chrzestne Władysław.

Ponieważ wielki mistrz krzyżacki odmówił uczestniczenia w chrzcie Jagiełły w roli ojca chrzestnego, w tym charakterze został zaproszony książę Władysław Opolczyk. Na matkę chrzestną króla zaproszono Jadwigę z Melsztyna Bilecką. Przed ślubem z Władysławem Jagiełłą Jadwiga unieważniła publicznie, w katedrze krakowskiej, swój kontrakt narzeczeński z Wilhelmem Habsburgiem, zawarty przez jej rodziców w 1378 r.

18 lutego tegoż roku odbył się w katedrze na Wawelu ślub Jadwigi z Władysławem Jagiełłą. Ślubu udzielił arcybiskup gnieźnieński Bodzanta w obecności biskupa krakowskiego Jana Radlicy. Królowa Jadwiga miała wówczas 12 lat, zaś Władysław Jagiełło 35, był więc o 23 lata starszy od swej małżonki.

Długosz tak opisał tę ceremonie: „A książę Władysław czyli Jagiełło, przyjąwszy główny i pierwszy sakrament (...) zawarł publicznie wobec arcybiskupa gnieźnieńskiego Bodzęty małżeństwo z piękną i znakomitą dziewicą - nie wiadomo, czy powabniejszą obyczajami czy urodą - królową polską Jadwigą.”

Dodał to tego ciekawy komentarz:„Panowało przekonanie, że za ten występny czyn, jakiego się z uchybieniem dla wiary chrześcijańskiej dopuścili panowie polscy, którzy nie wzgardzając się przed występkiem cudzołóstwa doprowadzili do związania opierającej się kobiety z poganinem, Jagiełłą, usunąwszy w haniebny sposób od prawowitej małżonki chrześcijańskiego księcia Austrii Wilhelma, wszechmocny Pan zemsty dotknął Polaków boleśnie wieloma karami w postaci bezładnych rządów i królów, którzy bardziej popierali Litwinów niż Polaków”. Ocena bardzo jednoznaczna i równocześnie bardzo krytyczna. Zapisana z pewnej perspektywy czasowej, dzięki czemu dziejopis z łatwością mógł zapisać proroczą i mroczną wizje mariażu Jadwigi i Jagiełły, a zarazem skrytykować ówczesne środowisko możnowładcze za – w jego mniemaniu – błędną decyzje

Królewska para

4 marca 1386 r. tenże arcybiskup gnieźnieński Bodzanta dokonał w katedrze wawelskiej koronacji Władysława Jagiełły na króla Polski. I znowu Długosz pisze o tym wydarzeniu: „Tam w obecności i na oczach najszlachetniejszej swej małżonki, królowej Jadwigi (...) został ukoronowany i namaszczony na króla polskiego przez arcybiskupa Bodzętę.”

I tak rozpoczęło się ich wspólne panowanie przerwane przedwczesną śmiercią Jadwigi, o czym nieco później.

Kierunkiem pierwszej wspólnej podróży małżonków była Wielkopolska, a cel tej wyprawy był jasny i klarowny: „by położyć kres zamieszkom i walkom wewnętrznym, które się tam od dłuższego czasu zakorzeniły”. I właśnie podczas tej wspólnej ekspedycji doszło do pierwszego rozdźwięku pomiędzy małżonkami. Dlatego, że król Władysław Jagiełło „za podszeptem ludzi świeckich domagał się stacji” od kapituły gnieźnieńskiej. Gdy ta odmówiła, król chciał swoje prawa wyegzekwować od mieszkańców wsi podległych tejże kapitule. Królowa poruszona krzywdą, która została wyrządzona wieśniakom, kazała, „naprawiając błąd króla”, zwrócić pokrzywdzonym zabrane dobra, a nawet we wzburzeniu podobno miała rzec: „Wprawdzie zwróciliśmy wieśniakom bydło, ale kto im zwróci wylane łzy?”

Długosz podkreślił hipotetyczność wypowiedzi Jadwigi przez którą objawiła się dobroć i wrażliwość królowej, czyli cechy idealnej królowej. Ten passus z tekstu "Annales" bardzo wyraźnie obrazuje różnice zdań i odmienne poglądy na stosunek do poddanych. Jagiełło został przedstawiony jako bezwzględny egzekutor swoich praw, natomiast Jadwiga była bardzo poruszona losem swoich poddanych i to tych najuboższych. Długosz nie przedstawił reakcji na tę interwencję Jadwigi i podważenie woli, a także autorytetu monarchy, dlatego można przyjąć, że Jagiełło zaakceptował decyzje królowej w tej sprawie i się jej z pokorą podporządkował.

