Proces IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”


14 października 1950 roku Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego ogłosił wyroki w procesie IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Dowódca WiN ppłk Łukasz Ciepliński „Pług” oraz jego współpracownicy zostali skazani na karę śmierci wykonaną 1 marca 1951 r. 1 marca jest obchodzony jako święto państwowe – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Proces

Proces członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” był kolejnym i nieostatnim publicznym pokazem siły ze strony rządzącego reżimu komunistycznego wobec zmęczonego wcześniejszą walką o niepodległość społeczeństwa. I chociaż przebiegał w odmiennej od wcześniejszych sądowych pokazówek atmosferze politycznej, spowodowanej sytuacją wewnętrzną i międzynarodową, to jego propagandowy wydźwięk miał pogrzebać na zawsze nadzieje Polaków pokładane w jawnie i konspiracyjnie działających po wojnie ugrupowaniach opozycyjnych, ośmieszyć Rząd RP na Uchodźstwie, a także osłabić prozachodnie nastroje i w efekcie zbudować niechęć do tamtejszych systemów demokracji.

Rozprawa IV Zarządu Głównego WiN rozpoczęła się 5 października 1950 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie w składzie: płk Aleksander Warecki (właśc. Warenhaupt) – przewodniczący, mjr Zbigniew Furtak – sędzia i mjr Władysław Tryliński – ławnik, w obecności prokuratora wojskowego ppłk. Jerzego Tramera. Akt oskarżenia, zmieniany kilkakrotnie, zatwierdzono 2 sierpnia 1950 r. postanowieniem mjr. Mieczysława Dytrego – prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Na ławie oskarżonych zasiedli: Łukasz Ciepliński, Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Ludwik Kubik, Józef Rzepka, Franciszek Błażej, Józef Batory, Karol Chmiel oraz łączniczki Janina Czarnecka i Zofia Michałowska. Na początku procesu odczytano jedynie tezę aktu oskarżenia. Rozprawa była prowadzona rutynowo z jasnym przesłaniem politycznym, a los oskarżonych – przesądzony jeszcze przed jej rozpoczęciem

Wysublimowaną socjotechniką, w ogniu krzyżowych pytań, stawianych przez prokuratora i przewodniczącego składu sędziowskiego, podniesionym i nieznoszącym sprzeciwu głosem, udało się od części oskarżonych, pamiętających długie maltretowanie w śledztwie, uzyskać publiczne wyznania niezgodne z faktycznymi sytuacjami lub ich przekonaniami. Odbieranie głosu i przerywanie wypowiedzi podsądnym miało na celu zabezpieczenie się przed publicznie przez nich artykułowanymi niewygodnymi treściami, które mogły utrudnić lub czasami podważyć ustaloną wcześniej linię procesu. Było to działanie nagminne zwłaszcza wobec Prezesa IV Zarządu, który wykorzystując możliwość publicznego wystąpienia, starał się przeciwstawić fałszywym oskarżeniom. Sędziowie zbywali jego stwierdzenia: „Nie zostały mi dane do wglądu akta sprawy. Nie znam ich zupełnie. Protokoły podpisywałem pod przemocą fizyczną, treści większości nie pamiętam, byłem nieprzytomny”. Oskarżany nieustannie o prowokacyjne zachowanie Ciepliński podczas jednej z utarczek słownych z prokuratorem Tramerem, odpierając kolejny absurdalny zarzut, przypomniał umowę, jaką zawarł trzy lata wcześniej z funkcjonariuszami MBP: „Czy ja mogę wobec tego poprosić Wysoki Sąd właśnie o moją kapitulację i o przyrzeczenie ministerstwa bezpieczeństwa, jakie uzyskałem?”. Argumenty obrony podnoszące wolę polityczną i zasługi oskarżonych były pomijane lub lekceważone, także te, które dotyczyły ich wojennej przeszłości (tak było w przypadku dwukrotnego poruszenia faktu zdobycia późną wiosną 1941 r. niemieckich wschodnich planów ofensywnych, które zostały przekazane via Londyn do Moskwy).