W kolejnym roku Jadwiga towarzyszyła Jagielle w trakcie podróży na Litwę, gdzie miała zapoznać się z krajem małżonka, a także wspomóc proces chrystianizacji ziem litewskich i nawet uposażyła nowe biskupstwo wileńskie licznymi darami.

Gdy król wrócił do Królestwa po procesie schrystianizowaniu ziem litewskich, został powiadomiony przez Gniewosza z Dalewic, że: „książę austriacki Wilhelm przybył potajemnie do Krakowa i w ciągu kilku dni swojego tu pobytu miał z królową sekretne spotkania, z zazdrości zaczął się gniewać na oskarżoną fałszywymi donosami królową Jadwigę. Nieporozumienia te jednak zostały zażegnane roztropną i gorliwą interwencją panów patrzących niechętnie na takie niesnaski między małżonkami” Kolejny raz powstała niesnaska pomiędzy małżonkami, ponieważ monarcha na wieść o pogłoskach swój gniew i niezadowolenie skierował na Jadwigę, która żadną miarą nie miała wpływu na powstanie takiej pogłoski i, co warte uwagi, w plotkę tę nie wierzył nawet Długosz. Powstały kryzys rozwiązali panowie krakowscy, którzy byli strażnikami dobra Królestwa i wewnętrznej stabilizacji, jednak nie na długo udało im się unormować relacje między małżonkami. Nawet więcej, zamiast harmonijnej współpracy rodziły się coraz częstsze konflikty małżeńskie W momencie krytycznym kolejny raz rozsądkiem i subtelnością błysnęło otoczenie panów krakowskich, którzy pragnęli skonfrontować źródła informacji małżonków, dzięki czemu mogli odnaleźć „niegodziwych donosicieli”. Przy tym należy zauważyć, że Długosz pewną częścią winy za brak zaufania obarcza Jadwigę i Jagiełłę, ponieważ „nie wcześniej ucichną one [fałszywe oskarżenia.], […] jak długo będzie się im nadstawiać łatwowiernie ucho”.

Małżonkowie zgodnie wskazali na Gniewosza z Dalewic jako głównego propagatora fałszywych oskarżeń wobec uczciwości i wierności Jadwigi względem małżonka. Cała sprawa zakończyła się procesem sądowym, w wyniku którego Gniewosz został skazany na „odwołanie i odszczekanie jak pies natychmiast na oczach trybunału oszczerstwa wypowiedzianego bezwstydnie dla zhańbienia niewinności królowej”

Długosz bardzo pochlebnie ocenił sposób rozwiązania tego problemu przez panów krakowskich: „Tym tak surowym wyrokiem uratowano całkowicie w najbardziej godziwy sposób uczciwość i niewinność królowej i zgodę małżeńską, bo wszyscy pochlebcy i oszczercy nie mieli odwagi budzić podejrzeń jednego z małżonków przeciw drugiemu. Pożycie ich płynęło dalej bez podejrzeń, niesnasek i kłótni, w przyjemnej atmosferze małżeńskiej więzi, w stałej zgodzie i miłości jednego do drugiego".

Wydanie bardzo surowego werdyktu mogło zabezpieczyć dobre imię królowej przed podobnymi ekscesami i oskarżeniami o złe prowadzenie się w przyszłości. Od tego wydarzenia można upatrywać początku zgodnej i przemyślanej wspólnie polityki, bez wzajemnych uprzedzeń, które mogły być przyczynkiem do zakorzenienia się podejrzeń i nieufności we wzajemnych relacjach.

W kolejnym roku Długosz przedstawił bardzo harmonijny plan działania małżeństwa. Na Litwę udał się król, który – co oczywiste – świetnie orientował się w tamtejszych realiach i problemach, a królowa jako spadkobierczyni praw Korony udała się z wojskiem na Ruś Czerwoną Dziejopis skupił swoją uwagę głównie na aspektach bieżącej polityki i sukcesów strony polskiej, całkowicie pomijając kwestie wzajemnego stosunku łączącego Jadwigę z Jagiełłą. Toteż nasuwa się alternatywna konkluzja. Albo zupełnie zapomniano o wcześniejszych wydarzeniach i brak było oznak jakiegokolwiek konfliktu o którym mógłby napomknąć Długosz, albo takie rozdźwięki były bardzo dokładnie maskowane obrazem zgodnej współpracy i wzajemnego zrozumienia pary monarszej.