Powadzony przez ponad tydzień proces miał szeroką oprawę medialną. Główny prasowy organ komunistycznej propagandy „Trybuna Ludu” pisał o „zwykłej szajce szpiegów i morderców, którzy działali na rzecz imperialistów, a przede wszystkim na rzecz amerykańskich podżegaczy wojennych”. Retorykę centralnej prasy powielały tytuły lokalne, prześcigając się w obelżywym i nieprawdziwym informowaniu o oskarżonych, skrupulatnie pomijając istotne kwestie z ich działalności i nie umieszczając zdjęć. „Część rozprawy transmitowało Polskie Radio, a czasami przekaz uzupełniały »szczekaczki« – niespotykane już dzisiaj uliczne głośniki” – wspominał krewny żony Cieplińskiego Tomasz Pisuliński.

Sposób relacjonowania procesu wskazuje, że miał on swoje pokrycie w politycznym zapotrzebowaniu władzy, ponieważ zohydzając i podważając publicznie wiarygodność podsądnych jako liderów podziemia niepodległościowego, zamierzano ich zniszczyć nie tylko fizycznie, ale też skompromitować moralnie wraz z całym pokoleniem, które reprezentowali.

Wyroki

Prezes IV Zarządu Głównego WiN Łukasz Ciepliński został 14 października 1950 r. pięciokrotnie skazany na karę śmierci. Podobnie było z jego najbliższymi współpracownikami. Wszyscy – poza Ludwikiem Kubikiem (skazanym na dożywocie) oraz Janiną Czarnecką i Zofią Michałowską (wyroki wieloletniego więzienia) – zasłużyli według komunistycznego sądu na wielokrotny najwyższy wymiar kary.

W uzasadnieniu wyroku napisano: „Przewód sądowy w niniejszej rozprawie wykazuje w całej pełni drogę współpracy z okupantem hitlerowskim sanacyjnego kierownictwa Armii Krajowej i jego zdradziecką oraz wrogą robotę w najcięższym okresie dźwigania się z ruin i zniszczenia odbudowującej się Polski. [...] Wszyscy oskarżeni w niniejszej sprawie są typowymi przedstawicielami obozu reakcji i wstecznictwa, złożonego z ludzi wyzbytych wszelkich skrupułów, pozbawionych jakichkolwiek ideowych pobudek działania, ludzi, którzy w zaciekłej ślepej nienawiści do Związku Radzieckiego, Polski Ludowej i całego obozu demokracji i postępu nie cofają się przed żadną zbrodnią, bez wahania dopuszczają się zdrady własnej ojczyzny i wysługują się jawnym wrogom kraju – podejmując się najbrudniejszej roboty w zakresie dywersji i szpiegostwa [...] W obecnej sytuacji, gdy imperializm usiłuje wywołać nową wojnę, masy pracujące Polski Ludowej, realizując wielki Plan 6-letni, rzetelną swoją pracą w oparciu o pomoc Związku Radzieckiego budują lepszą przyszłość swojego narodu. W tej pracy mas ludowych – którą dokumentują swą wolę pokoju, płatni agenci wojny i szpiedzy występujący w interesie podżegaczy wojennych – nie mogą liczyć na żadną pobłażliwość i muszą być tępieni z całą bezwzględnością. Wyrok ten przeto powinien stanowić przestrogę dla każdego, kto ośmieliłby się podnieść rękę na Władzę Ludową w Polsce i zdobycze mas pracujących...”

W ramach złożonej przez obrońców apelacji sprawa została skierowana do Najwyższego Sądu Wojskowego w Warszawie. Ten 16 grudnia 1950 r. w składzie: płk Wilhelm Świątkowski – przewodniczący, Alfred Janowski – sędzia sprawozdawca, Leo Hochberg – sędzia, przy udziale prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej ppłk. Feliksa Słomnickiego, na posiedzeniu niejawnym nie uwzględnił skarg rewizyjnych i w pełni podtrzymał wyroki. Prezydent Bolesław Bierut decyzją z 20 lutego 1951 r. nie skorzystał z prawa łaski.

Czekając na stracenie...