Kolejne lata to również obraz pełnego i zgodnego pożycia małżeńskiego. Wspólnie erygowali klasztor benedyktynów na Kleparzu, w którym miano odprawiać msze świętej w języku słowiańskim, który miał być zrównany z językami biblijnymi. Po śmierci Jadwigi, król Władysław porzucił ten wzniosły projekt, co z żalem wypomina Długosz.

Królowa nawet wzięła aktywny udział w rozwiązywaniu zawiłych sporów na Litwie powstałych między Witoldem a Skirgiełłą, i miała być gwarantem status quo, a jeśli powstawałyby nowe nieporozumienia „mają się zwracać do królowe polskiej Jadwigi”. Jedyny dostrzegalny przez nas dysonans w relacjach małżonków powstał przy okazji nadania Podola jako lenno Spytkowi z Melsztyna. Jadwiga „i cała rada uważała to nadanie za bardzo uciążliwe i krzywdzące” z powodu bogactwa, w jakie miała obfitować ta ziemia, a także z pewnej samowoli monarchy i autorytatywnej decyzji nie uzgodnionej z radą i królową. Sprzeciw królowej ograniczył się jedynie do zasygnalizowania odmiennego zdania wobec tego projektu królewskiego.

Pożycie małżeńskie Jadwigi i Władysława Jagiełły było tak błogie, że to właśnie król jako pierwszy spostrzegł, że królowa jest w błogosławionym stanie, który musiał napawać króla ogromną satysfakcją i rodzić ogromne nadzieje. Taki obraz mógł oznaczać, że król bardzo często ją widywał, skoro zauważył tak nagłą zmianę w wyglądzie młodej Jadwigi. Fakt ten wywołał taką radość u Jagiełły, że ten, „ciesząc się niepomiernie powiadomił papieża Bonifacego IX i niektórych królów i książąt katolickich o tej ciąży”.

W czerwcu Jadwiga urodziła córkę, której dano imię Elżbieta Bonifacja. Dziecko zmarło 13 lipca. Cztery dni później na skutek powikłań poporodowych zmarła Jadwiga. „Potem zaś, kiedy choroba się wzmogła, […] pełna świętych i zbożnych dzieł [królowa Jadwiga] zmarła siedemnastego lipca”. Małżeństwo Jadwigi Andegaweńskiej z Władysławem Jagiełłą trwało trzynaście lat.

Jak przystało na męża i niedoszłego ojca, Jagiełło „spędziwszy kilka dni w smutku i bólu […] czternastego sierpnia urządził jej z królewskim przepychem pogrzeb w katedrze krakowskiej”. Po krótkiej żałobie z powodu przedwczesnej śmierci Jadwigi, Władysław Jagiełło zaczął się martwić o swoją pozycję w Koronie, którą uzyskał dzięki małżeństwu z Andegawenką, a co po jej śmierci mogło rodzić problem legitymizacji władzy Litwina w Koronie.

Tym bardziej, jak podkreśla Długosz, małżeństwo „nie ma żadnego potomstwa, strapiony, jakby go już pozbawiono korony, przygotowywał się zdecydowanie do powrotu na Litwę, w przekonaniu, że prałaci i panowie polscy poszukają sobie innego króla”. Na ile były to rzeczywiste zmartwienia monarchy, na ile wymysł kronikarza – trudno dociec. Jedno można uznać za pewnik, raczej trudno, żeby panowie krakowscy dążyli do usunięcia obranego w 1385 roku Jagiełły. Związek polityczny z Litwą był zbyt korzystny dla Korony (a także dla możnowładztwa małopolskiego i wielkopolskiego), aby z niego tak łatwo rezygnować.



TROCHĘ HISTORII, TROCHĘ KULTURY - INDEX



KOPIOWANIE MATERIAŁÓW Z CZĘŚCI HISTORIA-KULTURA PORTALU PAI - ZABRONIONE

Zgodnie z prawem autorskim kopiowanie fragmentów lub całości tekstów wymaga pisemnej zgody redakcji.