Oczekujący na wykonanie wyroku chcieli przekazać swoje ostatnie przesłanie. Od października 1950 r. do końca lutego 1951 r., pomimo niesprzyjających okoliczności wspólnego przebywania z kilkudziesięcioma innymi skazańcami, Łukaszowi Cieplińskiemu udało się napisać około 50 grypsów. Trzy grypsy napisał też Adam Lazarowicz. Obydwaj mieli świadomość, że dotrą one do bliskich i przyjaciół najprawdopodobniej dopiero po ich śmierci. Przechowującym i posłańcem był Ludwik Kubik, który dzięki odwilży politycznej i amnestii został zwolniony w 1957 r. Pisane w celi śmierci na bibułkach papierosowych grypsy Cieplińskiego w warstwie treściowej i emocjonalnej stanowią świadectwo i testament pokolenia skazanego przez reżim komunistyczny na potępienie. Autor odniósł się w nich jednoznacznie do stawianych mu zarzutów, procesu i przyszłości: „[...] zrobili ze mnie bandytę i nie pozwalają mi tego wyjaśnić. To wszystko kłamstwo. Żalę się przed Bogiem...” [...] „Wierzę, że Matka Boża zabierze moją duszę do swoich hufców niebieskich, bym mógł jej dalej służyć i meldować bezpośrednio o tragedii mordowanego przez jednych, opuszczonego przez pozostałych – Narodu Polskiego” [...] „Prawda jednak wkrótce zwycięży”.

Na krótko przed straceniem Łukasz Ciepliński pisał do trzyletniego syna Andrzeja (zm. 1971 r.): „Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany, jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą. Jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że Idea Chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona. To moja wiara i moje wielkie szczęście. Gdybyś odnalazł moją mogiłę, to na niej możesz te słowa napisać. Żegnaj, mój ukochany. Całuję i do serca tulę. Błogosławię i Królowej Polski oddaję”.

Skazanych stracono 1 marca 1951 r. pomiędzy godz. 20.00 i 20.45, strzałem w tył głowy. Protokoły wykonania kary śmierci zostały potwierdzone przez: naczelnika więzienia mokotowskiego mjr. Alojzego Grabickiego, prokuratora – mjr. Arnolda Raka, lekarza – kpt. Kazimierza Jezierskiego oraz kata – st. sierż. Aleksandra Dreja. Ciał pomordowanych nie wydano rodzinom i pochowano je w nieznanym miejscu.

W maju 1951 r. prace wojskowego „wymiaru sprawiedliwości” skomentował jeden z sowieckich doradców w tej strukturze płk Wasilij Zajcew: „Organy naszej służby realizują dyktaturę proletariatu [...] Sądy są niezawisłe, ale podporządkowują się polityce Partii. Nie ma jakiejś oddzielnej polityki sądowej, jest polityka partii”. Płk Warecki, ówczesny szef Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, prowadzący proces IV ZG WiN, nawet po „odwilży” 1956 r. nie miał żadnych wątpliwości w związku ze skazywaniem na śmierć członków podziemia niepodległościowego. „Przed sądownictwem rejonowym postawiono wówczas, w tych latach, zadania polityczne – wspominał. – Mówiono nam, oficerom sądownictwa rejonowego, że znajdujemy się na pierwszej linii walki z wrogiem klasowym. Byłem głęboko przekonany o słuszności tych tez i dzisiaj wierzę, że były one słuszne”.


Na zdjęciu: Łukasz Ciepliński - Prezes IV Zarządu Głównego WiN



TROCHĘ HISTORII, TROCHĘ KULTURY - INDEX



KOPIOWANIE MATERIAŁÓW Z CZĘŚCI HISTORIA-KULTURA PORTALU PAI - ZABRONIONE

Zgodnie z prawem autorskim kopiowanie fragmentów lub całości tekstów wymaga pisemnej zgody redakcji.



DZIAŁ HISTORIA/KULTURA PAI ODWIEDZIŁO DOTYCHCZAS   527626 OSÓB






Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach konkursu Polonia i Polacy za Granicą 2021

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów